Katarzyna Stefańska

Posts by this author:

Prz/szłość

Formalnie mamy tylko trzy czasy — przeszły, teraźniejszy i przyszły. Gramatyka to jednak tylko teoria. Granice między tym, co jest i co będzie, wcale nie są takie oczywiste. Przeszłość wpływa na teraźniejszość i przyszłość, natomiast zarządzanie teraźniejszością to tak naprawdę wyciąganie wniosków z przeszłości i planowanie przyszłości.


2033

Nie ma firmy i ekspresu do kawy. Nie masz szefa i nie masz stałego zespołu, z którym przyzwyczaiłeś się pracować od lat. Nie palisz papierosów, jedynie przy biurku wydychasz elektroniczny dym. Pracujesz krócej, ale w kilku zawodach. Nie masz służbowego komputera, telefonu czy samochodu. Masz wszystko, ale nie stać cię na nic. Spowiadasz się online bez względu na to, czy to ksiądz, czy psychoterapeuta. Nie masz szans na emeryturę i będziesz pracował do 80 roku życia. To nie film science-fiction to niedaleka przyszłość, która czeka każdego z nas. Opieranie się jej to najgorsza opcja. Najlepsza — wyprzedzić ją.

Świat, w którym funkcjonujemy, zmienia się na ogół szybciej, niż możemy to zarejestrować. Kiedy już wydawało nam się, że zrozumieliśmy, jakim zasadami rządzą się social media, bez problemu używamy VOD a 4K to jedna z funkcji kamery naszego zaawansowanego smartfona, technologia znów się nie poddaje i sypie nam wiatrem między oczy.  Sztuczna inteligencja, samoprowadzące się samochody, drony czy nanotechnologia to tylko kilka z ciekawostek, którymi na co dzień zaskakuje nas nauka. Pracujemy więcej i szybciej, a wciąż brakuje nam czasu. Mamy genialne aplikacje monitorujące serce, spożycie wody, przypominające o medytacjach, spacerach i zdrowym rozsądku. Okazuje się jednak, że to tylko gadżety, którymi zaśmiecamy gigabajty naszych niezbędnych do życia smartfonów, tabletów, ultrabooków czy smartwatchy. Lista “rzeczy do zrobienia” jednak się nie kurczy, nasze zdrowie nie poprawia, a doba ma tylko 24 godziny. Najwyższa pora zatem zrozumieć, że zarządzanie czasem nie jest sztuką robienia wszystkiego, tylko tego, co naprawdę się dla nas liczy.


JA TO KTOŚ INNY

Problem w tym, że z natury jesteśmy leniami. Nie dość, że myślimy na skróty, to podążamy dawno przetartymi ścieżkami. Wydaje nam się, że dzięki temu zyskujemy czas i pewność siebie, ale zazwyczaj narażamy się na błędy. W największą pułapkę wpadają jednak nasi szefowie, tak bardzo pewni siebie, swojej nieomylności, nabytego doświadczenia i braku umiejętności słuchania przyszłych pokoleń. Nikt tak jak oni nie zatrzymuje się w miejscu, będąc przekonanym, że lata pracowali na sukces i posadę w miejscu, które wydeptali własnymi nogami. Ciężko mi zrozumieć brak zaufania, wykorzystywania możliwości i kreatywności młodych ludzi. A ponad wszystko brak zrozumienia i znajomości własnych pracowników. Często jesteśmy dla naszych szefów, kimś innym niż jesteśmy. Ich postawa to jakby dostać coś za darmo, co jest pewnym zyskiem i odtrącić to mówiąc: zysk długoterminowy? Nie, dziękuje. Nasi szefowie to jednak nie nasz problem, skoro przyszłość przewiduje, że ma ich w ogóle nie być.

Mamy rok 2018, nie istnieje lojalność do pracodawcy, na świecie nie docenia się pracownika za staż pracy, prognozy są bardziej brutalne, bowiem nasze portfolio zawodowe będzie budowane z kilkudziesięciu instytucji. I nikogo nie będzie to dziwić.

Powinniśmy już dziś przygotować się na pewność niepewności, gdyż nie ma nic bardziej pewnego niż to, że za kilkanaście lat będzie konieczność zmiany zawodu kilka razy w ciągu życia. Dobrą wiadomością jest jednak to, że praca, edukacja i odpoczynek będą się wzajemnie bardzo aktywnie przenikać.

Według raportu „The future of Jobs” najbardziej przyszłościowe i pożądane umiejętności to jak na ironię często zupełnie niedoceniane: empatia, kreatywność, tolerancja dla zmian, zarządzanie ludźmi, współpraca z innymi, umiejętność oceniania i podejmowania decyzji, elastyczność oraz inteligencja emocjonalna. Potwierdza to regułę, że nadal najbardziej dochodową inwestycją jest inwestycja w siebie.

Świadomi młodzi ludzie zmieniają jednak podejście do pracy. Coraz częściej widać wśród nas niechęć do korporacji, bo sami chcemy decydować o sposobie pracy. Chcemy podróżować, pracować zdalnie, być postrzegani jako pracowici i ambitni, ale także utrzymywać równowagę między życiem a pracą. Swoją postawą chcemy kształtować swoje życie, a nie biernie podporządkowywać się regułom. Na te potrzeby będzie też po części odpowiadał tworzony wraz z moimi przyjaciółmi startup TAKEANDBE.

Może zatem jest to odpowiedni moment, w którym warto wsłuchać się w swoje serce, intuicje i pasję. Trochę głębiej pogrzebać w sobie, zadać sobie kilka ważnych pytań w ciągu dnia i ponad wszystko próbować nowych rzeczy. Być może to najlepsza droga do zrozumienia i odnalezienia swojego miejsca w płynnej i błyskawicznej współczesności.

Follow:

Kosmos nadziei

Napoléon Bonaparte mówił, że od zamiaru do wykonania należy odczekać trzy lata. Gdyby tylko mieć pewność, że czekanie i rezultaty dadzą wymierny efekt poświęcenia, wtedy cierpliwość nie sprawiałaby tyle trudności. Nie pomaga również fakt, że oprócz wiary w to, co sobie wymyśliśmy nie mamy żadnej gwarancji, ani żadnych namacalnych dowodów na to, że się uda. Z drugiej jednak strony niebo również pełne jest niebezpieczeństw, znaków zapytania i wątpliwości, a mimo to oddajemy się w ręce pilota latającej maszyny, która nie wiemy nawet jak jest zbudowana. Oczekujemy efektów natychmiast, ale nie wsiedlibyśmy do samolotu, który został zbudowany przez niecierpliwych i niedokładnych ludzi, którymi sami jesteśmy chcąc mieć wszystko jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki tu i teraz. Najchętniej bez porażek, problemów i nie przychylnych nam ludzi na drodze. Chcielibyśmy nie upadając stanąć na podium, bo przecież nie jestesmy ślepi i widzimy tych ludzi, którzy właśnie stamtąd patrzą na nas jakby przeczytali wszystkie książki, wszystko mieli i od zawsze pławili się w blasku sukcesu. Rozwiązaniem zagadki jest jednak to, że Ci wszyscy idealni ludzie to szaleńcy i nieudacznicy, którzy mają więcej cierpliwości i wiary niż pieniędzy na koncie.


Zrzut ekranu 2017-12-01 o 16.24.17

Przygotowania do pierwszego lotu w kosmos trwały ponad 20 lat. Jeszcze 40 lat temu podróż do wszechświata była igraniem z życiem. Obecnie za 20 milionów dolarów każdy turysta może sobie kupić bilet na stację orbitalną Mir. To suche fakty, nikt bowiem nie widzi ile wysiłku, ofiar i czasu musiało minąć od szalonego pomysłu, po realizacje, aż do możliwości właściwie dla każdego. Kosmos może wydawać się przykładem skrajnym, ale podobnie wyglądało to z samochodami czy samolotami, które całkowicie zrewolucjonizowały świat i życie człowieka. A my obecnie nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie nie wyremontowanego mieszkania od developera, oczekując natychmiastowego efektu. Nie potrafimy poświęcić lat na naukę, bo chcemy wiedzieć wszystko od razu. Nie chcemy przeżywać trudnej wędrówki, ale chcemy spełnić american dream. Nie wyobrażamy sobie nawet poświęcenia czasu na poznanie drugiego człowieka, bo powierzchownie wydaje nam się nie ciekawy, brzydki i nic nie wnoszący do naszego życia. Przyszło nam żyć w czasach całkowicie pozbawionych elementów czekania i cierpliwości.

photo-1504333638930-c8787321eee0

Znam to od podszewki, bo dojrzewałam w latach 90, kiedy już właściwie wszystko było na wyciągnięcie ręki, a jednak cały czas było niedostępne. Na wszystko zawsze musiałam czekać, a świat nie stawał w miejscu i rzeczy, które chciałam mieć przestawały być popularne. To była największa porażka w czekaniu, chciałam mieć lub być gdzieś teraz, w tym momencie, a to nigdy nie było dla mnie dostępne. Pamiętam, kiedy marzyłam o pierwszym telefonie komórkowym. Wzięłam, wtedy ulotkę z jednego z salonów telekomunikacyjnych, wycięłam zdjęcie wymarzonego telefonu i nosiłam je ze sobą wszędzie. Rodzice nie godzili się na abonament, a moje małe marzenie było połową ich pensji. Nigdy nie zapomnę jak po roku odkładania i codziennym przyglądaniu się zdjęciu kupiliśmy ten telefon z rodzicami na spółkę. To niesamowite uczucie mieć coś, na co tak długo się czekało. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że mój siemens był już nieaktualnym trendem, bo wszyscy moi rówieśnicy mieli o niebo lepszą nokie 3310. Zawsze gdzieś tam byłam do tyłu, bo na coś musiałam zbierać, na coś czekać, do czegoś się przyzwyczajać. To napewno fajna lekcja na przyszłość. Rodzice podświadomie wyrobili we mnie nawyk tego, że jestem wartościowa bez względu na to, co posiadam. Że klocki lego i oryginalna barbie nie są wyznacznikiem niczego i, że w życiu muszę godzić się na to, co jest, a nie oczekiwać najlepszego. To napewno wyrobiło we mnie cechy ugodowości, łatwego pójścia na kompromisy i braku oczekiwań. Umocniło jednak siłę i walkę o siebie. Obiecałam sobie, że to nie warunki będą dyktowały mi czy mam coś mieć, gdzieś pojechać, kogoś poznać, ale to ja będę decydowała o sobie. Będę stawiała sobie cele, chociażby na tę chwile były one nieosiągalne i usunęłam słowo niemożliwe.


photo-1487837647815-bbc1f30cd0d2

Nadal jednak, podobnie jak większość jestem niecierpliwa. Chciałabym już wiedzieć czy postępuje dobrze, do czego mnie to doprowadzi i czy efekt będzie dokładnie taki o jakim marzyłam. Od pół roku pracuje intensywnie nad wizją, która zmieni świat, nie wiem jeszcze jak bardzo globalnie, ale napewno zmienia małe światy po drodze. Idea, którą tworzymy daje mi ogromne poczucie spełnienia, sens i taką świadomość, że właśnie to chcę zrobić w życiu. Minęło pół roku, a my mamy nazwę, wizje i design concept strony internetowej. Miną kolejne lata, kiedy wprowadzimy to w życie, a ja mam poczucie, że tak dużo po drodze się zmienia, że będzie dokładnie jak z tym telefonem komórkowym. Z jednej strony bardzo wierzę w pomysł , ale z drugiej mam mnóstwo wątpliwości. Droga jest bardzo wyboista, kosztowna i trudna. Miesiące poświęcone na spotkania, kreowanie, wymyślanie, zmienianie i szukanie, które niewątpliwie są bardzo potrzebne, ale ile takich projektów nie ujrzało światła dziennego? Ile moich projektów zakończyło się porażkami? Ile pomysłów zrealizował ktoś inny?

Zrzut ekranu 2017-12-01 o 16.34.30

Ja wiem, że koniec końców osiągnę wszystko to, co chce, że moja mapa marzeń to mapa rzeczy, które zawsze realizuje, że ten wysiłek zawsze ma swoje rezultaty i , że za te kilka lat idea ta rozprzestrzeni się na całym świecie. Ja już to wiem. Chcę tylko powiedzieć, że mam teraz tak samo dużo wątpliwości jak ty. Że więcej nie wiem, niż wiem. I że jestem zależna od wielu czynników, które dyktuje świat. Że jeśli jest łatwo to nie idziemy w dobrym kierunku. Że mam ochotę się poddać i zacząć robić poważne rzeczy, które wiem do czego mnie doprowadzą. Że chciałabym mieć swoje piękne mieszkanie, ale odkładam wszystkie pieniędze na projekt, chociaż nie wiem czy nie pójdą w błoto. Że marzę tak jak ty aby spakować plecak i wyruszyć w podróż życia, a mimo to pracuje nad czymś, co mogę dać innym, w tej chwili siedząc w małej kawalerce na kabatach.

I mimo, że wiem, że przez najbliższe lata moje życie to będzie poświęcenie, cierpliwość i upadanie to może tylko na tych fundamentach zmienia się świat?


photo-1497114046243-1154db4f4abf

Mam 28 lat, jestem w środku swojego życia, to wbrew pozorom czas, który bywa ciężki, bo wszyscy oczekują od nas podjęcia ważnych decyzji, określenia się co chcemy w życiu robić, środowisko wymaga poukładania, męża, dzieci, domu. A ty czujesz się maksymalnie pogubiony, bo nie wiesz czy powinieneś budować swój własny ogródek, czy rzucić wszystko i pojechać w świat szukać odpowiedzi, czy może dać życiu się toczyć samemu.

Jak byłam mała to mówiłam sobie, że moje życie nigdy nie będzie monotonne, dom praca rodzina, że będzie w nim mnóstwo szleństwa, i może właśnie to jest kluczem do rozwiązania. Codziennie zaczynać od początku, nie wpisywać się w ramy społeczne, nie dać się zwariować na posiadanie rzeczy, nie dać znajomym z Facebooka zaburzyć twoich wartości i nawet jeśli cały świat będzie Cię miał za szaleńca, niedojrzałe dziecko czy nieodpowiedzialnego dorosłego to trzeba i tak znaleźć siłe i cierpliwość do codziennego odkrywania świata od nowa. I może trzeba przestać ograniczać się tym co realne i przyzwoite tutaj na ziemi, nie poddawać się schematom i stereotypom, ale w kosmosie nadziei poddać się temu, co dyktuje serce.

Follow:

NIE MAM POJĘCIA CO BĘDZIE DALEJ.

Tacy jesteśmy. Lubimy wiedzieć, mieć kontrole i móc decydować. Wierzymy, że jesteśmy w stanie osiągnąć jakiś chociażby podstawowy stan bezpieczeństwa i stabilizacji. Jesteśmy szczęśliwi, kiedy możemy sobie wszystko poukładać i zaplanować. Możemy żyć w artystycznym nieładzie, ale nie jesteśmy w stanie prowadzić chaotycznego życia. Odżywiamy się zdrowo, bo jesteśmy świadomi, że na zdrowie pracujemy całe życie. Bierzemy kredyty aby spełnić sen o własnym  kawałku podłogi, choć właściwie żyjemy w czasach tak niepewnych, że nie sięgamy wyobraźnią do momentu spłaty. A jednak cały czas dążymy do odrobiny spokoju i jakiegoś poczucia, że mamy nad tym wszystkim kontrolę. Ale czy my właściwie mamy kiedykolwiek w życiu taki moment, że wiemy co będzie jutro? Czy możemy dążyć do takiego stanu, w którym możemy zupełnie uczciwie powiedzieć, że kontrolujemy świat, swój własny mały świat?


PRACA NAUCZYŁA MNIE ŻYCIA

andrew-worley-299600

Przez ostatnie dwa lata spędzam w niej rzeczywiście zdecydowanie za dużo czasu, ale to właśnie ona pokazała mi, że nic nigdy nie jest zawsze. To praca nauczyła mnie cieszyć się chwilą. Czerpać z każdego momentu. Zabezpieczać się na ewentualną przyszłość. Głównie przez to, że zabrała mi ostatnie skrawki poczucia bezpieczeństwa. Mam pracę dokładnie tyle ile trwa dany projekt, ile trwa produkcja filmu, programu, serialu czy teledysku. A czasem nawet w trakcie nie mogę być pewna, że coś mam. W trakcie produkcji jest tyle niewiadomych ilu ludzi pracuje przy projekcie. Na początku nigdy nie widzisz mety, nie wiesz czy się uda, nie wiesz jak się potoczy, polegasz na innych i nie ma mowy o jakiejkolwiek kontroli. Oczywiście są pewne ramy w które się wpisujesz, pewne zasady, nieocenione doświadczenie, które pomaga Ci przewidzieć, ale to nadal nie pokazuje Ci nawet zamglonego widoku mety, do której czasem biegniesz, a czasem się czołgasz.

Dokładnie tak samo jest w życiu. Możesz zaplanować cały rok i chwała Ci za to. Możesz zarządzać czasem, możesz iść utartymi szlakami, możesz też nie przejmując się żyć z dnia na dzień, ale bezcennym jest dopiero zrozumienie, że życie polega na przyjmowaniu tego co jest, jednocześnie starając się być doskonale przygotowanym, ale mając również poczucie, że pewne rzeczy nas zaskoczą, wbiją w ziemię i zmienią całkowicie patrzenie na świat. I będą to ułamki sekund, nie lata, na które możemy się przygotować.


CAŁA NADZIEJA W DOBRYCH LUDZIACH

ricardo-gomez-angel-288697

Bo jeśli ma się dobrych ludzi przy sobie, jakoś lżej rozwiązuje się problemy, jakoś łatwiej przyjmować zaskakujące wiadomości, jakoś mniej zmartwień. Pierwszy raz mam tak, że kończę projekt i właściwie zupełnie niczym się przejmuje. Ani tym, że za chwilę znowu nie mam pracy, ani tym, że coś nie idzie po mojej myśli ani tym, że nadal nie widzę mety. Choć w trakcie mojej wędrówki meta zmienia się jak w kalejdoskopie. Mam jakąś refleksje, że zaczynam lubić ten stan w życiu, kiedy nie wiem co będzie dalej. To takie wspaniałe poczucie braku uwiązania, poczucie większych możliwości, dużej swobody i szansy zmiany wszystkiego w każdej chwili. To niesamowite poczucie wolności, którego nie da się opisać, które nie ma w sobie negatywnych bodźców, które pozbawione jest strachu i niepewności, które daje, a nie zabiera. To coś czego bałam się przez całe swoje życie, a z czym się oswoiłam i co nareszcie doceniam całą sobą. Zdrowie, nauka, doświadczenie, przyjaciele, rodzina, dobrzy ludzie, pomaganie – coś czego nie musimy dotknąć aby to poczuć i coś czego nie musimy na pierwszy rzut oka widzieć, żeby to dostrzec. Nie wiedzieć co będzie dalej to zauważyć co jest teraz.

Follow:

SPOSÓB NA SUKNIE – DLACZEGO TO NIE BĘDZIE PROGRAM O SUKIENKACH?

Kiedy dowiedziałam się, że nasz girl power team production ma wyprodukować program o sukniach ślubnych, byłam średnio zadowolona. Wiadomo, kocham swoją pracę i włożę serce w każdą produkcję, ale tematyka ślubna? Naprawdę? Naprawdę program tego typu mają produkować dziewczyny, które ze ślubem mają wspólnego tyle, że kiedyś na jakimś były? Poza tym, co trudnego może być w realizacji programu o kieckach? A jednak Pani Producent od początku powtarzała, że będzie to wielkie wyzwanie. Niech Was zatem nie zwiedzie tytuł, bo było dokładnie tak jak przewidziała – to zdecydowanie moje największe wyzwanie zawodowe.

Nie – nie szyją się w nim suknie ślubne. Nie – nie pracowali przy nim ślubni zapaleńcy. Nie – nie występowały w nim puste dziewczyny, dla których liczy się tylko wygląd. I nie – nie było łatwo.


NIE SZYJĄ SIĘ SUKNIE ŚLUBNE

lydia-harper-252256

Choć z pozoru wokół nich kręci się cała historia. Choć nie szyją się suknie, ale szyją suknie niezwykle utalentowane krawcowe, które swoją pracą nieraz udowadniają, że z kawałków materiału można zrobić dzieło sztuki. Pod okiem niesamowitej projektantki Magdaleny Sochy-Włodarskiej powstają zaskakujące kreacje, które wraz z historią sukienki doprowadzają do ekstremalnych emocji i wzruszeń. Mam wrażenie, że sukienka w tym programie jest tylko symbolem, bowiem historie ludzkie toczące się wokół niej są kluczem w każdym odcinku. Materiał może być tylko kawałkiem szmaty, ale jeśli ten materiał ma niespełna 70 lat i przetrwał pokolenia to, czy ktokolwiek ma odwagę tak go nazwać. Jeżeli ten materiał nosi w sobie momenty szczęścia, wzruszeń, walki o marzenia i zalążki nowego życia to, czy jest to tylko sukienka, czy aż sukienka?

A jeżeli kobieta, ubierając nową suknię odzyskuje wiarę w siebie, nabiera pewności i staje się piękna to czy można tę magię spłycić do kawałka materiału?

Pewnie tak jak Tobie wydawało mi się, że tak. Ale trzeba to przeżyć, doświadczyć i obejrzeć, aby dowiedzieć się, że nie – to nie jest kolejny program o sukienkach ślubnych.


NIE PRACUJĄ ŚLUBNI ZAPALEŃCY

charisse-kenion-229492

Myślę, że oprócz teamu produkcyjnego większość ludzi pracujących przy tym programie to mężczyźni. Zarówno operatorzy, dźwiękowcy, montażyści, jak i większość ekipy realizacyjnej to wbrew wszystkiemu nie jest płeć piękna. Mieliśmy ponad pięćdziesiąt dni zdjęciowy. Budowaliśmy scenografie w studiu, ale i jeździliśmy po całej Polsce. I tu spotkało mnie kolejne zaskoczenie, mężczyźni nie tylko okazali się mieć fenomenalne wyczucie, ale i zdarzało im się płakać, kiedy pojawiały się naprawdę wzruszające momenty. Może to i lepiej, że nie tworzyli tego programu ludzie na co dzień zajmujący się tematyką ślubną, bo robiliśmy ten program z sercem i wyczuciem, a nie z suchą wiedzą. Pracowało przy tym programie prawie siedemdziesiąt osób, nie boję się napisać, najlepszych na rynku, począwszy od szefów studia, kierownika planu, runnera, pionu operatorskiego, dźwiękowego, genialną stylistkę, najlepsze wizażystki, fryzjerzy, obsługa planu i wiele innych osób, którym nie wiem jak dziękować, bo bez nich naprawdę nie powstałoby nic. I nie jest to przesadne czarowanie czy podlizywanie się tylko naprawdę szczera prawda. Nie wyobrażam sobie zrobić tego programu z innymi ludźmi.


NIE WYSTĘPUJĄ ZWYKŁE DZIEWCZYNY

jake-thacker-113197

Ślub dla wieku kobiet to jeden z najpiękniejszych dni w życiu. To zazwyczaj jedyny moment, aby poczuć się  naprawdę wyjątkową, aby wszystkie oczy były zwrócone na mnie, to dowód miłości i to wspomnienie, które pozostaje na zawsze. A jeśli ma zostać na zawsze, to powinno być idealnie. Ale przecież żadna z nas nie jest idealna i dziewczyny biorące udział w tym programie doskonale o tym wiedzą. To nie o perfekcyjność tutaj chodzi, a o uczucia, symbole i ideały. O przekazywanie wartości, o rodzinę, o tworzenie i o miłość. Zarówno tą nową, którą mają zamiar za chwilę przypieczętować, jak i o miłość do bliskich, o której nie mają zamiaru nigdy zapomnieć. To nie będzie Amerykański sequel, to będzie Polska walka o siebie.


NIE BYŁO ŁATWO

pro-image-photography-126737

Największym problemem zazwyczaj był czas, a raczej jego ciągły brak. Bywało jednak też bardzo niebezpiecznie, aż do stopnia interwencji policji i karetki pogotowania. Pracowaliśmy jednak w poczcie czoła jak mrówki – nic nie było w stanie nas złamać. Wiem jednak na pewno, że było warto, bo jeśli robimy program, w którym ktoś odnajduje siebie, ja odnajduje wspaniałych ludzi, a ludzie odnajdują szczęście, to chyba to jest właśnie praca z pasją.

Gdzie: TLC
Kiedy: 17.10.2017 
O której: 21:30
Follow:

KORFU – CZYLI JAK STAŁAM SIĘ PIĘKNA I MŁODA.

Planowanie podróży  przy moim trybie życia i pracy nie jest proste. Chyba, że znajdzie się na nie sposób. Dotychczas czekałam do ostatniej chwili, zadręczając się pytaniami czy będę miała projekt, czy wyjazd nie będzie kolidował ze studiami, czy dostanę urlop, a wreszcie kto będzie w stanie dostosować się do moich wszystkich niewiadomych. Teraz po prostu podejmuje decyzje, że wyjeżdżam w danym miesiącu, a życie musi samo dostosować się do moich planów.  Od dwóch lat działa perfekcyjnie. Jestem dokładnie tam gdzie chcę, widzę dokładnie to, co marzyłam zobaczyć i robię właśnie, to na co mam ochotę. Wyjazd na Korfu zaplanowałyśmy z dziewczynami, będąc jeszcze w Portugalii. Jeszcze dużo przed nami do odkrycia, aby jakiekolwiek miejsce mogło się równać z ukochaną Portugalią (w której pewnie kiedyś zamieszkam) Korfu miało jednak swoje plusy i minusy.


KORFU

DFJH7550

Grecka wyspa położona w północnej części morza Jońskiego. Średnia temperatura to 35 stopni, odczuwalna jednak wydaje się być dużo wyższa, ponieważ ma się wrażenie zerowej wilgotności. Jest po prostu upiornie gorąco, do takiego stopnia, że rzeczywiście momentami ciężko się oddycha, nawet w nocy. Miasto w którym mieszkałyśmy to Kavos, okrzyknięte małą Ibizą, czyli miejscem tętniącym życiem głównie w nocy i głównie za sprawą dużych imprez. Trafiłyśmy jednak z dziewczynami na okres, w którym grecka policja nie może się zdecydować czy chcę z tego miejsca zrobić urokliwy kurort czy głośną imprezownie. Jednego dnia zatem zamykali kluby przed dwunastą w nocy, następnego o godzinie ósmej nad ranem jeszcze trwała zabawa. Brak konsekwencji to coś z czym zmagają się Grecy od wielu lat. Jednak największym problemem tamtejszego regionu zdają się być angielscy turyści. Turyści to duże słowo, bowiem imprezowe Kavos przyciąga raczej pozbawionych dobrego stylu nastolatków z Anglii, którzy na każdym kroku potrafią negatywnie zadziwiać. Myślę, że Terencjusz przewraca się w grobie, bo jego powiedzenie: “Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce” nabiera za ich sprawą nowego znaczenia.

Docenić jednak warto świeże i dobre jedzenie, niesamowite plaże, przeźroczyste morze i piękne widoki. Warto odwiedzić Korfu, żeby zobaczyć Korfu, raczej nie jest to miejsce do powrotów i odpoczynku.


MŁODOŚĆ

LMRC1908

Mówi się, że mamy tyle lat na ile się czujemy. Mówi się też, że mamy tyle lat, na ile wyglądamy. Wiek w Grecji przestał mieć dla mnie znaczenie. Zapomniałam o roku swojego urodzenia, o tym jak odpowiedzialna muszę być w pracy i o tym jak postrzegają mnie inni na codzień. Mam wrażenie, że dopiero wtedy tak naprawdę stałam się sobą. Bez masek i norm, w które karzą nam się wpisywać. Młodość bowiem to coś, co nosimy w sercu, a im bardziej jesteśmy jej świadomi, tym bardziej ona wypływa na zewnątrz. To wyznanie, na które nie byłam przygotowana i , które przewartościowało moje patrzenie na siebie oraz innych. To jakby spojrzeć na siebie z drugiego brzegu, to uświadomienie sobie, że nie warto toczyć walki z wiekiem oszukując siebie ingerencją w swoje ciało oraz wygląd. Dużo skuteczniejsze, tańsze i długotrwałe jest pokochanie siebie, nawet jeśli ceną jest amnezja dotycząca własnego roku urodzenia. Bo czy nie lepiej jest po prostu zapomnieć ile się ma lat i żyć jakby się miało tyle ile się chcę? Lepiej. Uwierzcie. Wiem to z własnego doświadczenia.


URODATPOY3322

“Nie to jest piękne, co jest piękne, a co się komu podoba” – tytuł wiersza Jana Andrzeja Morsztyna to tylko kropla w morzu postrzegania świata. Uroda nie jest tutaj wyjątkiem. Nie da się jednak ukryć, że mamy jakiś wyrobiony kanon piękna, do którego porównujemy siebie bądź innych. Media z roku na rok nakręcają tą machinę przez różnego rodzaju rankingi urody. Choć z uporem maniaka powtarzam, że daleko mi do powszechnego kanonu to wyjazd uświadomił mi, że to kompletna bzdura. Zazwyczaj jednak musimy to od kogoś usłyszeć czy poczuć czyjeś zainteresowanie, żeby być dowartościowanym. Ze mną nie jest inaczej, ale są doświadczenia życiowe, których skutki mocno i na stałe pozostają w człowieku. W czasie tej podróży dokładnie tak było.


MILIMETRY MIŁOŚCI

BBIY6108

Zdecydowanie nie zdajemy sobie sprawy, jaką przyjemnością jest posługiwanie się własnym językiem, dopóki nie zostajemy zmuszeni do jąkania się w cudzym. Tylko co, kiedy język przestaje być barierą, bo rozumiemy się z kimś bez słów. Bo jest jakaś niewyobrażalna chemia dla której nie ma żadnych granic. Wtedy pojawiają się milimetry miłości. Bo nie znam innej definicji motylów w brzuchu, czytania sobie w myślach i kompletnej tęsknoty. Tom pojawił się znikąd, choć pochodzi z Walii. Dał mi takie niesamowite uczucie, które sprawia, ze czujesz przy kimś, że wszystko jest na swoim miejscu. Podarował mi wagon szczęścia, które dawkuje na milimetry każdego dnia.

FullSizeRender


KILOMETRY PRZYJAŹNI

{"total_effects_actions":0,"total_draw_time":0,"layers_used":0,"effects_tried":0,"total_draw_actions":0,"total_editor_actions":{"border":0,"frame":0,"mask":0,"lensflare":0,"clipart":0,"text":0,"square_fit":0,"shape_mask":0,"callout":0},"effects_applied":0,"uid":"42B1E73D-5EF4-4C5C-B838-2DFB5F21DDD1_1503497925506","entry_point":"create_flow_fte","photos_added":0,"total_effects_time":0,"tools_used":{"tilt_shift":0,"resize":0,"adjust":0,"curves":0,"motion":0,"perspective":0,"clone":0,"crop":0,"enhance":0,"selection":0,"free_crop":0,"flip_rotate":0,"shape_crop":0,"stretch":0},"width":2508,"origin":"gallery","height":3344,"subsource":"done_button","total_editor_time":21,"brushes_used":0}

Na codzień dzielą nas tysiące kilometrów. Nie możemy podać sobie ręki, kiedy któraś z nas potrzebuje pomocy. Nie znamy się na tyle długo, aby mówić o wieloletniej przyjaźni. A jednak jest między nami więź, która zdaje się być niezniszczalna. Coś takiego, co sprawia, że bez wspólnych spotkań i kontaktu, czujemy się niepełne. To może zdarzyć się tylko, wtedy, kiedy spotykają się cztery dorosłe kobiety, które dzieli praktycznie wszystko, ale doświadczenia każdej z nich są bezcenną nauką dla kolejnej. Możemy razem imprezować do rana, płakać na plaży, kłócić się przy posiłku i kompletnie się nie zgadzać, ale rozumiemy się na tyle, że nie wyobrażamy sobie jak będzie wyglądał kolejny rok bez którejkolwiek z nas. Czy to nie jest właśnie definicja przyjaźni?

KCYC5423

Follow: