TECHNOLOGIE

Zrzut ekranu 2015-04-23 o 23.11.25

MacLife, kiedy psuje ci się jabłko.

Komputery i smartfony to już nie tylko urządzenia, które służą do kontaktowania się, rozrywki czy pracy. Dzisiaj to przede wszystkim nasze przenośne nośniki wspomnień, ulubionej muzyki czy aplikacji, które ułatwiają nam życie. Jeżeli wykorzystujemy je umiejętnie dodatkowo rozwijają nas, dostarczają nam wiedzy i pozwalają usprawnić oraz uporządkować nasze życie. Ale to wie każdy i nie trzeba o tym pisać. Najbardziej jednak zaczynamy doceniać ich wartość, kiedy zaczynają się psuć.

Urządzenia produkowane przez firmę Apple to jedne z najbardziej zaawansowanych, a jednocześnie prostych i szybkich produktów na rynku. Możemy narzekać na cenę i sprzeciwiać się ich polityce, ale kiedy zaczynamy ich używać nie wyobrażamy sobie funkcjonowania bez nich. Są to jednak cały czas “rzeczy martwe”, których naturalnym prawem jest uszkodzenie. Czasem samoistne, a czasem trochę w tym procesie “pomagamy”.

Nie ulega jednak wątpliwości, że kiedy nasz ukochany laptop, na który zbieraliśmy kilka lat przestaje działać wpadamy w panikę. I pomijam fakt braku możliwości dalszego korzystania, ale świadomość, że stracimy wszystkie dane przyprawia o dreszcze.


8000 zł

photo-1455894127589-22f75500213a

Tyle kosztował mój macbook. Ale mój laptop kosztował też cały niewykorzystany urlop przez rok, podczas pracy w salonie play, miesiące odkładania pieniędzy i mnóstwo wyrzeczeń. Kupując go byłam jednak przekonana, że sprzęt za tyle pieniędzy posłuży mi na lata. I owszem dopóki firma apple nie wypuściła błędnej aktualizacji OS X El Capitan, co spowodowało, że mój komputer umarł, a wraz z nim wszystkie zdjęcia, filmy, programy i praca. Bo mimo, że zdawałam sobie sprawę z archiwizacji plików i regularnego robienia backupu, to tym razem nie zdążyłam na czas. Szczerze mówiąc, nie przejęłam się tym za bardzo, wiedziałam przecież, że mam gwarancję na dwa lata.

Problem zaczął się dopiero wtedy, kiedy wróciłam do salonu, w którym zakupiłam macbooka. Chłopcy w salonie Apple w Galerii Mokotów poinformowali mnie, że nic się nie da zrobić i, że stracę wszystkie dane. Mogę oczywiście oddać laptopa w ramach gwarancji, ale czas oczekiwania to dwa tygodnie, przepraszam 14 roboczych dni, ale ze wszystkimi rzeczami na dysku mogę się pożegnać. Najpierw pomyślałam, że żartują, ale po kwadransie przekonywania mnie, że inne rozwiązanie po prostu nie istnieje zaczęłam naprawdę się martwić.


MACLIFE = MACLOVE

zrzut-ekranu-2016-09-15-o-21-02-13

Kiedy wyszłam z Galerii Mokotów siadłam w samochodzie i się rozpłakałam. Na dysku macbooka była nie tylko moja prezentacja na wykład, w którą włożyłam wiele godzin pracy, ale i moje rodzinne zdjęcia, wszystkie dokumenty, praca licencjacka i nie chciałam już nawet myśleć co jeszcze. Idąc jednak za maksymą, że nie ma rzeczy niemożliwych postanowiłam poszukać innego serwisu urządzeń Apple w Warszawie. Tak właśnie trafiłam na firmę MacLife.

Zapłakana i zasmarkana z macbookiem pod pachą weszłam do salonu na Ul. Puławskiej 31. Pan Krzysiek od wejścia powitał mnie uśmiechem oraz słowami: “Co mogę zrobić aby się Pani uśmiechnęła?”. Powiedziałam, że jedyne co może mnie teraz uszczęśliwić to naprawienie mojego laptopa. Po krótkim wyjaśnieniu co się stało, dostałam od Pana Krzyśka odpowiedź: “Proszę wrócić wieczorem wszystko będzie jak przed aktualizacją, a i proszę się uśmiechnąć”.

maclife-logo

Dodam tylko, że przez całą naprawę mogłam śledzić online, co jest właśnie naprawiane, przez kogo i jak długo jeszcze to potrwa.

Jeżeli jest jakaś lista top serwisów, takich do których lubi się wracać to MacLife jest napewno pierwszy na liście. Uwierzcie mi byłam tam nie jeden raz. A to punkty za które najbardziej ich cenię:

  1. Atmosfera i podejście do klienta

  2. Kompleksowość

  3. Czas realizacji

  4. Cena

  5. Pracownicy!

Reasumując, jeśli psuje ci się jabłko: macbook, ipad, iphone, ipod whatever to spokojnie, bo właśnie polecam ci najlepszy serwis tego sprzętu w Warszawie. A jeśli nawet nie zepsuło ci się jabłko to wpadnij do chłopców na przepyszną kawę, bo oprócz sklepu, serwisu to MacLife jest też maleńką uroczą kawiarnią.

www.maclife.pl

 

 

Follow:

W drogę! Żegnajcie, chłopcy! – nawigacja w telefonie, która najlepsza?

Jako, że w czasie urlopu wybieram się w podróż po Polsce, postanowiłam przetestować nawigacje w telefonie. Są lepsze i gorsze, jedne mają błędy, inne ostrzegają przed “niebezpieczeństwem”. Ale czy istnieje nawigacja idealna? Sprawdźmy.

Optymistycznie zakładam, że każdy użytkownik smartfona ma pakiet internetu mobilnego, najlepiej nielimitowanego, jaki jest najlepszy dowiecie się w następnym wpisie.


No to ruszamy! 

freelancer-606762_640

GOOGLE MAPS

Jest najczęściej używaną nawigacją w urządzeniach mobilnych. Może dlatego, że jest w automacie wbudowana w niemal każdy system operacyjny, a może dlatego, że jest banalnie prosta i intuicyjna. W każdym razie obsługa google maps jest niezwykle przyjemna i na pewno błyskawiczna. Program dodatkowo jest bardzo często aktualizowany i udoskonalany. Ponadto o każdym błędzie jednym przyciskiem możemy poinformować producenta. Natychmiast po uruchomieniu aplikacji jest ona gotowa do pracy i dzięki włączonemu nadajnikowi GPS informuje nas o bieżącym położeniu. Ja osobiście korzystam z map satelitarnych, które dzięki zdjęciom satelitarnym na bieżąco pokazują niemal każdy budynek, drogę, wieś i dom. U góry mam dostęp do wyszukiwarki, która po wpisaniu interesującego nas adresu pokaże najkrótszą i najszybszą drogę. Google maps ma jeszcze jedną zaletę – pokazuje natężenie ruchu drogowego, sygnalizowane trzema odpowiednimi kolorami: niebieski – droga wolna od korków, pomarańczowa – ruch wzmożony, czerwona – stoimy. Poruszając się po mieście ta informacja jest szczególnie przydatna. Klikając w lewy bok pojawiają się opcje, zapamiętane miejsca w które najczęściej podróżujemy, aktualne natężenie ruchu czy trasy rowerowe. Nie wspominałam również, że aplikacja służy nie tylko zmotoryzowanym użytkownikom ruchu drogowego, ale i pieszym czy rowerzystom, dla których automatycznie wyszukuje najbardziej odpowiednią trasę. Dzięki funkcji głosowej możemy dodatkowo bez zbędnego używania rąk powiedzieć adres, który nas interesuje i aplikacja natychmiast go wyszuka. Czy google maps ma jakieś wady? Największą jest chyba to, że jestem przerażona świadomością jak dużo potężna firma google ma informacji o mnie, moim położeniu, moich zainteresowaniach, moich wiadomościach, listach i znajomych. Dlatego, że to, co na pierwszy rzut oka jest zaletą, może być też potężną wadą – dlatego, że nikt nie chce być inwigilowany. Jednak wydaje się, że jest to nieuniknione. Mapy google często również wprowadzają w błąd i w efekcie końcowym nadrabiamy kilometrów. Nie są również w 100% precyzyjne i trzeba brać poprawkę na ciągłe błędy oraz mieć ograniczone zaufanie. Jednak w moim wypadku, kiedy orientacja w przestrzeni jest nie najlepsza, tak czy tak, nie wyobrażam sobie podróży bez tej aplikacji.

[icon name=”plus-circle” class=””] Ładny, czytelny i prosty interfejs. [icon name=”plus-circle” class=””] Bezpłatna, ciągle aktualizowana i udoskonalana pełna wersja. [icon name=”plus-circle” class=””] Przydatna zarówno dla kierowców, jak i pieszych czy rowerzystów. [icon name=”plus-circle” class=””] Dostępna praktycznie dla wszystkich użytkowników smartfonów, bez względu na oprogramowanie. [icon name=”plus-circle” class=””] Bardzo dobrze działająca funkcja głosowa. 

[icon name=”minus-circle” class=””] Błędy w lokalizacji. [icon name=”minus-circle” class=””] Brak informacji o fotoradarach i niebezpieczeństwie.

Zrzut ekranu 2015-07-27 o 22.07.49

MAPY APPLE

Zainstalowane wyłącznie w urządzeniach marki APPLE. Odkąd tylko się pojawiły, wśród opinii było więcej narzekania niż przydatności. Rzeczywiście to prawda, mapy są średnio intuicyjne i rzadko doprowadzając do końcowego celu. Bywa, że zacinają się i nie są w stanie odnaleźć nowej trasy. W ich przypadku zawodny bywa również nadajnik GPS, który nie do końca precyzyjnie wyznacza miejsce w którym się znajdujemy. Bardzo proste jest natomiast zgłaszanie problemów, dlatego, że trwa to co najmniej kilka minut. Natomiast chyba nie to powinno być proste i łatwe. W ustawieniach map wybrać możemy czy chcemy korzystać z map satelitarnych, zwykłych czy mieszanych. Myślę, że specjaliści w apple nie przyłożyli wagi do map i przy każdej kolejnej udoskonalonej wersji ipada czy iphona nadal nie dbają o te konkretne szczegóły. Dlatego zarówno ja, jak i sporo moich znajomych używających jabłka korzystają z innych alternatyw. I radzę firmie, zamiast oskarżać polskich użytkowników małych firm, o usunięcie domen internetowych swoją nazwą zagrażających jabłku, zwrócenie uwagi na poprawianie jakości własnych aplikacji.

[icon name=”plus-circle” class=””]Bezpłatna, ciągle aktualizowana i udoskonalana pełna wersja dla urządzeń marki apple. [icon name=”plus-circle” class=””]  

[icon name=”minus-circle” class=””] Błędy w lokalizacji. [icon name=”minus-circle” class=””] Brak informacji o fotoradarach i niebezpieczeństwie. [icon name=”minus-circle” class=””] Słaba intuicyjność.

Zrzut ekranu 2015-08-02 o 15.47.39
AUTOMAPA

Na temat automapy niewiele mogę powiedzieć, gdyż wersja z której korzystałam była bezpłatną siedmiodniową wersją trial. I to jest chyba największy minus, bowiem koszt korzystania z automapy to 230 zł za mapę Polską i 450 zł za mapę Europejską, cena jest za rok. W porównaniu do produktów, które w podobnej jakości są za darmo to nie jest za dobry biznes. W przeciwieństwie jednak do reszty map, automapa działa offline czyli nie musimy mieć ciągłego dostępu do internetu. Program informuje nas dodatkowo, podobnie jak google maps o natężeniu ruchu i na bieżąco aktualizuje wypadki oraz niebezpieczeństwa. W autompaie mamy również możliwość ustawienia trasy najkrótszej lub najszybszej. Plusem automapy jest jeszcze bieżąca informacja i ostrzeganie przed radarami. Minusem jest brak wyświetlania map satelitarnych. Reasumując automapa jest intuicyjna, prosta i praktyczna, niestety jednak w porównaniu do konkurencji, zdecydowanie za droga.

[icon name=”plus-circle” class=””] Ładny, czytelny i prosty interfejs. [icon name=”plus-circle” class=””] Ciągle aktualizowana i udoskonalana pełna wersja. [icon name=”plus-circle” class=””] Dostępna praktycznie dla wszystkich użytkowników smartfonów, bez względu na oprogramowanie. [icon name=”plus-circle” class=””] Bardzo dobrze działająca funkcja głosowa. 

[icon name=”minus-circle” class=””] Wersja płatna. [icon name=”minus-circle” class=””] Brak możliwości wyświetlania map satelitarnych. 
Zrzut ekranu 2015-08-02 o 15.51.59

YANOSIK

Zaraz obok google maps, yanosik to zdecydowanie mój faworyt. Yanosik ma jedną najważniejszą zaletę – informuje nas o radarach, niebezpieczeństwie, nieoznakowanych samochodach oraz stojącej z fotoradarem policji. W związku z tym, że na przestrzeni lat prawo dotyczące kierowców bardzo się zaostrzyło, a z roku na rok mandaty są coraz droższe aplikacja zdecydowanie wychodzi naprzeciw użytkownikom. Dzieje się tak dlatego, gdyż oprogramowanie stworzone jest przez kierowców i na bieżąco aktualizowane przez kierowców, którzy za pośrednictwem jednego przycisku informują się o “niebezpieczeństwach”. Aplikacja yanosik pokazuje dodatkowo natężenie ruchu oraz wypadki i stłuczki na polskich drogach. Jedyną wadą jest długie wyszukiwanie sygnału GPS oraz brak wyświetlania map satelitarnych. Natomiast ilość zalet pozwala szybko zapomnieć o małych niedociągnięciach genialnego programu yanosik.

[icon name=”plus-circle” class=””] Ładny, czytelny i prosty interfejs. [icon name=”plus-circle” class=””] Ciągle aktualizowana i udoskonalana pełna bezpłatna wersja. [icon name=”plus-circle” class=””] Dostępna praktycznie dla wszystkich użytkowników smartfonów, bez względu na oprogramowanie. [icon name=”plus-circle” class=””] Informacje o fotoradarach i stojącej na drogach policji.

[icon name=”minus-circle” class=””] Długie wyszukiwanie sygnały GPS. [icon name=”minus-circle” class=””] Brak możliwości wyświetlania map satelitarnych. 

Zrzut ekranu 2015-08-02 o 15.54.41


Gdziekolwiek jednak postanowimy wyruszyć powinnyśmy przede wszystkim kierować się głową, być wypoczętymi i ufać przede wszystkim sobie. Nawigacja w urządzeniach mobilnych jest świetną alternatywą i pomocą w podróżowaniu, ale musimy pamiętać, że żadna z nich nie jest niezawodna.

Udanych wakacji 🙂

Follow:

Jak to się robi na TINDERZE?

Kawa za seks czy seks za kawę? Do mnie czy do ciebie? Na pytanie czy czytasz książki dostaje odpowiedź przestań pier… nie jesteśmy w bibliotece. Jaka naprawdę jest aplikacja tinder?


tinder1

Tinder to aplikacja na smartfony, którą mogą “cieszyć się” użytkownicy systemów operacyjny android i iOS. Aplikacja powstała we wrześniu 2012 roku i służy do poznawania nowych ludzi. Do dziś jest ona dostępna w 24 językach i cieszy się ogromną popularnością. Tinder łączy się z profilem na facebooku i zbiera z niego podstawowe informacje takie jak: zainteresowania, zdjęcia i wspólnych znajomych, a na podstawie lokalizacji określa położenie geograficzne. Tinder pozwala użytkownikom ustalić w jakiej odległości mają znajdować się potencjalni kandydaci oraz granice ich wieku. Za pomocą dwóch przycisków anonimowo możemy pominąć bądź polubić profile użytkowników. Jeśli osoba ta odwzajemni zainteresowanie można porozmawiać z nią na czacie lub wysłać jej zdjęcie.

Tyle oficjalnie, jak to się sprawdza w praktyce? Przeczytajcie.


Wygląd (nie) ma znaczenia.

To trochę paradoks, ponieważ aby móc z kimś porozmawiać, teoretycznie decydujesz po zdjęciu, ale w praktyce zdjęcia z tindera to tak jak okładki ze znanych czasopism: więcej photoshopa niż rzeczywistości. I tak spotykasz się z Karoliną, która na zdjęciach jest piękną blondynką, o nieskazitelnym uśmiechu i idealnej cerze, a w rzeczywistości okazuje się, że z profilu w aplikacji zgadza się tylko imię, chociaż i to bywa wielką fikcją. A mimo to, okazuje się, że to żaden problem, kilka drinków więcej i przestajesz zauważać różnice, a zaczynasz realizować założony cel.

girl-757029_640

Im mniej wiesz, tym lepiej.

Cel jest taki, że umawiasz się z ludźmi, z którymi nie masz wspólnych znajomych, jesteś wtedy anonimowy i wszystko odbywa się w obrębie aplikacji. Nie ma zadawania zbędnych pytań czy poruszania sytuacji z przeszłości. Często na samym początku ustalasz zasady gry, wymyślasz sobie kilka zabawnych sytuacji, jedną wzruszającą i parę fikcyjnych faktów. Kto powiedział, że trzeba skończyć szkołę aktorską aby odgrywać różne role? Sprawdź siebie jeszcze dziś na tinderze.

theatre-96714_640

Kawa jest droga.

Choć nie zawsze o kawę się rozchodzi. Dziewczyny stawiają jasne warunki np. ulubiona droga knajpa, następnie meldują się w tej knajpie na facebooku, a wszystko to za niezobowiązujący seks. Bywa też tak, że są to ulubione zabiegi kosmetyczne, wtedy facet na spotkanie musi przynieść kartę podarunkową. Wiem również, że dobrą kartą przetargową jest karnet na basen lub siłownie. W cenie są bony na zakupy w sieciówkach typu: zara, h&m czy sephora. I wilk syty i owca cała. Mężczyzna jest przekonany, że spędzi miły czas, a kobieta dostaje mały prezent. Czy tylko dla mnie to prostytucja?

mobile-698624_640

Yes, I can!

Może masz ochotę na konwersacje po angielsku? Tinder to nowy, prosty i darmowy sposób na zlikwidowanie bariery językowej. Dodatkowo możesz poznać przystojnego i  dobrze zbudowanego araba, który sprzedaje kebab w obrębie 5 km. Obcokrajowcy to najlepszy “towar” na tinderowym rynku. Egzotyczny kochanek to dobry sposób na wzbudzenie zazdrości wśród koleżanek. A nóż zaprosi cię na darmową wycieczkę do Egiptu?

sea-681534_640

A bywa tak i tak.

Jak zawsze bywają wyjątki od reguły. I tutaj takim wyjątkiem jest to, że poznasz naprawdę fajną wartościową osobę, która zostanie twoim przyjacielem i miło spędzicie czas. Znam kilka takich związków, które są już ze sobą parę lat i aplikacje tinder wspominają całkiem pozytywnie.

couple-260899_640


A może po prostu jest tak, że właśnie w ten sposób to się teraz odbywa? Mam na myśli poznawanie nowych ludzi. A może jest tak, że żyjemy w rzeczywistości z serialu “Seks w wielkim mieście”? Nie ważne gdzie, nie ważne z kim. Moi rodzice nie nadążają za komputerami, ja nie rozumiem sensu nowych aplikacji. Oczywiście mogę ich nie używać. Ale co będzie jeśli doczekam czasów, kiedy rozmowy kwalifikacyjne, imprezy czy warsztaty odbywać się będą jedynie online?

Follow:

Spotify – dostęp do muzyki nigdy nie był tak prosty.

Nie od dziś wiadomo, że muzyka napędza do działania, pozwala przetrwać trudne chwile i wyraża nasze emocje.

Pamiętam jeszcze czasy winyli i kaset magnetofonowych oraz programów muzycznych w telewizji. Muzyka już, wtedy w jakiś magiczny sposób sprawiała, że spędzało się przy niej godziny czując się szczęśliwszym. Pamiętam pierwszego walkmana, który pozwalał oderwać się od rzeczywistości w każdym miejscu na świecie. Tak samo szybko jak zmieniały się trendy muzyczne i moje gusta, tak szybko technologia poszła do przodu. Teraz mamy odtwarzacze w telefonach, tabletach i maleńkich rozmiarów ipody. Zakładamy słuchawki i jesteśmy w zupełnie innej rzeczywistości. Miejsca, w którym czujemy się dobrze, odzyskujemy nadzieje i spokój ducha.

[tabs][/tabs]

Świetnym narzędziem dla melomanów i odkrywców nowych gatunków muzycznych jest Spotify. Program ten, to muzyczny serwis umożliwiający użytkownikom dostęp do milionów utworów za pośrednictwem komputera, tableta czy smartfona. Dzięki niemu możemy słuchać muzyki z wielu wytwórni zarówno mniejszych, jak i większych. Dodatkowo serwis umożliwia społecznościowy sposób odkrywania muzyki, możemy przeglądać listy swoich znajomych oraz rekomendacje. Możemy również śledzić danego artystę w serwisie, oczekując nowych singli, o których zostaniemy natychmiast poinformowani. Spotify jest bardzo czytelne i intuicyjne, za pośrednictwem wyszukiwarki możemy odnaleźć ulubionego artystę, ale i posłuchać utworów dopasowanych do naszego nastroju. Muzyka podzielona jest również na gatunki, ale możemy też wybierać spośród tej dopasowanej do naszych potrzeb np. muzyka na imprezę, do nauki czy do ćwiczeń.

Zrzut ekranu 2015-05-03 o 17.10.39Ponadto program jest darmowy i dostępny w każdym miejscu, potrzebny jest nam tylko dostęp do internetu. Instalacja jest banalnie prosta i trwa kilka minut.

Jedynym minusem w wersji darmowej są pojawiające się co jakiś czas reklamy. Natomiast, program oferuje również wersję płatną pozbawioną reklam, która kosztuje 19,99 zł miesięcznie. Nie jest to zawrotna kwota w porównaniu do możliwości, które daje spotify. I jedna z najważniejszych informacji; spotify płaci wytwórni za każde odtworzenie danego kawałka. Uważam, że to uczciwy deal.

Spotify-logo

Moim zdaniem spotify jest obowiązkową pozycją dla wszystkich, którzy pragną odkrywać nową muzykę, ale i słuchać swoich ulubionych kawałków oraz z niecierpliwością wyczekiwać na nowe piosenki artystów.

Spróbujcie sami, to nic nie kosztuje!

 Chyba, że korzystacie z innych tego typu programów, polećcie koniecznie! I obowiązkowo w komentarzach dajcie znać czego warto posłuchać.

[tabs][/tabs]Ja właśnie słucham w Spotify:

Zrzut ekranu 2015-05-08 o 14.12.26

Zrzut ekranu 2015-05-04 o 13.56.26

Follow:

Mam, to na końcu języka – 3 APLIKACJE NA Smartfona, które poprawią ci pamięć.

Pamięć krótkotrwała, długotrwała, robocza, wzrokowa, słuchowa, dotykowa, sensoryczna, epizodyczna, fotograficzna, semantyczna. Mam wrażenie, że jest tyle rodzajów pamięci, że nie jesteśmy w stanie ich spamiętać.

„Mam pamięć rybki akwariowej“ – powtarzała jedna z moim nauczycielek na studiach. Pomyślałam wtedy: „cholera! Ja też“. Inna znowu mówiła, że grzechem jest nie pamiętać nazwiska reżysera, bo czy chcielibyśmy aby nasze ktoś zapomniał? Raczej nie.

Czy można ćwiczyć pamięć w autobusie? W trakcie przerwy w szkole czy w pracy? Przed snem? Jasne. 
Oto trzy aplikacje, które sprawią, że trudniej będzie zapomnieć niż pamiętać.

[tabs][/tabs]

Zrzut ekranu 2015-05-03 o 17.37.19

Polska aplikacja, która pozwala ćwiczyć obie półkule mózgu. Instalacja jest banalnie prosta, aplikacja jest bezpłatna i zajmuje nieco ponad 1MB pamięci. Z jednej strony to fajna zabawa, z drugiej nauka i trening dla mózgu. Memorado to zestaw logicznych mini-gier, które mają cel zapewnienie naszemu mózgowi gimnastyki, dzięki, której będziemy staranniej chłonąć informacje. Zarówno warstwa graficzna, jak i techniczna są przyjazne użytkownikowi. Kolory są stonowane, a łamigłówki szybkie. Minusem jest ograniczona wersja bezpłatna oraz możliwość instalacji tylko na urządzenia z iOS.

[icon name=”plus-circle” class=””] Ładny, czytelny i prosty interfejs. [icon name=”plus-circle” class=””] Możliwość treningu wybranej półkuli mózgowej. [icon name=”plus-circle” class=””] Możliwość ustawiania przypomnień.

[icon name=”minus-circle” class=””] Ograniczona wersja bezpłatna . [icon name=”minus-circle” class=””] Dostępna tylko na iphony i ipady. 


Zrzut ekranu 2015-05-03 o 17.30.07IMG_3445IMG_3446IMG_3447

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zrzut ekranu 2015-05-03 o 17.37.48

Z tej aplikacji korzystam częściej niż z poprzedniej. Niestety i stety jest ona tylko w wersji angielskiej. Wersja bezpłatna niestety też jest ograniczona, ale posiada więcej możliwości niż MEMORADO. Zaraz po instalacji wybieramy kategorie, które chcielibyśmy rozwijać tj. języki, koncentracje, pamięć, sprawność umysły i rozwiązywanie problemów. Następnie gramy w cztery gry, które pozwolą aplikacji ocenić możliwości naszego mózgu i określić cele. Dzięki temu, będziemy mogli nasze wyniki porównywać z grupami zawodowymi i wiekowymi. Aplikacja dostosowuje czas jaki powinniśmy poświęcić na trening oraz przypomnienia. Peak-a możecie jednak zainstalować zarówno na urządzeniach z androidem jak z ios-em.

[icon name=”plus-circle” class=””] Wybór kategorii treningu. [icon name=”plus-circle” class=””] Możliwość dostosowania czasu treningu do naszych potrzeb i możliwości. [icon name=”plus-circle” class=””] Możliwość ustawiania przypomnień.

[icon name=”minus-circle” class=””] Ograniczona wersja bezpłatna . [icon name=”minus-circle” class=””] Droga wersja płatna (136 zł rocznie) [icon name=”minus-circle” class=””] Wersja tylko w języku angielskim.

Zrzut ekranu 2015-05-08 o 14.17.35

Zrzut ekranu 2015-05-03 o 17.38.10

To zdecydowanie mój faworyt na tle innych aplikacji. Jest ona bezpłatna i dostępna zarówno na androida jak ios-a. Wersja jest jedynie po angielsku. Jeżeli celem tego typu aplikacji jest pobudzanie mózgu, wydaje się, że ta robi to najbardziej efektywnie. Gra różni się od poprzedników tym, że wprowadza rywalizację, bowiem możemy zmierzyć się „pamięciowo“ z ludźmi z różnych stron świata. Od początku możemy śledzić swoje statystyki, które dzielą się na: obserwację, pamięć, celność, osąd i kalkulację. Wszystkie tworzą grafikę, która pokazuje jakie obszary naszego mózgu działają najlepiej. Pojedynek z innymi graczami, dzieli się na rundy, a te na konkretne zadania. Nauka przez zabawę z nutą rywalizacji – polecam!

[icon name=”plus-circle” class=””] Wersja bezpłatna. [icon name=”plus-circle” class=””] Motywująca rywalizacja z użytkownikami na całym świecie. [icon name=”plus-circle” class=””] Duża ilość rodzajów ćwiczeń. [icon name=”plus-circle” class=””] Kompatybilność z androidem oraz ios.

[icon name=”minus-circle” class=””] Wersja tylko w języku angielskim . 

Zrzut ekranu 2015-05-08 o 14.19.05[tabs][/tabs]

Możemy, więc siedzieć w autobusie, tramwaju czy metrze wpatrzeni w sufit, a możemy te kilka minut poświęcić na trening mózgu, który da efekty w przyszłości.

Zrzut ekranu 2015-05-04 o 13.01.09

250x221xRTEmagicC_Referat_Dennison_html_24f28351_01.jpg.jpg.pagespeed.ic.Ww1xHG6Ngv

 A Wy ćwiczycie mózg? Może znacie jakieś lepsze aplikacje na smartfony do ćwiczenia pamięci?

Zrzut ekranu 2015-05-04 o 13.02.42

Follow: