Katarzyna Stefańska

Posts by this author:

Nie wiedzieć co będzie jutro, czyli praca FREELANCERA w przemyśle filmowym.

Pracuje od 11 lat, więc właściwie można pomyśleć, że nie wyobrażam sobie życia bez pracy. Pracowałam już na wszystkie możliwe umowy, z różnorodnymi benefitami i w różnych społecznościach. Wykonywałam dziesiątki zawodów i zajmowałam różne stanowiska. Od kelnerki, sprzedawcy, telemarketera, kasjera, doradcy, asystenta, konsultanta, testera, aktorki, aż po managera. A jednak zaczynając pracę w przemyśle filmowym ciężko było mi przywyknąć do trybu “od projektu do projektu”. Ponieważ nigdzie tak jak tutaj nie musisz non stop być w działaniu, bez przerwy w poszukiwaniu, a mimo to nigdy nie zaznasz stabilizacji czy bezpieczeństwa. Dlatego, że nie da się wykonywać tego zawodu bez pasji i miłości do niego. Tak więc, kiedy kończysz projekt i stać cię na chwilę odpoczynku masz ogromny niedosyt. Automatycznie szukasz kolejnych zajęć, a ponad wszystko chcesz być potrzebną częścią dzieła. Chcesz dzielić się tą pasją, energią i miłością. Bo to poczucie spełnienia jest bezcenne. Czy praca w przemyśle filmowym jest zatem pracą marzeń? Dla mnie tak, jednak każde marzenie okupione jest pasmem porażek, wysiłku i ciężkiej pracy.


Jak żyć?

photo-1465145498025-928c7a71cab9

No właśnie, jak przetrwać w takiej niepewności? Kiedy nie wiesz właściwie czy jutro jest pewne, czy dostaniesz pracę i czy 10 będzie wypłata. Odpowiedź na te pytania to odpuszczanie. Czasem po prostu trzeba sobie odpuścić i dać sprawom toczyć się samym. Jeśli jesteś dobry nie musisz się bać, choć łatwo jest mówić, bo strach towarzyszy nam nieustannie. Ale z własnego doświadczenia wiem, że praca zawsze będzie. Wystarczy tylko chcieć, nie zawodzić innych i ufać sobie. Bo tak naprawdę to sami wiemy, że będzie dobrze, dopuszczamy jednak do siebie obawy, ponieważ wiąże się to z niepewnością. Ale czy w czasach, w których przyszło nam żyć jest jeszcze cokolwiek pewnego? Czy jest taki zawód, który daje nam poczucie jakiejkolwiek pewności. Przecież wyznacznikiem pewności nie już teraz ani wiek, ani doświadczenie, ani wykształcenie, ani nawet często pieniądze. Więc bez odpuszczania sobie i zachowania dystansu, ani w przemyśle filmowym, ani wykonując jakikolwiek inny zawód nie przetrwamy. Ani ty, ani ja.


Chcieć więcej, chcieć lepiej

photo-1461151304267-38535e780c79

Praca przy produkcjach filmowych i telewizyjnych ma jeszcze jedną pułapkę: ciągle chcesz więcej i ciągle chcesz lepiej. Jako organizator produkcji uczestniczę często przy każdym jej etapie. Od scenariusza, przez dokumentacje, obsadę, dobór ekipy, plan, postprodukcje i dystrybucje. I w każdym z tych etapów uczę się czegoś nowego. Zaczynam rozróżniać dobry produkt od złego. Poznaje ludzi, którzy dzielą się ze mną swoją wiedzą i doświadczeniem. Ale i oglądam więcej, aby wiedzieć co właśnie jest produkowane, czego potrzebują widzowie oraz jakie wartości i problemy porusza świat. A wtedy zauważam, że na rynku dzieje się masa dobrych rzeczy. Dobrych realizacji, z wielkim przesłaniem. I o niczym bardziej nie marzę niż być częścią tego rynku. Co bardzo często nie jest łatwe. Najlepsze rzeczy w naszym kraju produkują najlepsi ludzie. Zatrzymuje się więc na napisach końcowych i zaczynam zastanawiać się jak do nich dotrzeć, jak dać się poznać, jak koniec końców z nimi pracować. Ale aby pracować przy dobrych produkcjach, nie wystarczy jednak być dobrym, trzeba jeszcze mieć szczęście, wytrwałość i umiejętność bycia w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie.  A ponad wszystko nigdy nie można się poddawać, czasem nawet warto patrzeć na tych ludzi codziennie, chociażby na małej tablicy, aby kiedyś będąc w ich towarzystwie czuć się naturalnie i aby naprawdę wierzyć, że praca z nimi jest realna. Bo jak powiedział Henry David Thoreau amerykański pisarz, poeta i filozof: “Nie wystarczy być pracowitym jak mrówka. Trzeba wiedzieć, w co tę pracowitość inwestować.”

img_5856

Jeśli zatem pracujecie w jakiejkolwiek branży zachęcam Was do posiadania tablicy z ludźmi, których chcecie poznać i z którymi chcecie pracować. Moja tablica cały czas ewoluuje, z niektórymi świetnymi producentami i reżyserami pracowałam, z niektórymi właśnie pracuje, do niektórych wracam, a za niektórymi bardzo tęsknie. Tablica to taka mała rzecz, a jednak duży impuls do działania, bo teraz patrzę na ich zdjęcia, a zaraz spojrzę im w oczy.


Jutro należy do nas

board-1647323_1920

Jest tylko jeden warunek: zaczniemy jutro tworzyć dziś. Praca w przemyśle filmowym to bycie i myślenie zawsze dzień przed. To planowanie, organizowanie, realizowanie i tworzenie. To również całkowite oddanie, przy zachowaniu dystansu i czasem odpuszczenie. Tak po prostu, żeby nie zwariować.

Follow:

słoik INSPIRACJI #5

Dzień dobry w poniedziałek… zmotywujmy się trochę, bo…


Bo… warto żyć, niczego nie żałując

z20164719q

Ta pozycja jest po prostu obowiązkowa. Autorka książki “Czego najbardziej żałując umierający” Bronnie Ware jest kobietą, która pracując w hospicjum dla umierających swoim podopiecznym zadaje jedno proste pytanie: czego żałujesz? Odpowiedzi starszych ludzi u kresu swojego życia są zaskakujące i dające do myślenia. Jedna odpowiedź powtarzała się niezwykle często i wyjątkowo siedzi w mojej głowie. To: “Żałuje, że nie miałem odwagi przeżyć życia według własnych zasad, zamiast dopasowywać się do tego, czego oczekiwali inni”. To książka wzruszająca, poruszająca i dająca do myślenia natychmiast.


Bo.. każdy tydzień powinien mieć swoje postanowienie

zrzut-ekranu-2016-11-13-o-17-52-32

A w tym tygodniu to uśmiechanie się – jak głupi do sera, jak życzliwy do innych i jakbyśmy w ogóle nie mieli żadnych problemów. Zróbmy taki eksperyment, chociażby po to, żeby sprawdzić czy powyższe zdanie działa. Czas? Start! 🙂


 Bo… cudze chwalimy, a czy swoje znamy?

No właśnie? “Belfer” prod. CANAL+, każda niedziela, 21:30


Bo.. po prostu, co dajesz to wraca

To reklama, do której często lubię wracać, aby przypomnieć sobie, że każdy mój ruch ma znaczenie i kształtuje innych ludzi.


Bo… nie ma narzekania na pracę, jest nowy pomysł na CV

z15804987qta-dziewczyna-weszla-na-krzeslo-i-zapozowala-na-tl

Minęły już czasy nudnego CV, na jednej stronie A4, robionego w Wordzie na lekcjach informatyki. Dzisiaj jeśli się nie wyróżniasz, to nikt nawet nie spojrzy na Twój życiorys, bez względu na to, co w nim będzie. Tak prawda, a skoro tak jest, to już wszyscy musimy tworzyć, a nie odtwarzać. Są dwa programy, które pomogą stworzyć Wam coś kreatywnego, inspirującego i zwracającego uwagę. To CANVA i PIKTOCHART. Programy te służą do tworzenia ikonografik, prezentacji, diagramów i życiorysów. Wszystko zależy od Waszej wyobraźni. Do dzieła!


Fajnie, że jesteś ze mną w poniedziałek!

Mało ci? Zobacz inspiracje z poprzednich poniedziałków:

słoik INSPIRACJI #1 

słoik INSPIRACJI #2

słoik INSPIRACJI #3

słoik INSPIRACJI #4

Follow:

Napad – poczuj się jak w filmie, a może nawet w nim bądź.

Pisałam kiedyś o filmie “Victoria” w reżyserii Stephana Schippera. Wspominałam wtedy, że to pierwszy film, który oglądałam, tak jakbym uczestniczyła w akcji. Może było to spowodowane tym, że był kręcony na jednym ujęciu, a może po prostu scenariusz był dobrze napisany. Teraz w moje ręce trafiła książka, przy czytaniu której miałam identyczne wrażenie. Przeżywałam ją, uczestniczyłam w akcji i chciałam więcej. Ponad to wszystko po przeczytaniu jej zaczęłam zastanawiać się dokąd zmierza świat i jakie wartości nim rządzą. Ta książka to “Napad”, a napisał ją Szymon Jakubowski.


Historia, w którą uwierzysz, a może nawet zdarzyła się naprawdę…

zrzut-ekranu-2016-11-10-o-15-30-38

Zaczyna się niewinnie, w małym, urokliwym i specyficznym Krakowie. Autor w jednej chwili sprawia, że podróżujemy małymi wąskimi uliczkami, upijamy się w ciemnych pubach i mijamy na ulicy zarówno jego, jak i bohaterów książki. Niemal automatycznie stajemy się częścią historii. Bo ta historia w odróżnieniu od większości, które spotykamy w książkach, całkowicie nas dotyczy. Każdy zna kogoś takiego jak jeden z bohaterów, każdy ma kogoś takiego w rodzinie i każdy w pewnym momencie życia staje się bohaterem książki “Napad”, mówiąc po prostu: “dość”. “Dość” dla systemu, “dość” dla korupcji, “dość” polityce, po prostu mówię: “dość” i zaczynam działać. A Ty? No właśnie. Czy umiesz przeciwstawić się systemowi, do którego należysz? czy robisz chociaż jeden krok decydując sam o sobie? To pytania, które nagle zaczynamy sobie zadawać czytając książkę. Historia na pozór jest prosta. Trzech mężczyzn w wieku ponad siedemdziesięciu lat nieoczekiwanie postanawia napaść na bank. Szaleństwo? Też tak pomyślałam. To był istny plan, który nie miał prawa się udać. Przecież ludzie starsi ani nie mają sprawności, ani umysł już nie ten, no i kogo by to w ogóle interesowało. A jednak jesteśmy tam, ja i ty, w banku z nimi, a później w trakcie przesłuchań, a później w trakcie dochodzenia. I nagle zaczynamy rozumieć, że to dotyczy również nas. Okazuje się bowiem, że nie ma nieprzemyślanych planów, nie sprecyzowanych celów – zwłaszcza, kiedy człowiek nie ma nic do stracenia.

Kiedy, zabierałam się do pisania recenzji na temat tej książki, myślałam, że opowiem Wam w skrócie historię, zrobię charakterystykę bohaterów, napiszę o autorze, a następnie dam Wam wybór podjęcia decyzji czy chcecie ją przeczytać czy nie. Ale podczas czytania “Napadu” stało się coś, czego ja sama się nie spodziewałam. Poczułam, że jest w niej opisany świat, nasz świat, który ulega destrukcji, którą sami tworzymy i w której chcąc nie chcą uczestniczymy. I to się dzieje teraz. Pomyślałam wtedy, ze absolutnie każdy musi ją przeczytać, bo jest ważna, bo coś zmienia, bo zaczynasz dzięki niej z trochę innej perspektywy patrzeć na świat. A czy nie taki powinna mieć przekaz współczesna literatura?

Odpowiedź zostawiam Tobie, choć powiem szczerze, że jestem ciekawa czy masz takie same przemyślenia. Czy tak samo widzisz świat? I czy w takim samym świecie chcesz żyć ty, twoja rodzina i twoje dzieci?

 


A gdyby powstał z tego film…

zrzut-ekranu-2016-11-10-o-15-25-13

Też macie tak, że czytając książkę wyobrażacie sobie jaki byłby z tego film? Ruchome obrazki, konkretne miejsca, rzeczywiste postacie oraz realne sytuacje. Za to lubię książki, że to ja mogę decydować o kolorach, atmosferze i budowaniu postaci. Dobry autor pozostawia mi tą furtkę, nie narzuca, ale umiejętnie prowadzi. Tak właśnie czułam się czytając “Napad”. Zanim jednak przeczytacie książkę musicie wiedzieć, że była ona kiedyś scenariuszem filmowym. Bardzo dobrym scenariuszem. Bo wyróżnionym i pozytywnie ocenionym przez samego Michaela Raya Browna – reżysera, scenarzystę i analityka scenariuszowego, z prawie trzydziestoletnim doświadczeniem w branży filmowej w Stanach Zjednoczonych. Michael był zaangażowany w prace scenariuszowe takich filmów jak m.in “Skazani na Shawshank”, “Tańczący z wilkami” czy “Apollo 13”. I poczujecie to czytając “Napad”, chociażby przez niespotykane dotychczas w literaturze storyboardy. A może nawet kiedyś wróci do formy scenariuszowej? Bardzo temu kibicuje i bardzo chciałabym zrobić taki film.


kup TERAZ

Bo jak nie teraz, to kiedy? A nóż to będzie ta pozycja, która odmieni Twoje życie. Jest jeszcze jedna zaleta, możecie pogadać o niej z autorem, którego osobiście znam, a taka okazja nie zdarza się często. Książkę możecie kupić tutaj:

Książka “Napad” Szymon Jakubowski

zrzut-ekranu-2016-11-10-o-15-32-21

zrzut-ekranu-2016-11-10-o-15-27-11

Follow:

Słoik INSPIRACJI #4

Poniedziałki są super, bo jest kolejna dawka inspiracji… i jeszcze bo…


Bo… możesz wszystko zepsuć i wszystko naprawić

shantaram-b-iext43469051

Czasem trzeba pojechać na koniec świata, żeby odnaleźć samego siebie. A czasem samego siebie możemy odnaleźć czytając dobrą książkę. Jaka to dobra książka? Dla mnie dobra książka to taka, która spełnia 5 kluczowych warunków. Po pierwsze jest napisana pięknym, wyszukanym i poprawnym językiem. Po drugie działa na wyobraźnie – słyszę i widzę świat zbudowany przez autora. Po trzecie wnosi coś do mojego życia. Po czwarte czas przy jej czytaniu przestaje się liczyć. Po piąte mam tak ogromną chęć jej przeczytania, a jednocześnie boję się, że ją przeczytam i co wtedy? Wszystkie te warunki spełnia książka “SHANTARAM” autorstwa Gregora Davida Robertsa. Fenomen tego dzieła polega na tym, że główny bohater jest taki jak my, ale pokazuje nam świat, którego być może nigdy nie widzieliśmy, a dzięki niemu mamy możliwość i ochotę przeżywać to, co on. Książka to autobiografia Australijczyka, który znalazł się w więzieniu za napad na bank, następnie uciekł do Indii, gdzie spędził 10 lat. Została ona wydana w oryginale w języku angielskim, ja póki, co przeczytałam tylko wersję polską, jednak wszystko przede mną.


Bo… wydajesz, a jesteś bogatszy.

zrzut-ekranu-2016-10-30-o-19-42-50

Kto widział chociaż jeden odcinek “Kobiety na krańcu świata” wie, że Martyna Wojciechowska jest źródłem motywacji i inspiracji. Dodatkowo jej funpage na facebooku prowadzony jest w sposób profesjonalny i interaktywny. Jej książki wciągają na całe godziny. A jej życie pokazuje, że wystarczy chcieć, aby móc osiągnąć marzenia. Dodatkowo Martyna niejednego zaraziła pasją podróżowania i udowodniła m.in mi, że pieniądze wydane na podróże, sprawiają, że z każdego wyjazdu wracam bogatsza.


Bo… ty jesteś swoim mistrzem

Obejrzałam ostatnio mnóstwo produkcji Netflixa m.in “Stranger things”, “Narcos” czy nowy sezon kultowego już “Black mirror”. Z całym przekonaniem można stwierdzić, że Netflix to platforma VoD i jednocześnie producent gwarantujący dobry produkt. Jednym z nich napewno jest film dokumentalny “I am not your guru”. Tony Robbins to mówca motywacyjny/coach/człowiek sukcesu, którego jedni kochają, inni nienawidzą. Nie ulega jednak wątpliwości, że jego osoba zawsze budzi emocje. Film jest zapisem cyklu jego wykładów, na które przyjeżdżają setki tysięcy ludzi, z których w większości, życie po spotkaniu z Robbinsem ulega całkowitej przemianie.


Bo… rzuć wszystko i idź na koncert.

Kiedy pół roku temu kupowałyśmy z Adą bilety na koncert zespołu Twenty One Pilots znałam ich jedną piosenkę. W miarę zbliżającego się koncertu znałam nadal jedną piosenkę. A w dniu koncertu zapomniałam, co to była za piosenka. To nie zmienia faktu, że wśród tłumu rozkrzyczanych nastolatek bawiłam się nie gorzej niż one. Może nie stałam od dwóch dni pod halą Torwar aby dotknąć wokalistę, ale przeżyłam jego dwugodzinne show na koncercie z otwartą buzią. Koncert to takie wydarzenie, które w jakiś magiczny sposób dostarcza miliony endorfin i długo jeszcze po koncercie istniejące poczucie zachwytu i radości.


Bo.. zacząć możesz zawsze

zrzut-ekranu-2016-10-31-o-10-35-15

Mamy tyle lat na ile się czujemy – prawda czy fałsz? Zdecydowanie prawda. W trakcie pobytu w Portugalii byłam brana za nastolatkę, w pracy czuję się trzydziestolatką, a życiu prywatnym mam dwadzieścia parę lat. Pani Teresa uświadomiła mi jednak, że w każdym momencie życia powinniśmy przede wszystkim być gotowi na wszystko, wiek tutaj nie ma żadnego znaczenia. Bohaterka ma prawie 80 lat, 900 zł emerytury i ogromną chęć życia. Co z tym robi? Żyje zwiedzając świat. Może to dlatego, że nikt nigdy nie powiedział jej, że nie wolno, że nie wypada, że tak się nie da. A może po prostu ufa tylko sobie i swojej intuicji? Odpowiedzi na pytania znajdziecie w filmie. Koniecznie musicie obejrzeć dokument “Wszystko jest możliwe”.


Fajnie, że jesteś ze mną w poniedziałek!

Mało ci? Zobacz inspiracje z poprzednich poniedziałków:

słoik INSPIRACJI #1 

słoik INSPIRACJI #2

słoik INSPIRACJI #3

Follow:

Pracowałam przy nowym filmie Patryka Vegi.

Marzenia mają sens tylko wtedy, gdy stają się celami. To zabawne, ale kiedy jakieś pół roku wcześniej powiedziałam głośno o tym, że w tym roku będę pracować na planie pełnometrażowego filmu wszyscy pukali się w głowę. Nie masz przecież znajomości, kontaktów, doświadczenia – bądź realistką i myśl logicznie. Rzeczywiście mieli racje, a mimo to ja wiedziałam, że do końca roku zrobię to, co sobie założyłam. Mogą ci mówić, mogą z ciebie szydzić, mogą rzucać ci kłody pod nogi, ale jeśli tylko wiesz czego chcesz i założysz sobie, że to zrobisz i nigdy się nie poddasz i będziesz o tym myślał i będziesz przy tym trwał to nie ma takiej siły aby ci się nie udało.

Ale możesz też twierdzić, że to ze mną jest coś nie tak. To moja bańka w której żyje, swoją wypełnij czym chcesz.


PRACA WRACA

mud-616481_1280

W żadnym miejscu, a już napewno na planie filmowym nie znajdujemy się przez przypadek. To nie jest tak, że ktoś znajdzie nasz profil na Facebooku, spotka nas na ulicy czy w autobusie i na ładne oczy zaproponuje pracę. To nie jest tak, że nasze marzenia mają same w sobie siłę i moc sprawczą, bo wtedy wcale nie potrzebowałyby nas. Zawsze i wszystko osiągamy dzięki innym ludziom. I tak było w tym przypadku. Gdyby nie Maksymilian Michasiow, asystent reżysera Patryka Vegi pewnie nigdy nie znalazłabym się na tym planie, co więcej może dziś wymyślałabym kolejny sposób jak osiągnąć cel. A z Maksem po prostu spotkaliśmy się przypadkowo pół roku wcześniej przy realizacji innego filmu. On był aktorem, a ja tylko zamiatałam plan. Musiałam dobrze zamiatać skoro Maks zaufał mi i polecił do produkcji. Zatrzymajmy się na zamiataniu.

Gdziekolwiek jesteś i czegokolwiek nie zamiatasz rób to najlepiej jak potrafisz, w każdy ruch miotłą wkładaj całe serce i zamieć tak aby inni cię zapamiętali. Na tym polega prosta symbioza. Nie wiesz bowiem, kiedy ktoś doceni twoje posprzątane podwórko. Może jutro, a może za 10 lat. Ale doceni.

Jeden telefon może sprawić, że machina ruszyła, a marzenia nie są już marzeniami ale stają się rzeczywistością. Tak było w tym przypadku. Zadzwonił kierownik produkcji, krótka rozmowa, wspólne zainteresowania, a jutro ruszają zdjęcia. Kolejny kredyt zaufania, kolejna pusta kartka do wypełnienia. I kolejny człowiek, którego nie mogę zwieść, bo przecież Maks mnie polecił.


TRUDNOŚĆ I ŁEB 16:9

Krzysztof Kieślowski mówił: Kino to nie publiczność, festiwale, recenzje, wywiady. To wstawanie codziennie o szóstej rano. To zimno, deszcz, błoto i ciężkie lampy. To nerwowe zajęcie, któremu w pewnym momencie wszystko musi zostać podporządkowane – także rodzina, uczucia, prywatne życie.” Produkcja wstaje o czwartej nad ranem, tylko tyle mam do dodania, jeśli chodzi o słowa mistrza Kieślowskiego. Wstaje najwcześniej i najpóźniej kładzie się spać. Dba o każdy szczegół i o cały ogół. Interweniuje w sytuacjach kryzysowych i dba o to, aby warty niekiedy kilkadziesiąt tysięcy dzień zdjęciowy został zrealizowany zgodnie z harmonogramem. Bardzo często jest też poradnią psychologiczną, otwartą 24 godziny na dobę. Wysłuchuje żalów i radzi w sytuacjach trudnych. Produkcja to ludzie dla których nie ma rzeczy niemożliwych i nieważnych.

Praca przy filmie “Pitbull. Niebezpieczne kobiety” dała mi nieocenione doświadczenie i nauczyła, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Udowodniła, że rozmowa zawsze prowadzi do celu i, że ponad wszystko trzeba być szczerym i uczciwym. Obcowanie z profesjonalnymi aktorami było wielką przyjemnością i możliwością bezpośredniego poznania. Ekipa składająca się z wykształconych i doświadczonych ludzi pozwoliła zrozumieć jeszcze bardziej ich pracę. I co najważniejsze poznałam tam ludzi, z którymi można konie kraść i prywatnie.

Kiedy przy tym wszystkim dostawałam informacje zwrotną “jesteś dobra” czy “masz łeb 16 na 9” wiedziałam, że jestem w odpowiednim miejscu i utwierdziło mnie to w przekonaniu, że to właśnie chcę robić w życiu.

cinema-1241422_1280

Jaki będzie film i czy warto iść do kina? Ciągle słyszę te pytania. Bardzo dobry i “TAK” warto – to jedyna prawdziwa odpowiedź. Co więcej będzie to film, w który nie tylko ja, ale i każda osoba, której nazwisko przeczytacie w napisach końcowych włożyła swoje serce. Uwierzcie mi – byłam tam.

img_4346

To właśnie lubię w produkcji filmowej, że nieważne jak ciężko i trudno jest w trakcie, to nic nie jest w stanie zastąpić poczucia spełnienia oglądając efekt końcowy.

pitbull-niebezpieczne-kobiety_26174725

Follow: