CIAŁO


Niedoskonałości, blizny, pieprzyki, plamy, pęcherze, zmarszczki i nierówności. Różne kształty, wielkości i długości. Każde jest inne, wyjątkowe i niepowtarzalne. Formuje się poprzez to, jak je traktujemy. Lubi zdrowe jedzenie, poświęcanie mu czasu i dotyk. Kocha wodę, naturę i czyste powietrze. Nie znosi bólu, oceniania i sztuczności. Wiele znosi, mało narzeka, cały czas ma nadzieje. Ciało. Warto je pokochać dzisiaj, bo na drugie już nie ma szans.


NIE-DOSKONAŁOŚCI

Jestem w wieku, w którym najtrudniej jest wyłamać się z tłumu i nie ingerować w swój wygląd. To czas, w którym zmarszczki stają się coraz bardziej widoczne, a ciało uformowało kształt, który sama karmiłam przez lata. Magazyny i programy telewizyjne tworzą swój kanon doskonałości, który odciska tak duże piętno na społeczeństwie, że przestajemy się kochać, pragnąc za wszelką cenę nadążyć za ideałem. Bardzo surowo oceniamy siebie, zwłaszcza porównując się z innymi.

Kiedy stoję naga przed lustrem, widzę stopy, nogi, pupę, brzuch, piersi, szyje, usta, nos, uszy i włosy. Czy części mojego ciała są doskonałe? Myślę, że tak. Czy mogłyby być lepsze? Myślę, że nie. Czy są inne niż twoje? Myślę, że tak. Czy gorsze? Myślę, że nie. Mam 43 pieprzyki na ciele, 8 blizn, dwie żyłki pod kolanem. Jedną fałdkę na brzuchu, no, chyba że się schylę to dwie. Wystające łopatki, nierówne piersi, małe usta, duże uszy, cienkie włosy, małe oczy i krótkie paznokcie. Właściwie większość z tych rzeczy mogłabym poprawić, tylko zastanawiam się po co? Dużo mówi się obecnie o samoakceptacji, o lubieniu siebie, o tym, aby czuć się dobrze w swojej skórze. Tylko czy pełne poprawione usta poprawiają wartość siebie, mówią więcej o człowieku, niż małe wąskie usta? Czy zmarszczki, których tak usilnie próbujemy się pozbyć, nie są namalowanym obrazem naszego przeszłego życia, oznaką doświadczenia i siły, jaką w sobie mamy? Rzadko pielęgnujemy i operujemy własne wnętrze. Tak mało karmimy duszę dobrą literaturą czy poezją. Niewiele dbamy o serce, aby napoić je energią i czystym powietrzem. Wiadomo: jak nas widzą, tak nas piszą, nie jak nas dogłębnie poznają, tak nas widzą, a potem piszą. Byłoby uczciwiej, piękniej i trudniej. Operacja piersi to koszt kilku tysięcy złotych, „nowe usta” to kilkaset złotych, wypełnianie zmarszczek to kilkaset złotych kilka razy w miesiącu. Efekty widoczne są niemal natychmiast, a my przecież kochamy, jak wszystko jest natychmiast. To, nad czym próbujemy pracować wewnątrz, wymaga dużo więcej czasu, energii, cierpliwości i uporu. Ani to fajne, ani godne pochwały, ani lajków zbyt wiele nie przysporzy. Meryl Streep jedna z moich mentorek, wspaniała aktorka i wyjątkowa kobieta, w jednym z wywiadów powiedziała:

“Niech nikt nie zmywa zmarszczek z mojego czoła, osiągniętych zdumieniem pięknem życia; Albo tych zmarszczek wokół ust, które pokazują, jak bardzo się śmiałam i jak dużo całowałam; ani tych worków pod oczami, w nich jest wspomnienie tego, jak wiele płakałam. Są moje i są piękne”.

Maryl Streep

Niech moich też nikt nigdy nie zmywa, bowiem maluje obraz życia, z którego pragnę być dumna.


NASTROJENIE

Często zapominamy, że nasze ciało to perfekcyjnie stworzony mechanizm, który ma określone zadania i cele. Poza wyglądem, który jest dla nas kluczowy, spełnia funkcje, dzięki, którym żyjemy. Poprawianie swojego wyglądu jest jak ścieranie gumką narysowanego szkicu, zawsze pozostaje ślad. Bez względu na to, jak dobrą i drogą gumkę użyjemy. Mam wrażenie, że kochanie siebie i akceptacja ukryte są głębiej niż pod cienką starzejącą i zmieniającą się skórą. Nie ma go w oczach innych. Ani w lajkach, serduszkach czy wyświetleniach. Myślę, że każdy z nas kocha siebie na różnych głębokościach. Niektórzy bardzo głęboko, tak, że niemal nie widać dna. Inni są w połowie drogi. Pozostali mniej lub bardziej są na powierzchni. W życiu i miłości nie kocha się za coś, kocha się pomimo wszystko. Tak samo jest z ciałem, trzeba je kochać pomimo dzisiaj, bo nie wiadomo co przyniesie jutro. A jutro pewne jest tylko to, że wszystko się zmienia.

“Musisz zaakceptować, że się zestarzejesz. Życie jest cenne i kiedy straciłeś wielu bliskch, zaczynasz zdawać sobie sprawę, że każdy dzień jest darem”.

Maryl Streep


Każdy z nas przynajmniej raz w życiu porównywał swój wygląd z innymi. Niektórzy twierdzą, że istnieje geometryczny kanon piękna i że udowodnione jest naukowo, co konkretnie sprawia, że ludzie są ładni. Geometrycznie osadzone duże oczy, proporcjonalny nos i widoczne usta. Złoty podział i geometria DNA to tematy badane od lat. W życiu jednak nie ma to większego znaczenia. Bycie zewnętrznie pięknym ma dużo wad, spoczywa na nas wtedy ciężar udowadniania, że to nie tylko wygląd ma znaczenie. Kiedy jednak jesteśmy przeciętnie ładni (biorąc pod uwagę geometrię, bo to jest ładne, co się komu podoba) to stajemy się bezbarwni i musimy udowadniać, że jesteśmy piękni wewnątrz. A jak nasz wygląd znacznie odbiega od normalności, to walczymy, aby udowadniać, że jesteśmy zwyczajni. I ja właśnie dowiedziałam się ostatnio o sobie, tego, że już nie chcę nic nikomu udowadniać. W tym roku wydarzyło się wiele rzeczy, które sprawiły, że straciłam ochotę do zadowalania tych, którzy mnie nie lubią i do kochania, tych, którzy mnie nie kochają. Postanowiłam nie spędzić już ani jednej minuty na tych, którzy chcą manipulować, udawać i być nieuczciwi. Uwielbiam siebie, swój wygląd i swoje wnętrze. Kocham wygląd ludzi, z którymi się spotykam i uwielbiam ich dusze. Będę lubić wygląd tych, których poznam, tak, aby łatwiej było mi polubić ich serce.

„Moja rada? Nie marnuj tyle czasu na martwienie się o swoją twarz czy wagę. Rozwijaj to, co robisz, w co wkładasz swoje serce”

Maryl Streep

Follow:
Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *