Katarzyna Stefańska

Posts by this author:

Jeśli się nie uda, to się nie uda.

Komu z nas nie zdarzają się porażki, nieporozumienia i sytuacje, w których nic nie idzie po naszej myśli? Jesteśmy przekonani, że wszystko zależy od nas i tkwimy w stresie spowodowanym naszymi wciąż o krok dalej od nas ambicjami. Obwiniamy się o niepowodzenia i nieszczęścia. Ile razy wręcz nie podejmujemy prób, w obawie przed złym i okrutnym losem, który tylko czeka aby podłożyć nam nogę. Denerwujemy się wciąż za dużo i zdecydowanie za bardzo. Boimy się czegoś, co tak naprawdę nigdy się nie wydarzy. Nie podjęte próby i ryzyko mszczą się na nas w przyszłości, a mimo to nie uczymy się na błędach. Głównie dlatego, że nikt nam nigdy nie powiedział, że jeśli się nie uda, to tylko się nie uda. Po prostu, bez zbędnych ceregieli. Świat się nie zawali, rzeki nie wyschną, a życie będzie toczyć się dalej.


Nie ma pytań bez odpowiedzi. Czy aby napewno?

joshua-fuller-229095

Na studiach mamy takie kreatywne i inspirujące zajęcia o wdzięcznej nazwie Design thinking. Uczymy się na nich jak wprowadzać projekty w życie, jak dzielić je na etapy, jak pracuje nasz mózg, ile jesteśmy w stanie się skupić, jak sprawnie i umiejętnie zarządzać zespołem, bez względu na to czy jest to wielka organizacja czy grupa wolontariuszy. Dzięki tym zajęciom do końca życia wiedzieć będę, że nigdy nie należy oceniać, bo każde negatywne słowo pozostawia w drugim człowieku mikro traumę, która może w nim siedzieć do końca życia. Można kogoś mądrze krytykować i umiejętnie dawać do zrozumienia jakie ma wady, a co powinien poprawić. Napisałam o tym, dlatego, że na zaliczenie tego przedmiotu trzeba przeprowadzić wywiad z osobą, która ma problem. Nieważne jaki problem, trzeba jednak zagłębić się w daną osobowość, a przede wszystkim nie skrzywdzić jej i nie starać się rozwiązywać jej problemu.

Wywiad ma trwać 5 minut, musi być zarejestrowany oraz opisany. Banał. No właśnie nie do końca. Wybrałam Edytę ode mnie z pracy, choć jest piękną i na pozór bezproblemową osóbką o wielkim sercu, problemy ma jak każdy. Kiedy przygotowywałam się do rzekomego wywiadu, nie wiedziałam właściwie od czego zacząć. Siedziałam nad pustą kartką ponad godzinę, kiedy zaczęłam wreszcie wymyślać pytania.

Pytania dotyczyły bezpośrednio problemu z jakim zmaga się Edyta, ale również ogólnie dotyczyły życia. Na każde pytanie wcześniej próbowałam odpowiadać sama, żeby sprawdzić czy aby nie wkraczam w jakąś intymną sferę lub nie próbuje czegoś sugerować. Dwa pytania szczególnie sprawiły mętlik w mojej głowie. Tak, że na odpowiedziami zastanawiam się do dziś.

Co zrobiłaś dziś, aby jutro żyć tak jak pragniesz?

Jeśli życie jest grą, to jaka jest główna zasada?

A Ty jakbyś odpowiedział?

pawel-kadysz-100


Nie będę się na zapas przejmować.

kristopher-roller-188180

Wiem, że nie warto z własnego doświadczenia, a nadal śmiertelnie się boję i zawsze przejmuje na zapas. Głównie tym, że zawiodę innych, że źle odbiorą moje postępowanie, że błędnie ocenią moje zachowanie. Boję się jak każdy, głównie rzeczy, które nigdy nie miały, nie mają i z pewnością nie będą miały miejsca. Jest jednak takie wyobrażenie, zwłaszcza w Polsce, że przecież lepiej założyć porażkę i mile się rozczarować, niż pozytywnie myśleć i mieć wielki zawód. Nasze głowy są zatem po sufit wypełnione zmartwieniami i najczarniejszymi scenariuszami. Właściwie nie przestajemy zakładać najgorszego, choć gdyby się tak przyjrzeć, to jak wreszcie zdarza się coś złego, wcale nie jesteśmy na to w większym stopniu przygotowani czy bardziej odporni. Zawsze jest to dla nas zaskoczeniem i za każdym razem boli tak samo bardzo. Powstaje więc pytanie: po co w ogóle się martwić? I czy życie bez zmartwień byłoby utopią? Życie w cudownej krainie to też niej jest rozwiązanie. Skrajności zawsze są złe, nie ma znaczenia, czy idziemy z głową uniesioną wysoko czy bez przerwy spoglądamy w dół. Mam taką koleżankę, która jest niesamowicie pozytywna, uśmiechnięta i pewna siebie. Czy można w tych cechach przegiąć? Ależ właśnie można. Można być tak pewnym siebie, że aż aroganckim i chełpliwym nie przyjmującym i nie umiejącym sobie radzić z żadną krytyką. Można być uśmiechniętym i na pokaz miłym w celu manipulacji innymi. I wreszcie można być tak pozytywnym, że ślepym. Odsuwającym od siebie cierpienie, brzydotę i strach. Życie bez świadomości zmartwień to ignorancja, ponieważ to radzenie sobie z problemami sprawia, że jesteśmy silni. Ale reakcja na problemy i strach przed ich pojawieniem się do dwie różne sprawy.

Kiedy zatem słyszymy jakieś słowo np. “zwolnienie”. Natychmiast w głowie pojawiają nam się skojarzenia “popadnę w długi”, “nie spłacę kredytu”, “stracę bliskich”. Te skojarzenia wywołują kolejne negatywne emocję, bo jeśli stracę bliskich, to zostanę samotny, a jeśli zostanę samotny, to nie będę potrzebny i tak dalej i tak dalej. To mikro myśli, które gdzieś tam zapisują się na zwojach mózgu, nawet jeśli są błyskawiczne, a my szybko je wypieramy. Czyli słowo “zwolnienie” mimo, że nie ma nic wspólnego z rzeczywistością wywołało lawinę negatywnych i złych emocji.

A wystarczy skierować nasze myśli w zupełnie odwrotnym kierunku. Słowo “zwolnienie” już zawsze kojarzyć z “nową szansą”, “wolnością”, “zmianą”, “wsparciem od bliskich”. Odzwierciedlenie negatywnego słowa może nieść za sobą pozytywne skutki i emocje. Oczywiście to jedna z najtrudniejszych umiejętności, ale z pewnością do opanowania. A skoro tak jest, to spróbujmy od dziś myśleć na odwrót.

Bo chyba trzeba zacząć żyć teraz dobrze, ponieważ po pierwsze po co żyć źle, a po drugie jest później niż nam się wydaje.

mitchell-hollander-205952

Follow:

O tym dlaczego inni mają lepiej.

Cały czas wydaje nam się, że inni mają więcej. Głównie więcej szczęścia w życiu.

A to, co najczęściej nazywamy szczęściem zazwyczaj oznacza pragnienie pozbycia się problemów i porażek w danym momencie. To niejaka siła, która ma za zadanie podnieść nas z upadku. Pokazać jakiś, sami nie wiemy jaki sens. A szczęście przecież jest niepokorne, bo przychodzi na spotkanie z nami tam, gdzie chce i wtedy, kiedy chce. Szczęście to coś “przy okazji”. Nie zjawia się bowiem, wtedy kiedy błagamy i gonimy za nim za wszelką cenę. A mimo to wydaje nam się, że to coś uprzywilejowanego, co przydarza się innym, rzadko nam samym.


Dlaczego inni mają lepiej?

sidharth-bhatia-131092

Jest takie określenie w psychologii jak quarter-life crisis czyli tak zwany kryzys jednej czwartej życia, który polega na tym, że ludzie w okresie od 20 do 30 roku życia zaczynają wątpić w sens życia, stając się bardziej obserwatorami niż kreatorami świata wokół siebie. Zaczynają dostrzegać wszystkie pozytywne aspekty życia swoich rówieśników, a portale społecznościowe są sprzymierzeńcami załamywania rąk i wyciągania negatywnych oraz często błędnych wniosków. Wtedy trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu, słońce świeci wszędzie gdzie nas nie ma, a nasi znajomi wiodą życie pełne sukcesów, bez zmartwień i porażek. To coś jakby zdjąć różowe okulary i włożyć takie, przez które wszystko jest czarno białe. U nas czarne, u innych białe. Długie trwanie w takim stanie sprawia, że stajemy się zawistni, zazdrośni, a w efekcie końcowym pogłębieni w smutku oraz czarnowidztwie. Co ciekawe uważam, że wiek nie ma tu żadnego znaczenia, martwią się i nastolatki, i czterdziestolatki i sześćdziesięciolatki. Wszystkich nas to mniej lub bardziej dotyka, bo przecież każdy ma taką koleżankę, która w naszym wieku ma już dwójkę dzieci, męża, piękny dom i właśnie wróciła z wakacji. Oraz każdy z nas ma takiego kolegę, który ma świetną pracę, nowy samochód i co tydzień chodzi na imprezy. W świecie opanowanym przez obrazki, filmiki, kolorowe gazety i idealną rzeczywistość celebrytów wykreowaną przez telewizje przestajemy tak po prostu w siebie wierzyć, wydaje nam się, że jesteśmy tak oderwani od tej kolorowej rzeczywistości, że żadne działania nie mają prawa tego zmienić.

Stop!

To złudna iluzja, która tylko na chwilę zamydla nam oczy. Dopóki nie uświadomimy sobie, że przecież wszyscy się starzejemy, wszyscy mamy zmarszczki, blizny, skazy, wady wzroku. Wszyscy chorujemy, wszyscy coś tracimy, wszyscy w pewnym momencie życia nie mamy nic i mamy wszystko. Wszyscy mamy albo przedmioty, albo uczucia. Wszyscy posuwamy się do przodu, bez względu na wybór komunikacji miejskiej. Wszyscy podróżujemy, jedni po świecie odkrywając zakątki globu, inni po duszach ludzkich. Wszyscy grzeszymy, wszyscy się trujemy i wszyscy w coś wierzymy. Wszyscy mamy lepsze i gorsze dni. Wszyscy kochamy i wszyscy chcemy być kochani. Pragniemy być wyjątkowi, dlatego stajemy się kimś kim nie jesteśmy, nie rozumiejąc, że jesteśmy wyjątkowi będąc tylko sobą. Bo gdyby…

Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka

gdyby wszyscy byli silni jak konie

gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości

gdyby każdy miał to samo

nikt nikomu nie byłby potrzebny (…)

Jan Twardowski “Sprawiedliwość”


Ostatnio upadłam wczoraj

sticker-mule-199257

“Ty to masz takie idealne życie. Niczym nie musisz się martwić. Masz prace, o której marzyłaś. Masz pieniądze. Masz samochód. Jeździsz po świecie, byłaś np. w Portugalii, o której ja mogę tylko pomarzyć. Jesteś piękna, szczupła i zdrowa. Masz przyjaciół. A teraz jeszcze kupujesz mieszkanie.. mając dopiero tyle lat. To niesprawiedliwe, że jedni maja wszystko, a inni nie mają nic. (…)”

Czytam w wiadomości i nie wiem jak mam się do tego odnieść. Zaczynam więc najpierw winić siebie, że taki obraz własnego ja wykreowałam w sieci, bo tylko internet jest głównym źródłem informacji o mnie dla ponad 1000 znajomych na Facebooku, Instagramie czy Snapchacie. I w sumie to prawda. Gdyby bazować na informacjach jakie wypuszczam w świat to rzeczywiście piękna pozbawiona problemów sielanka. Życie marzenie. Nie wiedziałam, że tak nieświadomie można stworzyć zupełnie obcego wyimaginowanego człowieka bez wad. Gdyby jednak spojrzeć głębiej i poczytać między wierszami nie będzie tak kolorowo, więc zaczynam tłumaczyć, choć w duchu zastanawiam się czy to ma sens.

O tym nie opowie Facebook, ale czy wiesz, że mam pracę, o której marzyłam, bo ciężko pracowałam, nawet za darmo a potem wymyślałam nowe sposoby jak dostać się do świata zupełnie mi obcego? Czy wiesz, że pieniądze to rzecz nabyta, raz są, raz ich nie ma? Czy wiesz, że dzisiaj zlikwidowałam kartę kredytową, bo wydawałam więcej niż zarabiam? Czy wiesz, że mam samochód, bo zdałam prawo jazdy 10 lat temu i odmawiałam sobie wielu rzeczy, nawet jedzenia, żeby go utrzymać? Czy wiesz, że pojechałam do Portugalii za 1000 zł, żeby zapomnieć o samotności, z którą codziennie zmagam się na 24 m2 wynajmowanego mieszkania? Czy wiesz, że nie jestem szczupła, mam brzuszek, uda i blizny na twarzy? Czy wiesz, że mam jedną przyjaciółkę, która jest 300 km ode mnie? Czy wiesz, że nie mam odpowiedniego wkładu własnego i zdolności kredytowej aby kupić mieszkanie? Czy wiesz, że wszystko co mam osiągnełam dzięki innym ludziom i czy wiesz, że mam mało czasu, może nawet mniej niż ty aby osiągnąć wszystko o czym marzę, bo nie wiem, kiedy przyjdzie mi opiekować się bratem chorym na autyzm, gdy rodzice nie będą mieli już siły? I czy wiesz, że ostatnio upadłam wczoraj, bo miałam już nie jeść czekolady i obiecałam sobie wstawać o 5:30, a znów zaspałam?

Jedyne czym możemy się różnić jest to, że za każdą, absolutnie każdą porażkę i za każdy mały sukces jestem cholernie wdzięczna. Bo każdy ból, smutek i upadek daje mi poczucie tego, że żyje. A każde szczęście, dobra dusza, osiągnięcie i wytrwanie utwierdza mnie w przekonaniu, że cuda istnieją. Kompozytor Pablo Casals mądrze pytał: Człowiek zaprojektował wiele skomplikowanych i inteligentnych maszyn, ale która tak naprawdę może się równać z ludzkim sercem?  

Może więc dla odmiany teraz ty połóż rękę na sercu i powiedz na głos: dziękuje ci serce, że bijesz nieustająco i codziennie przetaczasz litry krwi. I dziękuje wam płuca, że w każdej minucie wymieniacie dwutlenek węgla na tlen. Dziękuje również wam stopy, że codziennie mogę pójść tam, gdzie chcę. Dzięki wam wiem, że żyje.

Follow:

“Misja pies” czyli jak się pracuje z Joanną Krupą?

Cały czas dostaje mnóstwo pytań o pracę przy nowym programie dla telewizji TVN pt. “Misja Pies”. W związku z tym, że kończymy powoli zdjęcia mogę zdradzić Wam tajniki mojej pracy oraz współpracy z Joanną Krupą, o którą dostaje najwięcej pytań.

Kiedy dostałam propozycje pracy jako kierownik produkcji przy programie na główną antenę TVN produkowanym przez firmę Golden Media bardzo bałam się podjąć wyzwanie. Nie dlatego, że obawiałam się, że sobie nie poradzę, ale dlatego, że wielkość przedsięwzięcia oraz tematyka programu były mi dotychczas obce.

“Misja Pies” to misyjny i wdzięczny program, który opowiada o adopcji psów oraz o kłopotach behawioralnych czworonogów, choć jak się przekonaliśmy wszyscy w ekipie głównie o problemach właścicieli. Program jest nie tylko rozrywkowy, ale i edukacyjny. My jako ekipa nauczyliśmy się przede wszystkim tego, że jak jest problem to jest rozwiązanie i , że problem jest zawsze w nas oraz w efekcie końcowym tego, że to od siebie powinniśmy zacząć naprawianie świata czy naszego czworonożnego przyjaciela.

andrew-branch-192535


Joanna Krupa – mistrz świata

890a873e6c23040c28a9cd8c75d8.1000

zdj. http://www.telemagazyn.pl/artykuly/misja-pies-joanna-krupa-rozpoczyna-swoja-misje-4-marca-w-tvn-wideo-zdjecia-55829.html

Często pytacie: jaka jest? jak się zachowuje? jak wygląda na żywo? Po ponad 30 dniach zdjęciowych mogę z całą pewnością stwierdzić, że Joanna Krupa jest mistrzem świata. Ta kobieta nie tylko jest piękna, niemal idealna, ale jest przede wszystkim profesjonalistką i człowiekiem o ogromnym sercu. W trakcie nagrywania programu mieliśmy do czynienia z bardzo trudnymi warunkami atmosferycznymi, zdarzało się, że nagrywaliśmy kilkanaście dubli na mrozie -13, Joanna Krupa wówczas z uśmiechem na ustach powtarzała wszystko o co poprosił reżyser. Oprócz wytrzymałości i cudownego charakteru jest również bardzo twórcza i utalentowana. Program reality show wymagał od nas niekiedy reakcji na zaistniałą sytuacje, Joanna Krupa odnajdywała się w każdych warunkach i potrafiła świetnie się do nich dopasować. Nigdy nie oceniała, zawsze była miła, serdeczna, uprzejma i niezwykle empatyczna. Takimi również ludźmi otacza się Asia. Fryzjer Łukasz Urbański oraz charakteryzatorka Gosia Urbańska to ludzie dzięki którym, zarówno moja praca, jak i praca całej ekipy była przyjemnością. Gosia oprócz tego, że zna wszystkie tajniki pięknego wyglądu potrafi również wesprzeć dobrym słowem, nawet, kiedy sytuacja jest trudna, a praca wymaga od nas zaangażowania kilkunastu godzin dziennie. Łukasz natomiast jest profesjonalistą w każdym calu, można na niego liczyć zawsze, a jego uśmiech sprawia, że się chce.

W całej produkcji programu zdarzyło się tak, że cała ekipa nie tylko okazała pełen kunszt w trakcie realizacji, ale świetnie dopasowała się do trudnych warunków pracy ze zwierzętami. Tacy ludzie na planie to istny skarb!


Dlaczego warto?

jesse-schoff-56768

W trakcie zdjęć spotykaliśmy się z wieloma sytuacjami, które bardzo często były wzruszające, jak uratowanie życia suczce o imieniu Lea, która skrzywdzona zmierzała błyskawicznie do śmierci głodowej, ale również niezwykle zabawnych jak pies szczekający na telewizor. Była uciekająca Akita, ale i szczeniak terroryzujący właścicieli. Behawiorystka i psi psycholog Aneta Awtoniuk czyniła cuda zarówno z psam, jak i z właścicielami. A Franciszek Paśko lekarz weterynarii pokazał, że pies wymaga tak samo wiele uwagi i zadbania jak każdy człowiek. Było dużo łez i dużo radości. Byliśmy między innymi w Gdańsku, w Poznaniu, w Płocku, w Warszawie, czy w Mszanie Dolnej. Naprawiliśmy relacje wielu właścicieli psów, do dziś dostajemy informacje zwrotne od zadowolonych uczestników. Jeśli w życiu chodzi o naprawianie świata to mam poczucie, że poprzez produkcje programu “Misja Pies” zrobiliśmy wszystko, aby był on choć odrobine lepszym. Zobaczcie jak my widzimy tą zmianę i dajcie feedback czy warto.

simone-dalmeri-110419


Fajnie jest kochać swoją pracę i wykonywać ją z przyjemnością. Jestem ponadto wdzięczna, że poznałam tak cudownych, wartościowych i zdolnych ludzi, że dostaje informacje zwrotną, że jest dobrze oraz, że moja producentka Joanna Romanowska tak bardzo we mnie wierzy każdego dnia.

Dziękuje Wam również za wszystkie smsy, komentarze, snapy i za to, że jesteście, kibicujecie i oglądacie efekty naszej pracy.

Zrzut ekranu 2017-03-06 o 21.16.30

Jeśli przegapiliście pierwszy odcinek łapcie: http://player.pl/programy-online/misja-pies-odcinki,5066/

Follow:

Zabezpieczony: Czy kierownik produkcji filmowych i telewizyjnych jest psychopatą?

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Follow:
udostępnij

ZNAKI zapytania.

Albert Einstein zwykł mawiać: “Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć.”. Mój były szef był całkowicie przeciwnego zdania, uważał, że zadawanie głupich pytań świadczy o człowieku. Ja natomiast myślę, że głupie odpowiedzi bardziej o nim świadczą. Pewnie dlatego już tam nie pracuje ;-). Ale tak na poważnie to czy my rzeczywiście zostaliśmy nauczeni zadawać pytania? Taka prosta rzecz. A przecież wiele razy słyszeliśmy, że nasze pytania są głupie, że dawno powinniśmy znać odpowiedzi. Problem w tym, że pytania i odpowiedzi kojarzą nam się ściśle ze szkołą i edukacją. Wzbudzają w nas nie wytłumaczalny strach i niepewność. Ale ponad wszystko wymagają od nas zaangażowania, myślenia i analizy. Łatwiej jest bowiem nie zadawać pytań i nie szukać odpowiedzi, bo życie bez nich wydaje się mniej skomplikowane. Zwłaszcza jeśli są to pytania, które musimy zadać sobie sami. Pytania o życie, pracę, dalszy kierunek czy nasz wpływ na cały świat? Nauczyliśmy się na pamięć maksymy “Carpe diem” ale nie przerobiliśmy podstawowej lekcji jaką jest nasz własny wpływ na siebie. Bo właściwie kiedy ostatnio usiadłeś przed sobą i zapytałeś: stary kim jestem? dokąd zmierzam? jakie mam cele? po co tu jestem? co chcę zostawić po sobie na świecie?


Zarządzanie sercem

oi_utj7dkzg-volkan-olmez

Wychowani w ciasnych mieszkaniach, na wielkich osiedlach i wśród wszechogarniających problemów oglądaliśmy świat przez dziurkę od klucza. Przyzwyczajaliśmy się do warunków, ciężką pracę i cierpienie wyssaliśmy z mlekiem matki. Od czasów szkolnych mierzyliśmy się z wyborami, nie mając wiedzy i doświadczenia dokonywaliśmy ich idąc za tłumem. Nie wiedzieliśmy co jest dla nas dobre i co wybrać aby było lepiej. Bagaż w postaci szkolnego tornistra zamienialiśmy na bagaż życiowych doświadczeń, niekoniecznie zależnych od nas. I wreszcie osiągnęliśmy wiek pełnoletności, który miał wszystko zmienić, wtedy miało być tylko łatwiej, wszystko miało od nas zależeć. Marzyliśmy o utopii, która okazała się pułapką, to pierwsze nadużyte zaufanie wobec ludzi i świata. Każdy bowiem znał kogoś, kto miał lepiej od nas, kto miał bogatych rodziców, kto niczego nie musiał, komu wszystko przychodziło łatwo. Nie pytaliśmy wtedy dlaczego tak jest i jakie to niesie za sobą konsekwencje, byliśmy jednak wściekli na niesprawiedliwość świata – zawód numer dwa. Później było tylko gorzej kazano nam decydować tu i teraz, nikt nie pytał o okoliczności, i bez względu na to jaką decyzję podjęliśmy komuś ona przeszkadzała, ktoś nas za nią oceniał, ktoś nie mógł nas zrozumieć. I znaleźliśmy się tu gdzie jesteśmy teraz. Z tą całą walizką złych i dobrych uczuć, złych i dobrych doświadczeń, złych i dobrych ludzi po drodze. Teraz właśnie zatrzymaj się, STOP.

To, co przeżyliśmy, czyli cała nasz przeszłość ma ogromne znaczenie, zbudowała nas, albo pogrążyła, ale teraz właśnie przestaje mieć znaczenie. Zacznijmy, bowiem zarządzać sobą sercem. Potrzebujemy zadać sobie 10 pytań do życia, do siebie, do świata. Tylko my bowiem znamy na nie odpowiedzi, pytanie tylko czy chcesz je zadać?

  • Jesteś tu, czyli gdzie?
  • Kim jesteś teraz?
  • Gdyby pieniądze przestały mieć znaczenie, co byś robił w życiu?
  • Czy w życiu nie ma nic za darmo?
  • To, co robię teraz jest ważne czy wartościowe?
  • Pomagasz czy przeszkadzasz?
  • Po co jestem na świecie?
  • Czy dbasz o siebie?
  • Czy kochasz siebie?
  • Czy wierzysz w siebie?

Zapytaj mnie czy cię kocham

qqmkgh_tmcw-anete-lusina

Zadawanie pytań i szukanie odpowiedzi czyni cię otwartym na nowe rzeczy, nowych ludzi, a przede wszystkim sprawia, że nabierasz pewności siebie i odwagi do podejmowania decyzji. Większość rzeczy, których nie mamy, a o których marzymy nie dostajemy tylko dlatego, że nie mamy odwagi o nie prosić. Nie potrafimy mówić głośno o swoich potrzebach, chowamy je głęboko przed światem, żeby przypadkiem nie wyjść na próżnych (a bo marzymy o nowych butach), żeby przypadkiem nie wyjść na nudnych (a bo marzymy o nowej książce) i żeby wreszcie nie wyjść na zdesperowanych (a bo marzymy o miłości). Zakopaliśmy głęboko umiejętność słuchania i ciekawość świata. Coraz szybciej się nudzimy i coraz mniej rzeczy sprawia nam frajdę. A wystarczy zadać sobie podstawowe pytanie pod koniec dnia: za co jestem wdzięczny? Wtedy nagle proste rzeczy stają się cudami szytymi na miarę, niewyobrażalnymi i pięknymi. Codziennie o 23:55 mam powiadomienie na telefonie zadające pytanie: za co jesteś wdzięczna? I muszę znaleźć choć jedną rzecz w trakcie dnia aby odpowiedzieć sobie na pytanie. I okazuje się, że tych rzeczy jest mnóstwo, ale przestałam je dostrzegać, bo biegła ślepo za… no właśnie za czym? I komu chciałam coś udowadniać? Dlaczego nigdy nie potrafiłam się zatrzymać? Pytanie rodzi pytania, więc to bardzo czasochłonna zabawa, ale bardzo twórcza i sprawiająca, że zmienia się perspektywa, że świat nabiera znaczenia, że ludzie zaczynają być ważni i potrzebni. Czy zastanawiałeś się kiedyś to cię kocha? Ile jest osób na świecie od których usłyszałeś kocham cię? A co za tym idzie, ilu osobom powiedział, że je kochasz? W całym życiu, i rok temu, i wczoraj, i dziś. I dlaczego tak jest?

Kiedy przestajemy odkrywać świat, świat przestaje odkrywać nas. Przestaje nam mieć wiele do zaoferowania, bo widzi brak zaangażowania. Dokładnie tak jak miłość rozpada się, kiedy przestajemy go pielęgnować, kiedy przestajemy dostrzegać tego co wkoło nas. Jak się bowiem posiejesz, tak się zbierzesz.


Ciekawość to pierwszy stopień do piekła

bm0xrfeqm0a-michael-ramey

Ale brak ciekawości to piekło na ziemi. Nie dajmy sobie wmówić, że stare powiedzenia mają jakieś znaczenie, że kształtują świat, bo to my ten świat kształtujemy i zmieniamy. Tylko głupcy próbują nam wmówić, że na nic nie mamy znaczenia, bo problemy globalne przekraczają nasze możliwości. Mamy wpływ na wszystko co dzieje się wokół nas, a to niczym efekt motyla niesie za sobą ogromne konsekwencje. Pytanie tylko czy rozsiewamy dobro czy zło? Bo kto wie czy będziemy tu 90 lat i nigdy nie wrócimy? Może to jest jakiś bardziej zaawansowany plan. A jeśli nawet nie, to poczucie zmiany tego świata jest jak pomaganie komuś, czyli radość i satysfakcja, której nie da się kupić czy załatwić. Znaki zapytania, to nadal znaki, które sprawiają, że droga, którą podążamy zmierza w dobrym kierunku. Wystarczy tylko zadać pytanie i znaleźć na nie odpowiedź.

Follow: