10 lekcji, które dał nam koronawirus

Niemożliwe już się wydarzyło. Na naszych oczach świat, który znaliśmy, kończy się, a przynajmniej mocno zmienia. To, że nic nie będzie już takie samo, to pewne. To, że my nie będziemy tacy sami, to wątpliwe. Słabi jesteśmy w wyciąganiu wniosków. W szkole uczymy się w trybie: zakuj, zdaj, zapomnij. Nie inaczej jest w dorosłym życiu. Tylko te trudne i bolesne lekcje pozostawiają ślad. Nie wszyscy jednak zachorujemy, nie każdego z nas dotknie osobiście koronawirus, nie doświadczą tego nasze rodziny. Najlepiej uczymy się na własnych błędach, ale najbezpieczniej uczyć się na cudzych. Trzeba mieć w sobie dużo siły, wzbijając się na wyżyny empatii, żeby to zrobić, ale teraz możemy, powinniśmy, a nawet musimy wyciągnąć wnioski z prawdopodobnie najtrudniejszej lekcji, jaką przeżywamy zbiorowo.

Nie wiem jak ty, ale ja popełniłam dużo błędów. Dużo od siebie wymagam, często nie umiem odróżnić tego, co naprawdę ważne, od tego, co pilne. Tak zatracamy się w życiu. Nasze dni wypełnione są projektami, zakupami, domami i wakacjami. Pewnie będzie tak, że kryzys związany z koronawirusem przypomni nam, czym naprawdę powinniśmy się martwić w życiu oraz pomoże odróżnić, co jest znaczące, a co powinno tego znaczenia nie mieć. Pytanie na jak długo?


1.Niczego nie kontrolujemy.

Człowiek planuje, Bóg się śmieje, media manipulują, rząd wykorzystuje, a pewna jest tylko niepewność.

Oceniamy wszystko i wszędzie. Produkty, ludzi, decyzje. Wydaje nam się, że my na tej scenie lepiej byśmy to rozegrali, lepiej zaśpiewali, zatańczyli. Rzadko zagłębiamy się w temat, zadowalając się śmieciami pływającymi na powierzchni. Perspektywa jedyna jest słuszna — ta która najczęściej powielana jest na Facebooku, Twitterze i Instagramie. Im więcej lajków i udostępnień, tym mocniejsza racja. Najłatwiej kontroluje się innych (władza wie o tym sporo), a najtrudniej decydować o sobie. Nie jest odkryciem, że żyjemy w świecie systemowym. Podporządkowujemy się określonym schematom i musimy żyć w miarę określony sposób. Wirus nie był nam potrzebny, żeby zrozumieć, że są sytuacje niezależne od nas, którym musimy się poddać. Wirus jednak pokazał, że mamy umiarkowaną kontrolę nad własnym życiem.

Mamy kontrolę nad tym, co czytamy, co jemy, jak często się ruszamy, co oglądamy, co kupujemy, jak wychowujemy swoje dzieci i co myślimy.

Tylko czy my umiemy kontrolować samych siebie, czy właśnie wyszło, że chcielibyśmy kontrolować wszystko wokół?


2.Istnieje życie bez fast foodów.

To jest dopiero wspaniała wiadomość. Nie słyszałam o ani jednym przypadku śmiertelnym, z powodu braku spożywania hamburgerów, albo frytek na gorącym oleju, czy kawałków kurczaka. Kiedy w jednym z artykułów zobaczyłam zdjęcie lekarzy i pielęgniarek trzymających torby z McDonalds, to zrobiło mi się przykro. Reklama i PR to jedno, ale to, że służba zdrowia przyjmuje śmieciowe i szkodliwe jedzenie, to drugie. Zrozumiałam paradoks i brzydką prawdę naszych czasów. Producent szkodliwego dla zdrowia jedzenia karmi ludzi, którzy zajmują się zdrowiem innych ludzi.

Nie mniej jednak cieszę się, że fast foody zostały zamknięte, a my zamiast sięgnąć po śmieci spróbowaliśmy sami coś ugotować, a nawet jeśli były to dania z paczki, to mnie nauczyła ta sytuacja, tego, że każdy powinien umieć gotować.


3.Pieniądze szczęścia nie dają, ale oszczędności…

Żyliśmy w tak pięknych i pewnych czasach, że stabilizacja stała się naturalna i powszechna. Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do warunków, że zaczęliśmy żyć ponad stan, spłatę kredytu traktując jako jeden z comiesięcznych obowiązków. Nauczyliśmy się myśleć, że wszystko, co najlepsze można mieć natychmiast. Nie trzeba ani na to pracować, ani tym bardziej czekać.

Kiedy słyszę dzisiaj o zwolnieniach i obniżkach pensji moich znajomych, mocno im współczuje. Sama pracuje w warunkach, w których nie wiem, czy dostanę wynagrodzenie za wykonaną pracę. Każdy z nas ma rodzinę, wydatki i zobowiązania. Zakręcenie kurka z dopływem pieniędzy jest bolesne i niesprawiedliwe. Ciężko, wtedy mówić o tym, że pieniądze nie mają znaczenia.

Pięć lat temu, kiedy poprzez portal Preply brałam korepetycje z angielskiego, Denis amerykański native speaker na jednej z lekcji poruszył temat pieniędzy. Opowiedział mi swoją historię, o tym, jak przyjechał do USA z Afryki i jak ciężko mu się żyło na początku. To jednak co dało mu wolność, to oszczędności. Żyje tak, aby mieć odłożone pieniądze na pół roku. W razie, gdyby stracił pracę lub gdyby wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Jesteśmy właśnie w tym nieprawdopodobnym momencie, nadeszła ta czarna godzina, czy tego chcemy, czy nie.

Zadłużenie ofiaruje strach, panikę i bezradność. Oszczędności dają spokój, bezpieczeństwo i czas. Każdy ma własny wybór.


4.Jesteśmy potrzebni sobie nawzajem.

Okazuje się, że bez naszej ingerencji planeta świetnie sobie radzi. Koronawirus przeszkadzając nam w codziennym funkcjonowaniu, niespodziewanie poprawił jakość życia naszej planety. Woda w weneckich kanałach stała się przejrzysta jak nigdy. Naukowcy z Belgii zauważyli, że skorupa Ziemi trzęsie się znacznie mniej. A eksperci ESA zaobserwowali na zdjęciach satelitarnych duży spadek zanieczyszczenia powietrza na całym świecie. To dowód na to, że niszczymy, a nie doceniamy i ratujemy swoją planetę. Poza tym, że nie jesteśmy potrzebni planecie, wirus pokazał nam, że jesteśmy potrzebni sobie nawzajem. Nie wiem, jak wyglądałaby sytuacja, gdyby nie fakt wspomagania posiłkami szpitali, albo gdyby nasze babcie, mamy czy nawet my sami nie szylibyśmy maseczek dla szpitali. Skrajne nieprzygotowanie do sytuacji, która ma miejsce, jest w naszym kraju karygodne, ale już efekt jednoczenia się ludzi, to coś, co obserwuje ze wzruszeniem.

W tej lekcji nauczyliśmy się również, że życie bez innych ludzi jest nie do zniesienia. Nie wiem, jak długo jesteśmy w stanie przetrwać bez rozmów, dotyku i wsparcia tych, którzy nas rozumieją. Zamknięcie w czterech ścianach było przyjemne na początku, gdy nie zdawaliśmy sobie sprawy z powagi sytuacji. Wszystkie nadrobione książki i filmy, to czas podarowany nam jako dodatek. Potem snuliśmy się po domach i nadrabialiśmy zaległą nieobecność na social mediach. Kolejno zaczęliśmy się zastanawiać, kiedy to się do cholery skończy. Pogrążyliśmy się w wielkiej tęsknocie za bliskimi. A dziś zastanawiamy się, czy to już koniec, czy dopiero początek?


5.Ważny jest nasz dom.

To jak wygląda, gdzie się znajduje, czy daje nam spokój i czy czujemy się dobrze w miejscu, w którym mieszkamy. Z kim dzielimy cztery ściany, czy są to ludzie, których kochamy, lubimy, a przynajmniej akceptujemy? Czy to miejsce, które daje radość? Jaki jest widok za oknem? Czy mamy czworonożnych przyjaciół?

Teraz, bardziej, niż kiedykolwiek przekonaliśmy się, jak ważny jest nasz dom. Miejsce, które jest naszą izolatką i oazą w czasie niepokoju. Przestrzeń, która w moment stała się naszym miejscem pracy. Strefa miłości, bezpieczeństwa i wypoczynku.

Dom to nie tylko miejsce do spania. Dom to relacje, wolność i energia. Na pytanie, czy jestem teraz w takim miejscu, każdy powinien odpowiedzieć sobie sam.


6.Życie jest kruche.

Ten globalny kryzys pokazał nam, jak słabi jesteśmy jako ludzie. Czasami wydaje nam się, że czasy są tak pewne, technologia tak zaawansowana, że jesteśmy niemal niezniszczalni. Znacie takie określenie jak efekt motyla? To teoria, że pozornie małe i nieważne zdarzenia oraz decyzje mogą wywołać prawdziwe rewolucje. Przyjęło się, że trzepot skrzydeł tytułowego motyla, może po kilku dniach spowodować burzę piaskową. Można się z tym zgadzać lub nie, ale prawda jest taka, że jesteśmy właśnie tego świadkami. Upraszczając do minimum: czyjeś złe decyzje w Chinach spowodowały załamanie całego świata. Śmierć setek tysięcy ludzi stało się statystyką, którą codziennie śledzimy. A przecież za każdą liczbą kryje się jakaś historia, jakaś rodzina, jakaś tragedia i jakaś strata. To bardzo bolesna lekcja, ukazująca jak kruche i niepewne jest życie. Przejmujemy się błahostkami, pragniemy władzy, walczymy o samodzielność, a tymczasem okazuje się, że tylko to, jak przeżyliśmy dzisiejszy dzień, ma znaczenie. Wirus pokazał naszą bezbronność i zależność od innych oraz ponad wszystko udowodnił, że inwestujemy czas i energię często nie w te obszary, które naprawdę powinny się liczyć. Jak relacje rodzinne, miłość do innych ludzi i inwestycja w siebie.


7.Wdzięczność i jeszcze raz wdzięczność.

Dawno tak bardzo nie zauważaliśmy, jak wiele mamy, dopóki nam tego odebrano. Kto normalny zastanawia się i dziękuje za to, że może iść na spacer do parku, lasu czy na plażę? Kto z nas tak z ręką na sercu docenił kiedykolwiek możliwość spotkania się z drugim człowiekiem? Kto był wdzięczny za zakupy w Ikei? Kto mówił: „jak wspaniale, że mam wypłatę”? Kto z nas doceniał możliwość pojechania do rodziny, do innego miasta czy na wakacje?

Wszystko to i wiele małych rzeczy, których nie dostrzegamy, bierzemy za standard. Mamy poczucie, że to nam się należy. Zasługujemy na to i powinniśmy to mieć. Mało tego, my ciągle chcemy więcej i więcej.

A dziś, kiedy wirus odebrał nam podstawowe dobra, błagamy, aby było normalnie. Normalność wróci szybciej, niż się tego spodziewamy, ale wdzięczności musimy nauczyć się już teraz.

Wdzięczności za przyrodę, która nas otacza. Za zwierzęta, których nie powinniśmy zabijać. Za ludzi, którzy nas rozumieją. Za spacerowanie, bieganie i jeżdżenie na rowerze. Za rodzinę, za kolacje w restauracji i za promienie słońca, które możemy poczuć. Za kino i teatr. Za bulwary wiślane i za tanie loty. Za kawę rano na balkonie i za wygodny materac. Za ciepło kaloryfera i za zimno lodówki. Za oczy, które widzą, uszy, które słyszą i serce, które bije.

Codziennie, nie tylko, kiedy nam tego brakuje.


8. Żyjemy w kraju bez wolności.

Media są pełne bzdur. Wirus pokazał, w jakim absurdzie informacyjnym żyjemy. Jak bardzo można nami manipulować. Wierzymy w każdą sensację i prowokacje. Udostępniamy, lubimy, podpisujemy się pod opiniami bez poznania szerszej perspektywy. Grupa na Facebooku ” „Kryzysy” w social mediach wybuchają w weekendy” aż kipi nienawiścią i hejtem. Wyśmiewamy decyzje firm, nie wiedząc, z jakimi dylematami mierzą się właściciele. Ale czego możemy od siebie wymagać, skoro naszym krajem rządzą ludzie, którzy zdaje się, że mają zaburzoną definicje bezpieczeństwa i wolności. Alarmują o zachowanie dystansu i podporządkowanie się, samemu łamiąc własne postanowienia. To się chyba nazywa hipokryzja. Zmuszają nas do głosowania na głowę naszego państwa, która powinna nas chronić, narażając nas na skrajne niebezpieczeństwo. To się chyba nazywa brak odpowiedzialności. A teraz ingerują w podstawowe prawa kobiet, informując, że mają o tym większe pojęcie. To się chyba nazywa brak empatii. Nie interesuje się polityką, ale interesuje się własnymi prawami. Nie chcę oceniać decyzji, ale chciałabym je rozumieć. Nie ma dla mnie znaczenia kto kogo lubi, ale kto dla kogo chcę dobrze.


9.Pracownicy służby zdrowia i badacze są więcej warci, niż celebryci.

Pracuje w mediach. Podobno całkiem nieźle można tu zarobić. To prawda, zarabiam kilka razy więcej, niż moja mama, która jest pielęgniarką od 40 lat. Moja mama nieraz ratowała czyjeś życie, a mnóstwo razy pomagała zachować je przy zdrowiu. Jest oddana, bezinteresowna i kocha swoją pracę. Jej praca warta jest miliony, bo na tyle wyceniamy ludzkie życie. Podobno na czarnym rynku wątroba warta jest ponad 650 tysięcy złotych, serce to około 500 tysięcy złotych, a co ciekawe jedna nerka kosztuje ponad milion złotych. Pensja początkującego lekarza to zaś 3535 zł brutto, po 6-8 latach to zazwyczaj 6874 zł brutto. Lider laboratorium zarabia około 6500 zł brutto miesięcznie. Dla porównania Robert Lewandowski zarabia 11 tysięcy złotych za godzinę. Dobry aktor od 5 do 30 tysięcy za dzień zdjęciowy. Programista po 10 latach doświadczenia otrzymuje 20 tysięcy złotych brutto miesięcznie.

Każda praca jest ważna i potrzebna. Nie zależy mi na wartościowaniu, która bardziej. Jeśli jednak ludzie, którzy poświęcają lata nauki i na co dzień mierzą się z podejmowaniem trudnych decyzji, od których zależy nasze życie, są tak niedowartościowani, tym samym niedoceniani, nie boję się powiedzieć lekceważeni, to powinniśmy błyskawicznie przestać chorować, bo za chwilę nie będzie nas komu leczyć. Wirus pokazał nam wszystkim, że superbohaterzy nie istnieją, a już na pewno nie są nimi celebryci i influencerzy. Udowodnił nam natomiast, że nasze życie leży w rękach pracowników służby zdrowia i to ich najbardziej powinniśmy wspierać.


10.Trzeba myć ręcę, bez względu na to czy jest wirus czy nie. 

Nie wiem jak wy, ale ja rzadko myłam ręce. Wydawało mi się, że jestem tą wychowaną w latach 90 niezniszczalną dziewczynką. Jadłam robaki, grzebałam w błocie i obgryzałam paznokcie, a mimo to żyje. Okazuje się jednak, że miałam więcej szczęścia, niż rozumu. Mój układ odpornościowy prawdopodobnie przez większość mojego życia pracował na pełnych obrotach. Teraz wiem, że dotykanie poręczy na lotnisku jest tak samo niebezpieczne, jak mocne uderzenie w głowę. Nie chcę brzmieć jak paranoik, ale jeśli możemy uchronić się przed zarazkami, poprzez drobną czynność, jaką jest mycie rąk i większa uwaga, to głupotą jest tego nie robić.


To, że szkoła wiele nas nie nauczyła to fakt, ale tych lekcji, które dotykają nas obecnie tak boleśnie, nie powinniśmy zapominać. To znajomość historii chroni nas przed popełnianiem tych samych błędów. To zmiany dotkliwie nas kształtują. To otwieranie oczu, pozwala nie tylko patrzeć, ale również dostrzegać. Jak to się skończy, to obudzimy się na świecie, który nie jest już taki sam, nasze realia już się zmieniły, a my zmieniamy się teraz. Rzeczywistość po koronawirusie może być naszą czystą kartką, którą wypełnimy mądrzejsi i przygotowani na nadchodzące rewolucje lub pogrążeni w rozpaczy i depresji, spowodowanej kryzysem globalnym i załamaniem naszego osobistego świata.

“Najlepszy moment na posadzenie drzewa minął czterdzieści lat temu. Następny dogodny moment przypada dzisiaj.”

Follow:
Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *