Katarzyna Stefańska

Posts by this author:

Portugalia – czyli jak poznałam przyjaźń, miłość i szczęście.

“Szczęście jest odwrotnie proporcjonalne do rozmiarów domu.” napisał Gregory David Roberts w książce pt. “Shantaram”, a ja podpisuje się pod tym obiema rękami. Podczas ostatnich podróży moim domem był fotel w autobusie, hotele, plaże, a ponad wszystko ciepło drugiego człowieka. I w tych właśnie chwilach czułam jak szczęście przeszywa moją duszę, jak rozprzestrzenia się po całym moim ciele, jak dotyka opuszków palców i zagnieżdża się w moim sercu. Nie, wtedy, kiedy ślepo biegłam doganiając moją chorą ambicję. Nie, gdy wchodziłam do sklepu kupując wszystko na co miałam ochotę. Nie, w chwili, gdy rozmawiałam z ludźmi wielkimi, których marzyłam, żeby poznać. Ale właśnie nie mając nic, poza niewygodnym kątem do spania, otaczającą mnie przyjaźnią i dobrą energią. Szczęście niczego nie oferuje, nie obiecuje, nie dba o wygodę i komfort. Szczęście nie zna kultury, nie zna narodu, nie ma koloru, akcentu ani tradycji. Nie możemy go dotknąć, zatrzymać, zamknąć w słoiku, często nie da się go nawet opisać, ale, kiedy pojawia się, po prostu wiesz, że nic nie świecie nie ma znaczenia. Poza tu i teraz.


PRZYJAŹŃ

girls-407685_1280

Przyjaciel to człowiek, który sprawia, że przy nim mogę być sobą. To ktoś, kto powoduje uśmiech na mojej twarzy. I wreszcie sprawia, że przy nim zatrzymuje się czas, a ja mogę czuć się najlepiej na świecie. Według mnie ma prawo zawodzić, mogę go nie rozumieć, możemy się nie zgadzać czy nie odzywać, ale kiedy jesteśmy razem sprawiamy, że świat staje się lepszy. Może to słaba definicja przyjaźni i jestem przekonana, że nadużywam tego określenia, ale tak właśnie chcę. Portugalia dała mi trzy przyjaciółki. Trzy dziewczyny, z którymi łączy mnie jakaś niewidzialna silna więź. To one obudziły we mnie tą wariatkę, którą starałam się ukrywać pod pozą dorosłości i odpowiedzialności. Pokazały mi, że nie musze z nikim walczyć i niczego udawać, bo jestem najlepsza, właśnie taka jaka jestem. Dały mi radość z jedzenia, wspólnego gotowania, tańca, muzyki, miłości. Przy nich nie czuje wstydu, upokorzenia, smutku, nudy. To one sprawiają, że świat staje się lepszy.

zrzut-ekranu-2017-01-07-o-21-25-11

Tak naprawdę to z Olką poznałyśmy się w Amsterdamie. Z Mają i Justyną w Paryżu. A Portugalia sprawiła tylko, że stałyśmy się nierozłączne. Zamieszkałyśmy razem przez 7 dni w pokoju z widokiem na ocean na południu Portugalii, w Lagos. Wszystkie zakochałyśmy się do szaleństwa – nie tylko w sobie. Na pewnej zakrapianej alkoholem  imprezie obiecałyśmy sobie, że w tym samym miejscu spędzimy noc sylwestrową. Choć na wstępie dziewczyny wiedziały, że ze mną kontakt jest ograniczony z powodu pracy, a ja sama byłam przekonana, że nie ma żadnych szans aby nasze postanowienie doszło do skutku. Mam bowiem pracę, zajęcia, obowiązki, ale przecież… kto ich nie ma? Z pierwszej podróży wróciłyśmy we wrześniu 2016 roku i kilka dni później zapłaciłyśmy za pobyt w grudniu. Cały czas utrzymywałyśmy kontakt i liczyłyśmy dni, kiedy znowu będziemy razem. Portugalia ponownie nas nie zawiodła, wręcz przeciwnie umocniła przekonanie, że nie tylko przeżywamy tam cudowne chwile, ale, że uwielbiamy siebie nawzajem. Już planujemy kolejny wyjazd w sierpniu bieżącego roku. Po głowie chodzi nam Ibiza, Korfu i Chorwacja, ale kto wie… może znowu wpadniemy do siebie? Bo w Portugalii zostawiłyśmy cząstkę serca i zawsze będzie jak nasz drugi dom.


MIŁOŚĆ

c5mtrwzz90a-alice-donovan-rouse

“Jedną z przyczyn dla których pragniemy miłości i tak rozpaczliwie jej szukamy jest to, że miłość to jedyne lekarstwo na samotność, wstyd i smutek. Są uczucia, które zapadają w serce tak głęboko, że tylko samotność może je znowu wyciągnąć.”  

I to właśnie Portgulia sprawiła, że znowu zaczęłam wierzyć w siebie. Zobaczyłam w sobie piękną kobietę, która może być kochana, adorowana i ceniona. Dokładnie za to jaka jest, za nic więcej. W sierpniu zakochałam się w Kevinie, z którym przetańczyłam całą noc, który dał mi mnóstwo ciepła, dobrej energii i pewności siebie. Był tylko moment, bo splot wydarzeń sprawił, że pewnie już się nie spotkamy, ale dla tych kilku godzin na parkiecie warto było przejechać tysiące kilometrów. W grudniu natomiast pojawił się Adam czyli chłopiec, który patrzył na mnie jak dawno nikt, który swoim wariactwem i szczerością skradł na moment moje serce. Chłopiec, bo Adam ma 21 lat i całe życie przed sobą, które wie, że sam musi przeżyć najlepiej jak potrafi.

Obydwaj jednak uświadomili mi, że uczucie to jest chwila i, że trzeba się nimi cieszyć jak najdłużej w momencie, kiedy trwa. Nie rozkładać na czynniki pierwsze, nie myśleć co dalej, po prostu być.


SZCZĘŚCIE

goerbmavuk0-dmitry-zelinskiy

“Przeznaczenie zawsze daje ci dwie drogi- tę, którą powinieneś pójść i tę, którą idziesz.”

Wyprawa do Portugalii to przystanki w różnych miejscach na mapie Europy. Amsterdam, Paryż, Nicea, Saint-Tropez, Madryt czy Barcelona. To odkrywanie, smakowanie, zwiedzanie, poznawanie i ładowanie baterii. To swoją obecnością uszczęśliwianie i zmienianie świata. To ocean różnych osobowości i próba charakteru. To moje patrzenie na świat i moja definicja szczęścia. To wreszcie droga, którą poszłam i powinnam pójść.

fullsizerender-3

fullsizerender-2

fullsizerender-2-kopia

fullsizerender-5

fullsizerender-6

fullsizerender-4

fullsizerender-7

fullsizerender-3-kopia

fullsizerender-2-kopia-2

 

 

 

Follow:

Mapa marzeń – ty się śmiejesz, a ja realizuje.

Strefa komfortu, coaching, motywacja czy właśnie mapa marzeń to często powód do żartów i kpin. Znane wszystkim filmy na youtubie “jesteś zwycięzcą” czy “ważna wiadomość” zyskując kilka milionów wyświetleń stały się pretekstem do wygłupów. Zastanawiam się tylko czy oglądają je, kpią i żartują ludzie spełnieni, czy tacy, którzy z sukcesem mają jakiś wewnętrzny problem. A może rzeczywiście cała ta motywacja to bzdura wyssana z palca, robiąca ludziom wodę z mózgu i siejąca wszechogarniające zło. Myślę, że wszystko zależy od podejścia. Jeśli cele i marzenia oraz motywacja służąca do ich realizacji są dla nas odległe i niepotrzebne, to nie powinniśmy się wściekać, kiedy nasze życie nie zmierza w kierunku jaki sobie wyobrażaliśmy. Jeśli wstydzimy się marzyć o pieniądzach, to znaczy, że ich nie potrzebujemy. Jeśli nie myślimy o dobrym zdrowiu, to nie zasługujemy na nie. I wreszcie jeśli nie doceniamy ludzi wokół nas, nie czujmy się zawiedzeni, kiedy ich stracimy.

Zastanawiając się dlaczego ludzie nie robią mapy marzeń doszłam do wniosku, że po prostu to czasochłonne i trudne. Zdecydowanie łatwiej jest to wyśmiać. Szkoda, bo to naprawdę działa. Pokaże wam to dzisiaj na swoim przykładzie.


Magia czy podświadomość?

zrzut-ekranu-2016-12-12-o-21-57-10

Pierwszą mapę marzeń zrobiłam jakiś czas temu, później tylko uzupełniałam ją o kolejne marzenia. Od tego czasu większość rzeczy, które chciałam, o których marzyłam i które umieściłam na tej mapie po prostu się spełniły. Czasami nawet zastanawiałam się dlaczego? Dlaczego wcześniej mimo, że czegoś naprawdę mocno chciałam, nie dostawałam tego, nie osiągałam tego i zawsze było bardzo to odległe, bez względu na mijający czas. Nie potrafię wytłumaczyć fenomenu mapy marzeń, gwarantuje wam jednak, że działa.

Czym właściwie mapa marzeń jest?

“Mapa marzeń jest niczym innym jak umową z losem. To zamówienie do naszej podświadomości napisane w jej języku, czyli w języku obrazów i emocji. Z kolei dla naszego umysłu racjonalnego mapa marzeń przedstawia się jako zabawa, niegroźna, czasem infantylna zabawa z obrazkami. Niech i tak będzie. Grunt, że działa.”

karinasep

Mapa marzeń to kwadrat podzielony na  dziewięć równych części. Każda z nich odpowiada za inną strefę naszego życia. Zabawa polega na tym, że w każdy z kwadratów powinniśmy wkleić obrazki odzwierciedlające nasze marzenia, pragnienia i cele. To coś w stylu popularnej Bucket List, ale silniejsze, bo działające na naszą podświadomość i mające czas realizacji – ROK. Jak to działa? Samo zastanowienie się i wypisanie marzeń to już wielki krok milowy do ich realizacji, ponieważ, kiedy wiemy czego konkretnie chcemy uruchamiamy nasze myśli, które przenoszą góry. Na przykład, jeśli chcemy podróżować, to nic nie znaczy. Ale jeśli zakładamy, że do końca roku pojedziemy do Portugalii to już 50% sukcesu. Kolejne 30% to zobaczenie Portugalii na obrazkach, w internecie, w przewodnikach, w katalogach biur podróży. 10% to umieszczenie ulubionego zdjęcia Portugalii na naszej mapie marzeń. Ostatnie 10% to nasze myśli i działanie. Udowodniono bowiem, że nasza podświadomość działa emocjonalnie na obraz.


Prawda czy fałsz?

paykyb-8er8-ian-schneider

Pierwsza moja mapa miała być eksperymentem, nie do końca wierzyłam w jej siłę. Nie dałam sobie wmówić, że jakiś zbiór obrazków jest w stanie zmienić moje życie. To, co stało się już po pół roku niezwykle mnie zaskoczyło. Okazało się bowiem, że mapa, którą miałam na tapecie komputera, na ścianie w mieszkaniu i ta sama przyklejona w moim kalendarzu stała się nie szaleństwem, jak myślałam, ale rzeczywistością. Chcę pokazać Wam teraz jak to się u mnie odbywało.

Oto moja pierwsza mapa:
mapa-kasia

Podsumowanie:

  1. Jeżdżę Suzuki Swiftem, dokładnie takim jak na zdjęciu, tylko czarnym.
  2. Piszę ten post na klawiaturze MacBooka pro, dokładnie takim jak jest na zdjęciu.
  3. Mam perfumy Chanel Chance, które zawsze chciałam mieć.
  4. Przeczytałam dwie książki Dalajlamy “Sztuka szczęścia” oraz “Ścieżka buddyzmu tybetańskiego”. Staram się czerpać z nauki Dalajlamy i żyć według jego zasad.
  5. Przeczytałam wszystkie książki Reginy Brett, napisałam do niej list i dostałam na niego odpowiedź.
  6. Nie przestałam wierzyć w Boga, wręcz przeciwnie poznałam Dominikanów, urzędujących na Służewiu, którzy wiele wnoszą w moje życie.
  7. Dostałam świetną książkę o Maryl Streep, z którą wbrew pozorom mam dużo wspólnego.
  8. Mam w swojej biblioteczce wszystkie książki poświęcone branży filmowej wyd. Marzec.
  9. Uczę się systematycznie, z sukcesami angielskiego. Native Speaker Darren z USA jest bardzo dumny.
  10. Pracowałam przy filmie fabularnym. O czym marzyłam.
  11. Stworzyłam w swoim domu kącik do pracy.
  12. Przeczytałam całą książkę Waltera Isaacsona “Steve Jobs”.
  13. Napisałam kolejny scenariusz.
  14. Studiuje w szkole filmowej w Łodzi.

Po pół roku powstała kolejna mapa:

zrzut-ekranu-2015-12-12-o-17-54-49

I kolejne podsumowanie:

  1. Mam ipada mini.
  2. Mam iphona 7.
  3. Jestem zdrowa.
  4. Nadal uczę się systematycznie angielskiego.
  5. Czytam regularnie książki.
  6. Piszę bloga.
  7. Pracuje na planach filmów/seriali/programów.
  8. Mam cztery zwariowane koleżanki, z którymi za chwilę wyjeżdżam w podróż.
  9. Byłam w Hiszpanii, Portugalii i Paryżu.
  10. Leciałam samolotem do Londynu.
  11. Mam cudowną i zdrową rodzinę.

Tak, to prawda. Mapa marzeń działa. Jestem na to żywym dowodem.


Dzisiaj czy jutro?

I przedstawiam wam moją obecną mapę marzeń w wersji PRO. Stworzenie takiej planszy zajmuje kilka godzin i moc satysfakcji. Została ona zrobiona w programie https://www.canva.com. Wrócę z podsumowaniem za rok, choć już wiem, że większość z nich spełnię błyskawicznie, inne towarzyszyć mi będą przez cały rok.

zrzut-ekranu-2016-12-12-o-18-25-43


A Ty?

Jak wyglądała twoja mapa? Jakie marzenia zrealizowałeś? Co dobrego się wydarzyło?

Follow:

Nie wiedzieć co będzie jutro, czyli praca FREELANCERA w przemyśle filmowym.

Pracuje od 11 lat, więc właściwie można pomyśleć, że nie wyobrażam sobie życia bez pracy. Pracowałam już na wszystkie możliwe umowy, z różnorodnymi benefitami i w różnych społecznościach. Wykonywałam dziesiątki zawodów i zajmowałam różne stanowiska. Od kelnerki, sprzedawcy, telemarketera, kasjera, doradcy, asystenta, konsultanta, testera, aktorki, aż po managera. A jednak zaczynając pracę w przemyśle filmowym ciężko było mi przywyknąć do trybu “od projektu do projektu”. Ponieważ nigdzie tak jak tutaj nie musisz non stop być w działaniu, bez przerwy w poszukiwaniu, a mimo to nigdy nie zaznasz stabilizacji czy bezpieczeństwa. Dlatego, że nie da się wykonywać tego zawodu bez pasji i miłości do niego. Tak więc, kiedy kończysz projekt i stać cię na chwilę odpoczynku masz ogromny niedosyt. Automatycznie szukasz kolejnych zajęć, a ponad wszystko chcesz być potrzebną częścią dzieła. Chcesz dzielić się tą pasją, energią i miłością. Bo to poczucie spełnienia jest bezcenne. Czy praca w przemyśle filmowym jest zatem pracą marzeń? Dla mnie tak, jednak każde marzenie okupione jest pasmem porażek, wysiłku i ciężkiej pracy.


Jak żyć?

photo-1465145498025-928c7a71cab9

No właśnie, jak przetrwać w takiej niepewności? Kiedy nie wiesz właściwie czy jutro jest pewne, czy dostaniesz pracę i czy 10 będzie wypłata. Odpowiedź na te pytania to odpuszczanie. Czasem po prostu trzeba sobie odpuścić i dać sprawom toczyć się samym. Jeśli jesteś dobry nie musisz się bać, choć łatwo jest mówić, bo strach towarzyszy nam nieustannie. Ale z własnego doświadczenia wiem, że praca zawsze będzie. Wystarczy tylko chcieć, nie zawodzić innych i ufać sobie. Bo tak naprawdę to sami wiemy, że będzie dobrze, dopuszczamy jednak do siebie obawy, ponieważ wiąże się to z niepewnością. Ale czy w czasach, w których przyszło nam żyć jest jeszcze cokolwiek pewnego? Czy jest taki zawód, który daje nam poczucie jakiejkolwiek pewności. Przecież wyznacznikiem pewności nie już teraz ani wiek, ani doświadczenie, ani wykształcenie, ani nawet często pieniądze. Więc bez odpuszczania sobie i zachowania dystansu, ani w przemyśle filmowym, ani wykonując jakikolwiek inny zawód nie przetrwamy. Ani ty, ani ja.


Chcieć więcej, chcieć lepiej

photo-1461151304267-38535e780c79

Praca przy produkcjach filmowych i telewizyjnych ma jeszcze jedną pułapkę: ciągle chcesz więcej i ciągle chcesz lepiej. Jako organizator produkcji uczestniczę często przy każdym jej etapie. Od scenariusza, przez dokumentacje, obsadę, dobór ekipy, plan, postprodukcje i dystrybucje. I w każdym z tych etapów uczę się czegoś nowego. Zaczynam rozróżniać dobry produkt od złego. Poznaje ludzi, którzy dzielą się ze mną swoją wiedzą i doświadczeniem. Ale i oglądam więcej, aby wiedzieć co właśnie jest produkowane, czego potrzebują widzowie oraz jakie wartości i problemy porusza świat. A wtedy zauważam, że na rynku dzieje się masa dobrych rzeczy. Dobrych realizacji, z wielkim przesłaniem. I o niczym bardziej nie marzę niż być częścią tego rynku. Co bardzo często nie jest łatwe. Najlepsze rzeczy w naszym kraju produkują najlepsi ludzie. Zatrzymuje się więc na napisach końcowych i zaczynam zastanawiać się jak do nich dotrzeć, jak dać się poznać, jak koniec końców z nimi pracować. Ale aby pracować przy dobrych produkcjach, nie wystarczy jednak być dobrym, trzeba jeszcze mieć szczęście, wytrwałość i umiejętność bycia w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie.  A ponad wszystko nigdy nie można się poddawać, czasem nawet warto patrzeć na tych ludzi codziennie, chociażby na małej tablicy, aby kiedyś będąc w ich towarzystwie czuć się naturalnie i aby naprawdę wierzyć, że praca z nimi jest realna. Bo jak powiedział Henry David Thoreau amerykański pisarz, poeta i filozof: “Nie wystarczy być pracowitym jak mrówka. Trzeba wiedzieć, w co tę pracowitość inwestować.”

img_5856

Jeśli zatem pracujecie w jakiejkolwiek branży zachęcam Was do posiadania tablicy z ludźmi, których chcecie poznać i z którymi chcecie pracować. Moja tablica cały czas ewoluuje, z niektórymi świetnymi producentami i reżyserami pracowałam, z niektórymi właśnie pracuje, do niektórych wracam, a za niektórymi bardzo tęsknie. Tablica to taka mała rzecz, a jednak duży impuls do działania, bo teraz patrzę na ich zdjęcia, a zaraz spojrzę im w oczy.


Jutro należy do nas

board-1647323_1920

Jest tylko jeden warunek: zaczniemy jutro tworzyć dziś. Praca w przemyśle filmowym to bycie i myślenie zawsze dzień przed. To planowanie, organizowanie, realizowanie i tworzenie. To również całkowite oddanie, przy zachowaniu dystansu i czasem odpuszczenie. Tak po prostu, żeby nie zwariować.

Follow:

słoik INSPIRACJI #5

Dzień dobry w poniedziałek… zmotywujmy się trochę, bo…


Bo… warto żyć, niczego nie żałując

z20164719q

Ta pozycja jest po prostu obowiązkowa. Autorka książki “Czego najbardziej żałując umierający” Bronnie Ware jest kobietą, która pracując w hospicjum dla umierających swoim podopiecznym zadaje jedno proste pytanie: czego żałujesz? Odpowiedzi starszych ludzi u kresu swojego życia są zaskakujące i dające do myślenia. Jedna odpowiedź powtarzała się niezwykle często i wyjątkowo siedzi w mojej głowie. To: “Żałuje, że nie miałem odwagi przeżyć życia według własnych zasad, zamiast dopasowywać się do tego, czego oczekiwali inni”. To książka wzruszająca, poruszająca i dająca do myślenia natychmiast.


Bo.. każdy tydzień powinien mieć swoje postanowienie

zrzut-ekranu-2016-11-13-o-17-52-32

A w tym tygodniu to uśmiechanie się – jak głupi do sera, jak życzliwy do innych i jakbyśmy w ogóle nie mieli żadnych problemów. Zróbmy taki eksperyment, chociażby po to, żeby sprawdzić czy powyższe zdanie działa. Czas? Start! 🙂


 Bo… cudze chwalimy, a czy swoje znamy?

No właśnie? “Belfer” prod. CANAL+, każda niedziela, 21:30


Bo.. po prostu, co dajesz to wraca

To reklama, do której często lubię wracać, aby przypomnieć sobie, że każdy mój ruch ma znaczenie i kształtuje innych ludzi.


Bo… nie ma narzekania na pracę, jest nowy pomysł na CV

z15804987qta-dziewczyna-weszla-na-krzeslo-i-zapozowala-na-tl

Minęły już czasy nudnego CV, na jednej stronie A4, robionego w Wordzie na lekcjach informatyki. Dzisiaj jeśli się nie wyróżniasz, to nikt nawet nie spojrzy na Twój życiorys, bez względu na to, co w nim będzie. Tak prawda, a skoro tak jest, to już wszyscy musimy tworzyć, a nie odtwarzać. Są dwa programy, które pomogą stworzyć Wam coś kreatywnego, inspirującego i zwracającego uwagę. To CANVA i PIKTOCHART. Programy te służą do tworzenia ikonografik, prezentacji, diagramów i życiorysów. Wszystko zależy od Waszej wyobraźni. Do dzieła!


Fajnie, że jesteś ze mną w poniedziałek!

Mało ci? Zobacz inspiracje z poprzednich poniedziałków:

słoik INSPIRACJI #1 

słoik INSPIRACJI #2

słoik INSPIRACJI #3

słoik INSPIRACJI #4

Follow:

Napad – poczuj się jak w filmie, a może nawet w nim bądź.

Pisałam kiedyś o filmie “Victoria” w reżyserii Stephana Schippera. Wspominałam wtedy, że to pierwszy film, który oglądałam, tak jakbym uczestniczyła w akcji. Może było to spowodowane tym, że był kręcony na jednym ujęciu, a może po prostu scenariusz był dobrze napisany. Teraz w moje ręce trafiła książka, przy czytaniu której miałam identyczne wrażenie. Przeżywałam ją, uczestniczyłam w akcji i chciałam więcej. Ponad to wszystko po przeczytaniu jej zaczęłam zastanawiać się dokąd zmierza świat i jakie wartości nim rządzą. Ta książka to “Napad”, a napisał ją Szymon Jakubowski.


Historia, w którą uwierzysz, a może nawet zdarzyła się naprawdę…

zrzut-ekranu-2016-11-10-o-15-30-38

Zaczyna się niewinnie, w małym, urokliwym i specyficznym Krakowie. Autor w jednej chwili sprawia, że podróżujemy małymi wąskimi uliczkami, upijamy się w ciemnych pubach i mijamy na ulicy zarówno jego, jak i bohaterów książki. Niemal automatycznie stajemy się częścią historii. Bo ta historia w odróżnieniu od większości, które spotykamy w książkach, całkowicie nas dotyczy. Każdy zna kogoś takiego jak jeden z bohaterów, każdy ma kogoś takiego w rodzinie i każdy w pewnym momencie życia staje się bohaterem książki “Napad”, mówiąc po prostu: “dość”. “Dość” dla systemu, “dość” dla korupcji, “dość” polityce, po prostu mówię: “dość” i zaczynam działać. A Ty? No właśnie. Czy umiesz przeciwstawić się systemowi, do którego należysz? czy robisz chociaż jeden krok decydując sam o sobie? To pytania, które nagle zaczynamy sobie zadawać czytając książkę. Historia na pozór jest prosta. Trzech mężczyzn w wieku ponad siedemdziesięciu lat nieoczekiwanie postanawia napaść na bank. Szaleństwo? Też tak pomyślałam. To był istny plan, który nie miał prawa się udać. Przecież ludzie starsi ani nie mają sprawności, ani umysł już nie ten, no i kogo by to w ogóle interesowało. A jednak jesteśmy tam, ja i ty, w banku z nimi, a później w trakcie przesłuchań, a później w trakcie dochodzenia. I nagle zaczynamy rozumieć, że to dotyczy również nas. Okazuje się bowiem, że nie ma nieprzemyślanych planów, nie sprecyzowanych celów – zwłaszcza, kiedy człowiek nie ma nic do stracenia.

Kiedy, zabierałam się do pisania recenzji na temat tej książki, myślałam, że opowiem Wam w skrócie historię, zrobię charakterystykę bohaterów, napiszę o autorze, a następnie dam Wam wybór podjęcia decyzji czy chcecie ją przeczytać czy nie. Ale podczas czytania “Napadu” stało się coś, czego ja sama się nie spodziewałam. Poczułam, że jest w niej opisany świat, nasz świat, który ulega destrukcji, którą sami tworzymy i w której chcąc nie chcą uczestniczymy. I to się dzieje teraz. Pomyślałam wtedy, ze absolutnie każdy musi ją przeczytać, bo jest ważna, bo coś zmienia, bo zaczynasz dzięki niej z trochę innej perspektywy patrzeć na świat. A czy nie taki powinna mieć przekaz współczesna literatura?

Odpowiedź zostawiam Tobie, choć powiem szczerze, że jestem ciekawa czy masz takie same przemyślenia. Czy tak samo widzisz świat? I czy w takim samym świecie chcesz żyć ty, twoja rodzina i twoje dzieci?

 


A gdyby powstał z tego film…

zrzut-ekranu-2016-11-10-o-15-25-13

Też macie tak, że czytając książkę wyobrażacie sobie jaki byłby z tego film? Ruchome obrazki, konkretne miejsca, rzeczywiste postacie oraz realne sytuacje. Za to lubię książki, że to ja mogę decydować o kolorach, atmosferze i budowaniu postaci. Dobry autor pozostawia mi tą furtkę, nie narzuca, ale umiejętnie prowadzi. Tak właśnie czułam się czytając “Napad”. Zanim jednak przeczytacie książkę musicie wiedzieć, że była ona kiedyś scenariuszem filmowym. Bardzo dobrym scenariuszem. Bo wyróżnionym i pozytywnie ocenionym przez samego Michaela Raya Browna – reżysera, scenarzystę i analityka scenariuszowego, z prawie trzydziestoletnim doświadczeniem w branży filmowej w Stanach Zjednoczonych. Michael był zaangażowany w prace scenariuszowe takich filmów jak m.in “Skazani na Shawshank”, “Tańczący z wilkami” czy “Apollo 13”. I poczujecie to czytając “Napad”, chociażby przez niespotykane dotychczas w literaturze storyboardy. A może nawet kiedyś wróci do formy scenariuszowej? Bardzo temu kibicuje i bardzo chciałabym zrobić taki film.


kup TERAZ

Bo jak nie teraz, to kiedy? A nóż to będzie ta pozycja, która odmieni Twoje życie. Jest jeszcze jedna zaleta, możecie pogadać o niej z autorem, którego osobiście znam, a taka okazja nie zdarza się często. Książkę możecie kupić tutaj:

Książka “Napad” Szymon Jakubowski

zrzut-ekranu-2016-11-10-o-15-32-21

zrzut-ekranu-2016-11-10-o-15-27-11

Follow: