7 myśli, które nas trują

Często skupiamy się na swoich słabych stronach i nieprzyjemnych emocjach, takich jak lęk czy poczucie winy. Nie doceniamy tych mocnych stron, nie dostrzegamy przyjemnych stanów. Jesteśmy mistrzami w krzywdzeniu samych siebie. Umiemy robić to bezbłędnie. Potrafimy być dla siebie największymi krytykami. Nikt inny nie ma na tyle tupetu i bezczelności, aby stojąc przed lustrem powiedzieć sobie: „jestem beznadziejny, brzydki, nikt mnie nie lubi i nic w życiu nie osiągnąłem”. A to ma tak mocne działanie, jak najgorszy narkotyk. Trucizna krążąca we krwi. Paskudne prowadzące do chorób myśli, bo to one są odpowiedzialne za działanie największego i najdoskonalszego narządu, jaki posiadamy – mózgu. Nasz organizm jest najdoskonalszym stworzonym komputerem, potrafi sam się uzdrawiać, przeciwdziałać zagrożeniem, na które go narażamy i walczyć z trucizną, którą go karmimy. Do czasu. Dlatego poznajcie 7 myśli, które nas trują, aby już nigdy nie narażać swojego organizmu na niebezpieczeństwo.


1. MYŚLENIE CZARNO-BIAŁE

Albo jestem super, albo do niczego. Obecny brak sukcesu oznacza całkowitą porażkę. Nie ma dla mnie nic, poza tak lub nie.

Życie jest pełne szarości. Właściwie nic nie jest białe albo czarne. Sukces zawsze opatrzony jest wysiłkiem i potężną ilością błędów. Porażka to tylko przystanek, z którego powinniśmy czerpać, bo czasami, kiedy się przewrócimy, warto sobie poleżeć i odpocząć. Naładować baterię. Rozejrzeć się dookoła. Wszyscy jesteśmy super, nie znam ludzi do niczego.


2. WYGÓROWANE STANDARDY

Muszę być doskonały, zawsze należy być pierwszym, nie wolno popełniać błędów.

Dobrze mieć ambicje, bo ona sprawia, że mierzymy wysoko i przekraczamy własne granice, ale powiem Wam coś w tajemnicy — nigdy nie byłam doskonała. Zawsze bardzo chciałam, ale albo nie było czasu, albo był ktoś lepszy, albo nic nie szło tak, jak sobie zaplanowałam. W szkole byłam dziewczyną, która raczej miała trójki. W konkursach recytatorskich zajmowałam trzecie miejsce. A w aktorskiej dowiedziałam się, że nie mam szans na scenę, bo moje oczy cały czas się śmieją. Pieprzyć doskonałość! Zrobione, oddane, zrealizowane, zaliczone, zamknięte jest lepsze niż doskonałe, bo to się wydarzyło i ty to osiągnąłeś.


3. GENERALIZOWANIE

Nigdy nic mi się nie udaje, zawsze się mylę, nikt mnie nie lubi.

A my przecież doszliśmy, gdzie jesteśmy i osiągnęliśmy, to co mogliśmy i poradziliśmy sobie ze wszystkimi napotkanymi problemami, więc jakie mamy prawo twierdzić, że NIGDY. I kto dał nam przyzwolenie, aby wobec siebie używać słowa ZAWSZE. Oraz przypomnijmy sobie wszystkich spotkanych na swojej drodze ludzi i z ręką na sercu zastanówmy się, czy możemy powiedzieć NIKT. Będą momenty bolesne i te najszczęśliwsze w życiu, i ani nigdy, ani zawsze nie ma recepty jak się w trakcie nich zachować, ale kiedy one się pojawiają, jest blisko ktoś, kto nie chciałby dowiedzieć się, że ktoś myśli o nim nikt.


4. PORÓWNYWANIE SIĘ Z INNYMI


Ona jest ładniejsza, on jest mądrzejszy, oni są wysportowani, ona więcej zarabia, on ma rodzinę, oni zwiedzają świat, ona umie kilka języków.

To moja ulubiona trująca myśl. Głównie dlatego, że walczę z nią od zawsze. Porównywanie się z innymi to najprostszy sposób, żeby dostrzec własne słabości, przecież pośród milionów ludzi zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy, piękniejszy, mający więcej szczęścia. Moje życie jednak zawsze w takich chwilach dosadnie mnie doświadcza. Kiedy narzekam na swoje włosy, chciałabym mieć gęste, grube i długie, to spotykam kogoś, kto nie ma ich w ogóle. Jak denerwuje się, że moje nogi są grube i mają cellulit, to napotykam człowieka bez nóg. W momencie, gdy myślę o tym, że nie jestem hollywoodzką pięknością, życie stawia przede mną ścianę, karząc mi docenić niesamowite zdrowie. Zawsze wtedy spoglądam w niebo i mówię: OK! Już nigdy nie będę! Jeśli tobie życie nie daje znaków, to zamień każde „on jest” na „ale ja”.


5. KATASTROFIZOWANIE

To się nie da, nie ma szans, na pewno będzie źle.

Tutaj też byłabym hipokrytką, nie przyznając się, że poza byciem niepoprawną optymistką, zdarzało mi się mówienie, że coś może się nie udać. Ale dobra wiadomość jest taka, że można się nauczyć myśleć na odwrót. Dzieje się tak, wtedy, kiedy rozłożymy problem na czynniki pierwsze i uświadomimy sobie, że snucie pesymistycznych scenariuszy, oczekiwanie potknięć i porażek działa jak samospełniająca się przepowiednia. Bo jeśli ma się nie udać, to myślenie o tym, że się nie uda, dodaje siły i utwierdza negatywny skutek. Jednak jeżeli ma się nie udać, a my myślimy, że się uda, to dodajemy energii pozytywnemu rezultatowi i wtedy, nawet jeśli się nie uda, zyskujemy pozytywne wibracje, które sprawiają, że porażka nie wypełnia w pełni naszego mózgu, tylko rozkłada się równomiernie.


6. ZGADYWANIE, CO MYŚLĄ O MNIE INNI

Ona na pewno myśli, że jestem głupia. Patrzy na mnie, jakbym coś jej zrobiła. On obgaduje mnie z kolegami, myśli, że jestem dziwna.

To moja ulubiona trucizna, bo dawno nie wiem, jak smakuje. Nie mam pojęcia, co myślą o mnie inni. Nie dbam o to. Nie wiem, jakie mają wobec mnie zamiary. Cieszę się i rosną, kiedy kibicujesz mi, dobrze mi życzysz, jesteś blisko, doceniasz i darzysz pozytywnymi emocjami. Bardzo mi to dodaje sił. Ale jeśli źle mi życzysz, nie interesuje cię, co robię, brzydko o mnie mówisz, to nie zabierasz mi sił, mało tego karmisz złymi emocjami siebie i sam siebie trujesz. Proszę, nie myślcie o tym, co myślą o was inni, bo jeśli przy kimś nie czujecie się dobrze, to nie przebywajcie blisko, nie zastanawiajcie się dlaczego, nie traćcie czasu i energii. W zamian otaczajcie się i dbajcie o relacje z tymi, przy których rośniecie, dzięki którym chcecie więcej, którzy dodają sił.


7. OBARCZANIE SIĘ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ

Jeśli się potknąłem to dowód na to, że niezdara ze mnie i fajtłapa, a nie że chodnik akurat był oblodzony.

Ostatnio na zdjęciach wywinęłam takiego orła, że siniaki na tyłku schodzą do dziś. Co ciekawe, wysiadłam z samochodu i od zamknięcia drzwi powtarzałam sobie w głowie: „obym się nie wywróciła, obym się nie wywróciła”. Było bardzo ślisko, temperatura minus. Kiedy pokonałam 100 metrów trasy, na końcu przy samych drzwiach się wywaliłam. I pierwsze, o czym pomyślałam to: „Bogu dzięki, że mam plecak, który zamortyzował głowę” i „ty idiotko, to ty nie wiesz, że zawsze przyciągasz, to co chcesz”. Ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy pomyśleć, że jestem niezdara. Kiedy coś wam nie wychodzi, zawsze mówcie sobie: „Tak miało być!” to najbardziej zajebiste zdanie na wszystkie niepowodzenia. Jeśli się spóźniacie, mówcie „Tak miało być!” inaczej potrąciłby mnie samochód. Kiedy coś Was ominie, mówcie „Tak miało być” w innym wypadku zdarzyłoby się coś niekorzystnego dla mnie. Tak miało być — to recepta na wszystko, co nie idzie po naszej myśli.


Joanna Kulmowa to jedna z moich ulubionych poetek. Myślę, że w jej wierszach jest magia tłumacząca realny świat. W 1967 r. napisała wiersz, który idealnie podsumowuje dzisiejszy wpis. Pamiętaj, że jesteś i aniołem, i geniuszem — nie pozwól myśleć o sobie inaczej.
Samokrytyka

Pomiędzy jednym a drugim

wybitnym moim bykiem

składam sobie niedługą

twórczą samokrytykę.

Własne upadki i wzloty

stawiam swej jaźni za przykład.

Podziwiam me rzadkie cnoty

i grzech w którym bywam niezwykła.

Porządek robię niemały

ścierając starannie pyłek

z rejestru mych potknięć wspaniałych

i oryginalnych pomyłek.

Jakiej to gafy nie zrobię

jakiego głupstwa nie palnę

to indywidualnie

wzbogacam się ucząc na sobie.

Aż w końcu przyznać muszę

chyląc przed sobą czoła

że w cnotach mam coś z anioła

zaś w błędach nic poza geniuszem.


Cześć, długo pracowałam nad tym tekstem. Proszę, zostaw po sobie jakiś ślad – polub ten wpis na facebookunapisz komentarz albo udostępnij ten artykuł u siebie. Dla Ciebie to tylko moment, a dla mnie to dowód, że moja praca ma jeszcze jakiś sens. Dziękuję, że jesteś.

Follow:
Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *