LUDZIE

Zrzut ekranu 2015-04-23 o 22.13.30

Pasażer na gapę.

Poznajcie mężczyznę dzięki któremu zaczęłam grać na pianinie. On sprawił, że poznałam niezwykłą poezje Adama Zagajewskiego i Julii Hartwig oraz, że regularnie słucham kompozycji Mozarta. A przede wszystkim człowieka, który wzbudził we mnie niesamowite pokłady ambicji i wiary w siebie. Szkoda, że nigdy nie poznałam go osobiście, ale jeśli ktoś daję energie, kiedy nie ma go na świecie, to czy powiesz mi, że nie warto być dobrym, kiedy tu jesteśmy?

To, że nic nie dzieje się bez przyczyny wiedziałam od dawna, ale tego, że w ten paskudny piątkowy wieczór poznam tak wyjątkowego pasażera na gapę, nie mogłam się nawet spodziewać.


POROZMAWIAJ Z NIEZNAJOMYM

tokyo-1536844_1280

Pociąg. Trasa Warszawa-Kraków. Biegnę w deszczu, jak zwykle spóźniona i jak zwykle z nadzieją, że popracuje. Wchodzę do przedziału oszołomiona niemal prosto po zabiegu w szpitalu, próbuje poskładać oddechy. Witam się z innymi pasażerami. Siadam, otwieram laptop, zakładam słuchawki i oddaje się lekturze scenariusza. Przede mną siedzi młody chłopak, który czyta książkę w formacie A4 tak grubą, że wydaje mi się, że ma z milion stron. Chcę się skupić na czytaniu, ale usilnie próbuje podejrzeć tytuł (zawsze to robię). Dobra wracam do scenariusza. Boże, co za książka może mieć tyle stron. Dobra wracam do scenariusza. Czytam. Po kilku minutach widzę machanie chłopaka siedzącego naprzeciwko mnie. Ściągam słuchawki.  “Cześć! Jestem Tomek. Fajny masz tatuaż, co oznacza?” Popracowałam, myślę. A więc przechodzimy do ideologii życia, mojego bloga, pracy i wreszcie przewartościowania wszystkiego przez ostatnie zdrowotne wydarzenia. “A ty Tomek? Kim jesteś?” Pytam. Pani po prawej uśmiecha się nieśmiale (Pani okaże się lekarzem-kardiologiem). “Ja jestem studentem medycyny i będę lekarzem chorób immunologicznych. Właśnie czytam książkę o układzie.” Odpowiada pewny siebie. Zamykam laptopa, gdyż już wiem, że nie popracuje.

Z Tomkiem przegadaliśmy trzy godziny. Do rozmowy w pewnym momencie włączyli się wszyscy pasażerowie. Każdy ciekawy, każdy mądry, każdy miał jakąś prawdę, którą chciał się podzielić. Właśnie tu i właśnie teraz. Chociaż wszyscy byliśmy tak różni od siebie to jednak tak sobie bliscy. Scena jak z filmu. Rozmawialiśmy o książkach, o filmach, o pasjach, o swoich zawodach, o planach na przyszłość i o podejściu do życia. To nie była rozmowa sześciu Polaków o tym, że pogoda jest do dupy, że politycy nas okradają czy, że jest tak cholernie ciężko żyć. Wręcz przeciwnie. Mówiliśmy o tym, jak żyć dobrze, jak cieszyć się z małych rzeczy, jak dużo nas łączy.

Może jest tak, że przyciąga się ludzi, takich jakich chcemy spotkać. A może po prostu warto rozmawiać z nieznajomymi i może czasem warto ściągnąć słuchawki aby poznać drugiego człowieka.


ABSOLUTNIE MISTRZ

05.03.2010 KRAKOW . PROFESOR ANDRZEJ SZCZEKLIK Z COLLEGIUM MEDICUM UJ , KIEROWNIK II KATEDRY CHOROB WEWNETRZNYCH FOT. KRZYSZTOF KAROLCZYK / AGENCJA GAZETA

05.03.2010 KRAKOW . PROFESOR ANDRZEJ SZCZEKLIK Z COLLEGIUM MEDICUM UJ , KIEROWNIK II KATEDRY CHOROB WEWNĘTRZNYCH, FOT. KRZYSZTOF KAROLCZYK / AGENCJA GAZETA

Oprócz tego, że każdy z tych pasażerów dał mi jakąś nową energię i podzielił się bezcenną wiedzą, to sam Tomek podarował mi dużo więcej. Mianowicie polecił mi książkę, wywiad rzeka ze swoim mistrzem profesorem Andrzejem Szczeklikiem. Z taką pasją opowiadał o tym człowieku, że poczułam wielką chęć poznania go. Chociaż w mojej biblioteczce jest przynajmniej kilka książek, które czekają na odpowiedni moment, to wiedziałam, że “Słuch absolutny. Andrzej Szczeklik w rozmowie z Jerzym Illgiem” to pozycja, która nie może czekać.

Profesor to lekarz, artysta, poeta i człowiek wielu talentów w jednej osobie. To, że leczył najwybitniejszych polskich pisarzy i artystów, takich jak: Lem, Miłosz, Wajda czy Szymborska pewnie nie zachęci Was do lektury. Ale już to, że podniósł medycynę do rangi sztuki, był absolutnie wyjątkowy i to, że człowiek był dla niego najważniejszą jednostką na świecie już powinno. Z książki dowiecie się, że był tak bardzo daleki od nepotyzmu, że na złość rodzicom nie chciał być lekarzem. Ponadto Andrzej Szczeklik porwie Was swoim poczuciem humoru i podejściem do życia. To człowiek dla którego pieniądze nie miały żadnego znaczenia, gdy w grę wchodziło ludzkie życie. A jego książki “Katharsis” czy “Kore” do dziś są bestsellerami. Dodam tylko, że był osobą tak skromną, że nie lubił gdy ktoś zwracał się do niego Panie profesorze, a sam o sobie mówił “zwykły”.

Gdybym mogła to chciałabym go uściskać, ale przecież to on swoimi słowami obejmuje mnie za każdym razem, kiedy sięgam do książki. To ktoś, kto rozbawia mnie do łez, ale i pokazuje, że jedyna warta inwestycja to ta w ludzi, ale też żeby inwestować w ludzi, trzeba zainwestować w siebie.


Albert Einstein mówił: “Są dwie dro­gi, aby przeżyć życie. Jed­na to żyć tak, jak­by nic nie było cu­dem. Dru­ga to żyć tak, jak­by cu­dem było wszystko.” Zwykła podróż pociągiem może być tylko przemieszczaniem się z miejsca A do miejsca B. Ale może być też tak, że to tam wydarza się mały cud. Cud, który sprawia, że nasze palce dotykają klawiszy. Cud, że nasze oczy widzą muzykę. Cud dzięki, któremu chcemy bardziej, więcej, mocniej i lepiej.

Follow:

Boję się, terrorysto!

Bo przecież o to ci chodziło prawda?

To moje pierwsze wakacje od wielu lat. To mój pierwszy wyjazd w tak wiele miejsc, w tak krótkim czasie. Pierwszy raz ponadto jadę sama. I pierwszy raz niestety naprawdę się boję. Cały czas powtarzam sobie jednak, że nie można dać się zwariować, że to po prostu kwestia bycia w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie i, że mimo iż będę w miejscach, w których w ostatnim czasie roiło się od ataków terrorystycznych to nic złego się nie stanie. Ale… właśnie to Ty sprawiłeś, że pojawiają się jakieś ale. Dlatego:


Kochany terrorysto….

Zrzut ekranu 2016-07-29 o 17.23.47

Ja jestem tylko zwykłą dziewczyną z Krakowa, a Ty jesteś zwykłym chłopakiem skądinąd. Obydwoje w coś wierzymy, obydwoje mamy jakieś ideały, rodzinę i przyjaciół. Tak jak ja, Ty przecież lubisz czuć się szczęśliwym, choć pewnie zupełnie inne rzeczy nas cieszą. No ale.. i mi, i Tobie jest fajnie na przykład, kiedy jest ciepło, kiedy wokół jest dobre jedzenie i ludzie, którzy nas cenią. Napewno masz też jakieś pasje – oglądanie filmów, czytanie książek, sport jakiś. Wspominam o pasji, bo ona jest zawsze takim impulsem do życia. Jeśli jej nie masz, to koniecznie musisz w sobie odnaleźć. Ale dobra przejdźmy do sedna. Bo chodzi o to, że pewnie w wielu kwestiach się nie zgadzamy i mamy inne patrzenie na świat, no ale przecież z tego powodu ja nie załatwiam sobie broni i nie strzelam gdzie popadnie. Trochę mnie to boli i jest mi przykro, że giną ludzie, tak zupełnie bez powodu. Spójrz, przecież to takie dziecinne, takie pozbawione sensu i logiki. Kiedy zabijasz innych ludzi, jakieś władze danego kraju zabiją wreszcie Ciebie, i już nigdy się nie zakochasz, nie skoczysz na bungee i nie odkryjesz nowych miejsc na świecie. Po prostu umrzesz i już Cię nie będzie. Czy to ma sens? No dobra, w sumie może pójdziesz do tego swojego nieba, gdzie będziesz wychwalany i lubiany OK! Ale co kiedy okaże się, że tego nieba nie będzie? A Ty zabiłeś wielu ludzi i sam siebie? Sprawiłeś przykrość nie tylko czyimś bliskim, ale i swoim. Po co ryzykować własnym życiem? Mi się wydaje, kochany terrorysto, że to zbyt duże ryzyko, zwłaszcza, że nie wiesz do końca jak jest. I jeśli mogę Ci radzić, to nie warto go podejmować. No bo zobacz… może właśnie wysadzasz się wśród ludzi, którzy pracują nad lekiem na raka? Nie wstyd Ci? A jak ktoś z Twojej rodziny zachoruje? Nie można być takim lekkomyślnym egoistą, trzeba trochę przyszłościowo podchodzić do świata. A Ty jesteś napewno fajnym gościem… i możesz mieć fajne dzieci, i możesz podróżować, i możesz odkrywać, i możesz budować. Życie jest naprawdę fajne, wystarczy tylko chcieć je przeżyć i nie zabierać innym tej możliwości. Poza tym patrz jak dużo zła jest na świecie poza terroryzmem: głód, ubóstwo, bieda, nieuleczalne choroby, gwałty na dzieciach, katastrofy, anomalia pogodowe. No weź, nie komplikujmy sobie tego jeszcze bardziej.  Umówmy się tak: Ja szanuje Ciebie i nie robię Ci krzywdy, Ty w zamian szanujesz mnie i nie robisz mi krzywdy. To chyba uczciwy układ. I ja jadę spokojnie odpocząć, odkrywać nowe miejsca, poznawać ludzi, a Ty w tym czasie pomyśl o czymś fajnym, może o jakiejś ładnej dziewczynie? Albo o nowej pasji?

Z pozdrowieniami,

K.


 

Follow:

Chemia.

Czemu z jednymi ludźmi mamy dobre relacje i w ciągu paru minut łapiemy kontakt, a z innymi mimo najszczerszych chęci nie jesteśmy w stanie się porozumieć? Chemia między ludźmi to coś, co działa pomimo zainteresowań, doświadczenia i chęci. Na nic starania, gimnastyka i dobre nastawienie, kiedy w powietrzu nie ma substancji, która wytwarza nić łączącą dwojga ludzi. Nić ta bowiem buduje niewyobrażalne i mocne mosty. Sprawia, że nie tylko chcemy przebywać w obecności tych osób, pragniemy im pomagać, ponadto częściej przymykamy oko na błędy. Czy chemia naprawdę istnieje? Okazuje się, że tak. holenderscy naukowcy przeprowadzili badania potwierdzające to, że możemy przekazywać sobie informacje za pośrednictwem sygnałów chemicznych wydzielanych przez komórki ciała. Jak jednak radzić sobie w sytuacjach, kiedy jesteśmy zmuszeni do współpracy i przebywania z ludźmi, z którymi czujemy, że nic nas kompletnie nie łączy?

Po pierwsze musisz wiedzieć, że nie masz obowiązku lubić wszystkich. I nie możesz winić się za to, że pewnych ludzi nie akceptujesz.

Po drugie zaobserwuj jak inni sobie z nimi radzą. Podpytaj jakie mają sposoby na nawiązanie porozumienia. W życiu i w pracy musisz być elastyczny i nauczyć się przynajmniej w minimalnym stopniu dopasować do innych, zwłaszcza jak jesteś od nich zależny.

Po trzecie zadaj sobie pytanie dlaczego tych akurat ludzi nie lubisz. Co sprawia, że cię denerwują. Może spróbuj poszukać w nich mocnych stron. Dla przykładu: on jest nerwowy ale sumienny, ona jest nieuczciwa ale punktualna, on jest niesłowny ale życzliwy. Zawsze możesz wtedy porozmawiać z kimś w cztery oczy, mówiąc co ci przeszkadza, a za co tego kogoś cenisz. Poszukaj dobrych cech, będzie ci łatwiej zaakceptować sytuacje, w której się znalazłeś.


Zima

candle-1042087_1280

Poczucie chłodu i obojętności to jedne z uczuć określających zimne relacje. Przy pierwszym uścisku dłoni wiemy, że się nie polubimy i nigdy z własnej nieprzymuszonej woli nie pójdziemy na kawę. Nigdy też nie zwierzymy się sobie, nigdy sobie nie zaufamy i nigdy nasze dzieci nie będą bawić się wspólnie na placu zabaw. Nie mamy wspólnych tematów do rozmów, nie lubimy własnej obecności, najchętniej wycofalibyśmy się z dalszej znajomości. Zima jest wtedy, gdy jedna ze stron zamyka się w szklanej kuli nie dopuszczając do siebie drugiej. To poczucie towarzyszy nam od wczesnoszkolnych lat, mimo, że nic jeszcze o sobie nie wiemy łączymy się w grupki osób z którymi spędzimy dzieciństwo. Już wtedy przed jednymi otwieramy szeroko drzwi drugim zamykając je przed nosem. Z dzieciństwa zostaje nam jeszcze jedna wstrętna przypadłość, jesteśmy bowiem w stanie uprzykrzyć życie innym bez myślenia o konsekwencjach. O ile w dzieciństwie dużo można wybaczyć, o tyle w życiu dorosłym powinniśmy jednak czasem pomyśleć. Ustaliliśmy już, że między nami zima. Na żadne ocieplenie stosunków nie ma szans. Jednak musimy wspólnie żyć, pracować, przebywać. Zacznijmy od tego, żeby nie wchodzić sobie w drogę, skoro nie interesuje nas druga osoba nie wchodźmy z butami w jej życie. Nie komentujmy jej wyglądu, zachowania ani tym bardziej podejścia do świata. Rozmawiajmy rzeczowo i na temat. Słuchajmy i dopuszczajmy rozwiązania, odrzucając nasze nastawienie. Oceniajmy racjonalnie. Jeżeli ktoś nas nie słucha i nie dopuszcza do siebie naszych argumentów róbmy swoje najlepiej jak potrafimy.

Jesień

person-1037478_1280

Wiatr, deszcz i mrok. Nikt nie lubi, kiedy za oknem jest szaro i brzydko. Stajemy się kapryśni i wyczuleni na szczegóły. Złośliwi i drobiazgowi. Więcej rzeczy nas denerwuje, w dodatku mamy swoje humory. A te odbijają się na innych. Nasz margines cierpliwości jest bardzo zawężony. Nawet ci, którzy chcą się wtedy zaprzyjaźnić są dla nas mniej atrakcyjni. Jesień to ludzie zupełnie nam obojętni. Ani ich nie darzymy sympatią, ani ich właściwie nie nie lubimy. Są w naszym życiu nijacy. Czasem zamienimy parę słów z czystej uprzejmości. Niekiedy uśmiechamy się do siebie, a niekiedy na siebie warczymy. Niby się akceptujemy, niby nie mamy sobie nic do zarzucenia a jednak o przyjaźni nie myśli żadna ze stron. Czasem jednak wystarczy jeden moment, jeden ruch, jedno słowo aby otworzyć się na siebie. Nie zamykajmy więc tej furtki, nie wiadomo bowiem czy właśnie jesień nie przyniesie uśmiechu, radości i zaufania.

Wiosna

couple-1149645_1280

Słońce, radość, kwiaty. Wiosna to ludzie, którzy witają nas z uśmiechem i chcą dla nas dobrze, jednak sprawiają wrażenie takich, z którymi trzeba zjeść kilo soli aby się zaprzyjaźnić. Lubię tych ludzi, bo mają dobrą energię, wydają się nie mieć kompleksów, są pogodzeni sami ze sobą. Ich towarzystwo sprawia, że czujemy się dobrze, że pragniemy więcej. Mimo, że może nie spędzamy ze sobą każdej wolnej minuty i nie zawsze ich rozumiemy to czujemy jakąś chęć bliskości. A czasem wystarczy tylko moment do ciepłego lata.

Lato

youth-570881_1280

Kto z nas nie lubi, gdy jest ciepło? Kiedy świeci słońce, dzień jest dłuższy mamy wrażenie, że możemy więcej. Lato to ludzie, którzy są z nami nawet, gdy pada deszcz. To ci, którzy nie zapominają o nas bez względu na zajętości. To ludzie z którymi mamy świetne burze mózgów i wielką energię zarówno do małych czynności codziennych, jak i do zmiany świata. Z nimi możemy przebywać 24h na dobę i nigdy się nie nudzimy. To wymarzeni współpracownicy, przyjaciele i wybrańcy życia. Jeśli mowa o chemii, to w tym przypadku jest natłok pozytywnych substancji, które w połączeniu ze sobą nadają wielką radość i cel naszemu życiu.


Nie do końca mamy wpływ na to z jakimi ludźmi musimy przebywać, ale to tylko my decydujemy do którego worka ich wrzucimy. Warto pamiętać jednak o tym aby wszystkich traktować tak, jakbyśmy sami chcieli być traktowani. Nawet wtedy, kiedy ludzie ci rzucają nam kłody pod nogi, bo wszystko, ale to wszystko do nas wraca.

 

Follow:

Jakie ryby, taki plan.

Nigdzie, tak jak na planie zdjęciowym nie poznaje się ludzi. Tam nie tylko walczy się ze swoimi słabościami, wadami i przeciwnościami losu, ale również z cudzymi. Tak ekstremalne zetknięcie się ludzi z różnymi bagażami doświadczeń powoduje często eksplozje emocji. Człowiek podczas każdej realizacji uczy się przede wszystkim pokory, umiejętności słuchania oraz metody porozumienia. Bo wyobraźcie sobie kilkanaście godzin spędzonych na zimnie, w deszczu, często w bardzo trudnych warunkach, z ludźmi, których po pierwsze nie znacie, a po drugie musicie w błyskawicznym czasie znaleźć nić porozumienia. Nigdzie też nie zaobserwujecie tak natychmiastowej chemii między ludźmi, która w warunkach planowych jest najważniejsza, bo to ona sprawia, że plan idzie do przodu, ludzie mają wspólny cel i nawet jeśli są przeciwności (a zawsze są), to w sekundzie pojawia się rozwiązanie. Nie ma bowiem czasu na kłótnie, upartość czy udowadnianie sobie kto ma racje, kiedy łączy nas: “Kochani, musimy to zrobić!”.

IMG_0290Fajne na planie jest również to, że dzięki tej chemii, która działa dobierasz sobie ludzi, z którymi w przyszłości chcesz współpracować i na których bez względu na okoliczności możesz liczyć. Kategoria wpisu to ludzie, a takim właśnie człowiekiem jest Radosław Mazur.


Ekipa z którą współpracowałam przez tydzień przy nagraniu sprawiła, że pracowało mi się komfortowo. Nie mogę jednak narazie zdradzać szczegółów, choć wpis pojawi się na pewno w odpowiednim czasie. Chcę tylko uchylić rąbka tajemnicy o pracy na planie. Tak wiec, operatorzy, chłopcy z Wrocławia byli genialni w swoim fachu. Nie tylko proponowali, ale błyskawicznie dopasowywali się do trudnych warunków i nagłych zwrotów akcji. Dodatkowo byli zgrani i każdy z nich wiedział jaki efekt chcemy uzyskać. To musi być jakaś intuicja planowa, że nagle ludzie rozumieją się bez słów, każdy wie co do niego należy, robiąc to najlepiej jak potrafi. Produkcja to osoby pełne pasji i zaangażowania oraz serca wkładanego w pracę. Mimo drobnych uchybień, które zawsze się zdarzają dali nam odczuć pełną opiekę i komfort na planie. Prowadząca okazała się słuchającą i pełną determinacji kobietą, która nawet w ekstremalnych warunkach daje radę i pokornie współpracuje z całą ekipą. Osobą, która mnie najbardziej wspierała na planie był właśnie Radek, z którym wcześniej już współpracowałam, lecz przy mniej wymagającym projekcie.IMG_0294

Radosław pokazał, że ma nie tylko genialny zmysł organizacyjny, ale i wyczucie miejsca oraz błyskawiczne dostosowanie się do sytuacji. Jego wyobraźnia i kreatywność pomogły zbudować mi format. W dodatku jest człowiekiem pokornym, pomocnym i pełnym zaangażowania. W ciągu tygodnia, naprawdę trudnych zdjęć nigdy mnie nie zawiódł i proponował rozwiązanie na każdy pojawiający się problem. Radosław ma jeszcze jedną zaletę, świetne poczucie humoru, które nieraz rozładowało napięcie na planie. Wspomnę jeszcze tylko o sile spokoju, cierpliwości i rzetelności oraz umiejętności bycia wielozadaniowym. Zawsze sobie powtarzałam, że właśnie takich ludzi chciałabym mieć przy sobie w pracy, tak podobnych do siebie, a jednocześnie tak różnych aby idealnie się uzupełniać.

IMG_0300

Z wielką łatwością przychodzi nam zawsze wytknięcie komuś błędów oraz pokazanie co robi źle. Jednak rzadziej mamy chęć i umiejętność chwalenia. A ja chcę, żeby wszyscy wiedzieli, kiedy mają okazje pracować z kimś naprawdę dobry. Z kimś na kogo mogą liczyć i kto ich nie zawiedzie.

To był naprawdę dobry plan.

IMG_0277

Zrzut ekranu 2015-10-24 o 20.24.57

IMG_0298

IMG_9582

IMG_9742

 

Follow:

Homoseksualizm jest zły.

Dlatego, że jest chorobą. Mówią, że to wada genetyczna. Upośledzenie. I, że źle wpływa na psychikę. Ponieważ jest niezgodny z religią. Bo jest czymś nienormalnym. Niezgodnym z zasadami. To istna patologia. Ludzie przecież zostali “zaprogramowani” do popędu w kierunku płci przeciwnej.

To jest tak głupie, że aż śmieszne.


Ty pedale.

photo-1439003511744-2a0490ea0a88

Tak ty. Zwłaszcza pozbawiony tolerancji, dystansu, zrozumienia i pokory. Ty, który w swoim życiu kierujesz się zasadami, który twierdzisz, że jeśli żyjesz w większości to jesteś normalny. Ty, który chodzisz do kościoła i obudzony o każdej porze dnia i nocy potrafisz wyklepać dziesięć przykazań. “Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” – pamiętasz takie? A pamiętasz jak się czułeś, kiedy ktoś cię nie akceptował, wyzywał, oceniał?

Tak blisko nam do nienawiści, faszyzmu i homofobii. Tak bardzo kolą nas w oczy odmienność, odwaga, upór. Tak łatwo nam wyśmiać, poniżyć i podeptać. Tak namiętnie wyznajemy wiarę w stereotypy, że zapominamy o najważniejszym czyli patrzeniu sercem.


Homoniewiadomo a heteroniewiadomo.

photo-1436262513933-a0b06755c784

Znam wiele heteroseksualnych par, które żyją w szczęśliwych związkach. Znam też mnóstwo takich, które tkwią w toksycznej klatce. W gronie moich bliskich znajomych jest również wiele par homoseksualnych, których związek nie różni się zupełnie niczym od standardowych par żyjących “po chrześcijańsku”. Znam wielkie miłości, pełne poświęcenia i radości z każdej chwili, których doświadczają dwaj mężczyźni. Znam też parę cudownych kobiet, które realizują się, wspierają i są wobec siebie pełne zrozumienia. Ostatnią rzeczą jaka przyszłaby mi na myśl jest jakakolwiek ingerencja w to szczęście.

Znam też parę mężczyzn w wieku 60+, którzy mają więcej energii, namiętności i radości życia niż nie jedna para heteroseksualna.

Zrozum wreszcie, że homoseksualizm to nie choroba lecz orientacja seksualna, z którą się rodzimy. Nie ma możliwości nikogo wyleczyć.


Dziecko? Po moim trupie.

baby-499976_1280

I znam też pary homoseksualne, które marzą o dziecku i możecie mnie spalić na stosie, ale nie widzę w tym nic złego i jestem przekonana, że będą genialnymi rodzicami.

Mówisz, że to nienaturalne i niestandardowe. A naturalnym jest, że dziecko wychowuje się w rodzinie patologicznej? Albo wychowuje go sama mama? Albo wychowuje się w domu dziecka? Świat nie jest czarno biały i wszystko zależy od sytuacji, w której się znajdziemy, dlatego nie powinniśmy zabraniać czegoś, co nie wiemy jak będzie działać. Skoro biedni ludzie mają szansę wychowania dzieci, to w czym gorsi są homoseksualiści mający ustabilizowane życie? I jeśli uważasz, że dzieci homoseksualistów będą homoseksualistami to pragnę zapytać czy według ciebie dzieci par heteroseksualnych na pewno będą heteroseksualne? I jakkolwiek by nie było, to wytłumacz mi co w tym złego?

Jeżeli boli cię para dwóch facetów całujących się na ulicy. Jeżeli dwie kobiety trzymające się za ręce, to coś obleśnego. To musisz wiedzieć, że to ty masz z tym problem, nie oni. A jeżeli masz z tym problem, to znaczy, że to ty powinieneś się leczyć, a nie oni.

O tym czy ludzie duzi są czy mali niekoniecznie decyduje wiek. Koniecznie obejrzyj ten film:

 * mała dziewczynka w zielonej bluzce mogłaby być moją córką 😉

Follow: