WDZIĘCZNOŚĆ NA DZIŚ: BERLIN.

Powiedzieć, że czujesz się gdzieś jak w domu, albo, że mógłbyś tam spędzić resztę życia to mocne słowa. Zwłaszcza jeśli mówimy o gęsto zaludnionym mieście, bez dostępu do morza, niekoniecznie tryskającym ciepłym klimatem i na pewno na pierwszy rzut oka nienapawającym optymistyczną aurą. Ponadto miasto, o którym mowa obarczone jest zwłaszcza dla mojego narodu negatywną historią, a obecnie stereotypowo pełne uchodźców i naćpanych zwolenników imprez. Na domiar złego, język niemiecki wcale nie pomaga w pokochaniu stolicy tego kraju. Jak to więc możliwe, że 600 km od Warszawy, 9 godzin autokarem, 2 godziny samolotem i 4 obejrzane filmy dalej jest miejsce, które sprawia, że zakochujesz się w nim od pierwszego wejrzenia? Może to magia, a może to Berlin.


 
Julian Tuwim “Szczęście”

Nieciekaw jestem świata,
Ogromnych, pięknych miast:
Nie więcej one powiedzą,
Jak ten przydrożny chwast.
Nieciekaw jestem ludzi,
Co nauk zgłębili sto:
Wystarczy mi pierwszy lepszy,
Wystarczy mi byle kto.
I ksiąg nie jestem ciekaw
– Możecie ze mnie drwić –
Wiem ja bez ksiąg niemało
I wiem, co znaczy żyć.
Usiadłem sobie pod drzewem,
Spokojny jestem i sam –
O, Boże! O, szczęście moje!
Jakże dziękować Ci mam?

Siedzę na boisku w THEODOR-WOLF-PARK, jak mała dziewczynka, wpatrując się w mural, który daje mi radość, tylko dlatego, że jest, a ja mogę na niego patrzeć. Trochę szaleństwo, ale bardzo wdzięczność. Sobotni poranek, świeci słońce, a ja nawet nie próbuje, tylko już zaprzyjaźniam się z Berlinem.

Jestem sama, choć w tym mieście wcale nie czuję się samotna. Mimo tego, że na ulicach pustki, a miasto dopiero zaczyna się budzić. Jest chwilę po ósmej, przechodzę przez wąskie uliczki, które wyglądają trochę jak z amerykańskiego filmu, w którym główna bohaterka szuka odpowiedzi na najważniejsze pytania. I trochę tak jest, gdyby amerykański zamienić na polski, film na życie, a bohaterkę na mnie. Jestem bowiem w rozkroku, między tym, czego chcę, co wiem, a co mogę. Mam najlepszy plan, ale nie wiem jak wprowadzić go w życie. Mam możliwości, ale nie mam wiedzy. Mam energię, ale nie mam żadnych inwestycji. Mam wiarę, ale nie mam pewności. Jedna to wszystko jakby przestaje stanowić niepewność, bo miasto wzbudza we mnie jakąś nieopisaną siłę. Zabiera cały ten strach, który we mnie tkwi. Oddaje mi młodość i dziecięcą naiwność. Daje poczucie, że wszystko się uda.

“To Berlin, wiecznie młode miasto.” 
Das ist Berlin, Berlin, die ewig junge Stadt (niem.)

Wracając do filmu, uśmiecham się sama do siebie, choć na zewnątrz wygląda to pewnie zabawnie. Kupuje kawę w kartonowy kubku i zatrzymuje się przy CHECKPOINT CHARLIE, o którym już wcześniej czytałam. Przejście wiąże się historycznie z murem berlińskim, który powstał 13 sierpnia 1961, ponieważ to on właśnie dzielił miasto na dwie części. Wschodnią, kontrolowaną przez Rosjan i zachodnią – strefę wpływów aliantów: Amerykanów, Francuzów i Brytyjczyków. Zatrzymuje się na chwilę, aby poobserwować ludzi. Chwilę później idę dalej.

Kolejnym przystankiem jest HOLOCAUST-MAHNMAL, który robi na mnie ogromne wrażenie, choć nie jest żadną atrakcją turystyczną, ale pomnikiem pomordowanych Żydów Europy. Sama architektura pomnika budzi jednak tak duże doznanie, że w dobie smartfonów i youtuba, nie można mieć pretensji do ludzi, którzy szukają w nim najlepszego kadru. To miejsce jednak zmusza do refleksji, kiedy stoję pośrodku betonowych ścian, zaczynam zastanawiać się nad tym, że wszyscy kiedyś staniemy się takimi pomnikami. W niektórych ktoś będzie rzeźbił, jedne tańsze, inne wystawione do podziwiania przez przypadkowych turystów. Koniec końców wszyscy zimni i już bez możliwości wyrażenia własnego zdania. I tak sobie myślę, czemu tak często, zwłaszcza im starsza jestem, powstrzymuje się od mówienia? Głupi ludzie wmawiają mi całe życie, że milczenie jest złotem, a prawda jest taka, że rozum i język tracą właściwości nieużywane. I w którym miejscu byłby świat, gdyby reżyserzy nie mówili obrazem, pisarze tekstem, a dziennikarze słowem?

 “Ale nasz kraj, nasz naród – wszyscy czujemy się podle. Przewodzili nam przestępcy i hazardziści, a my pozwalaliśmy się prowadzić jak owce na rzeź.” Anonyma – Kobieta w Berlinie

Z tą refleksją mijam ludzi, wyglądając jak egzotyczne ptaki, którzy wręcz krzyczą swoim wizerunkiem i świetnie pasują do kolorowego miasta pełnego działających na wyobraźnię murali. Jednym spacerem odkrywam setki, tysiące ulic, niezliczoną ilość budynków, przechodzę przez miejsca niby zwyczajne, a jednak warte odwiedzin, zatrzymuje się przy BRANDENBURGER TOR.

Następnie dochodzę do bardzo klasycznego PLAC GENDARMENMARKT z katedrą Francuska (Französischer Dom) oraz budynkiem Konzerthaus Berlin z wysokimi schodami. Dalej mijam katedrę (Berliner Dom) – wyjątkową i refleksyjną. Z kolei potem dochodzę do głośnego i ruchliwego ALEXANDERPLATZ, gdzie absolutnym must have jest wejście do Primarku – dokładnie to robię.

Potem idę na szybki obiad, żeby późnym popołudniem trafić do TEUFELSBERG, miejsca, o którym, mam wrażenie zapominaja przewodniki. Może dlatego ma w sobie tyle czaru i wolności? Niemniej dojść tam jest okropnie trudno. Myślę, że około 20 kilometrów trzeba przemierzyć od metra przez las, góry, pagórki i pola, ale absolutnie warto. TEUFELSBERG to w skrócie awangardowe muzeum, wyglądają jak squat dla punków, z przepięknym widokiem na… hmm autonomię tego świata.


Powrót przez ciemny las, zwłaszcza kiedy jest noc i pada deszcz jest żadną przyjemnością, ale jakoś tak doceniam i przeżywam każdy szczegół tej trwającej jeden dzień podróży. Kończę pijąc drinka w KLUNKERKRANICH, miejscu, które jest idealnym pożegnaniem z Berlinem, a znajduje się na dachu supermarketu i ma zapierający dech w piersiach widok na miasto.

“Ponieważ nie mam nic, wszystko należy do mnie.” 
Anonyma – Kobieta w Berlinie


Spędziłam w Berlinie trzy dni. Opisałam jeden. Pokochałam to miasto na lata. Chcę wracać, chcę tam żyć, chcę zawsze tak się czuć. Mówią, że szczęście to kwestia, którą trzeba sobie ustalić w głowie, że miejsca, rzeczy czy ludzie nie mają z tym związku. I pewnie to prawda, ale czasami trzeba wyjść z domu, żeby sobie to uświadomić.

Follow:
Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *