DLACZEGO BOIMY SIĘ DZIELIĆ?

Znam wielu ludzi, którzy mają talent, zdolności czy umiejętności i tworzą, bo czują taką potrzebę, a potem chowają to, na co poświęcili godziny. Wkładają zeszyt do szuflady, zamykają komputer, ukrywają swoje zdjęcia, kładą w kąt gitarę w obawie przed tym, że świat źle oceni ich twórczość, będą nierozumiani, hejtowani albo – co gorsza – w ogóle niezauważeni. Taka postawa jest zupełnie zrozumiała, oni wolą pozostać w sferze bezpieczeństwa, tajemniczości i niejakiej stabilizacji twórczej. Przypomina mi się teraz taki cytat Sztaudyngera z mistrzowskiego wystąpienia Jacka Walkiewicza „Stabilizacja motylka, to szpilka”.


Życie jednak zna takie przypadki, kiedy ludzie postanowili pokonać strach i podzielili się swoją twórczością z całym światem. Teraz w dobie programów telewizyjnych typu talent show, YouTube i rozmaitych nowo powstających social mediów wystarczy kilka kliknięć palcem i „co ma być, to będzie”. Jednak okazuje się, że nadal robią to tylko jednostki, albo inaczej, pojedynczy twórcy, którzy mają w sobie nadprzeciętną ilość wytrwałości, sumienności, cierpliwości i odwagi.

A przecież to, co robisz, ma wartość, niesie za sobą radość, daje ci satysfakcje, więc dlaczego nie dzielić się tym z innymi, którzy być może poczują to samo co ty, w trakcie podziwiania, słuchania, czytania tego, co wyraża ciebie?

Mam taką przyjaciółkę, która pięknie śpiewa, pisze teksty, gra na ukulele. Uwielbiam słuchać jej głosu, czuje się wtedy taka spokojna i daje mi to mnóstwo radości. Rzadko jednak mam szansę posłuchać jej twórczości, bo skrzętnie ją ukrywa przed światem, twierdząc, że tworzy tylko po to, bo czuje, że musi wyrazić swoje emocje i robi to wyłącznie dla siebie. Moja przyjaciółka to twarda sztuka, nie przemawiają do niej błahe argumenty, motywacyjne bzdury czy słowa wyssane z palca. Zawsze, kiedy mam problem z przekonaniem kogoś do swojego zdania, szybko się zniechęcam, ludzie mają swoje racje, wiedzą lepiej, a moja energia niewarta jest zachodu. Jednak zupełnie inaczej jest, kiedy ci na kimś zależy, wtedy nie odpuszczasz. Dlatego przeczytałam setki artykułów, obejrzałam kilkanaście filmów i posłuchałam kilku podcastów, aby zapalić w niej mały płomień niepewności, czy aby na pewno warto ukrywać swoją twórczość. I tak powstała lista 7 powodów, dlaczego warto dzielić się z innymi swoim talentem.


1 POWÓD – KRYTYKA

Jesteś swoim jedynym krytykiem. Jesteś więc nieobiektywny. Możesz powiedzieć, że to jest takie tam pisanie, taka tam fotografia czy obraz, takie sobie granie bez wykształcenia muzycznego, że nic ciekawego, nic wartościowego. Jesteś sam dla siebie największym wrogiem i hejterem. Sam zabijasz swój talent i sam świadomie się nie rozwijasz. Stajesz się Norwidem XXI wieku, z tym że w przeciwieństwie do niego świat tobie daje multum możliwości.


2 POWÓD – DYSTANS

Wystawianie się na cudzą opinię, to też uczenie się odbierania krytyki. Cóż, jednemu się podoba, drugiemu nie, każdy ma jakąś swoją wrażliwość, nie dogodzisz wszystkim. Ale uczysz się zdrowego podejścia, dystansu, bronienia swojego zdania, dostrzegania zalet i przełknięcia wad swojego dzieła. Nawet jeśli sto twoich filmów na YouTube będzie miało 150 wyświetleń i będą to z pewnością twoi przyjaciele i rodzina, to nigdy nie wiesz, czy sto pierwszy film nie sprawi, że jakiś obcy człowiek, na drugim końcu świata się nie uśmiechnie. Nie wiesz, czy twoja twórczość, zapał i cierpliwość nie staną się inspiracją dla innych, nie wiesz, czy nie zbudujesz drugiego człowiek, nie wpiszesz się swoją twórczością w punkt jego życia. Na świecie jest 7,53 miliarda ludzi, dajmy na to, że 99% z nich jest obojętnych, to nadal zostaje ci siedemdziesiąt pięć milionów trzysta tysięcy ludzi, którzy nie są bierni.


3 POWÓD – ROZWÓJ

Nawet jeżeli myślisz, że twoja twórczość jest niedoskonała, że nie czujesz się mocny, że nie masz talentu, to dzieląc się z innymi, pokazujesz, że masz odwagę, że robisz to, co sprawia ci radość, bez względu na to, czy jest to brzydkie, głupie i złe. Nadal inspirujesz, bo dajesz jasny komunikat, jeśli ja dałem radę, to ty też możesz. Jednym słowem rozwijasz się, poprawiasz, dostajesz informację zwrotną. Pokazujesz pierwsze utwory, słuchasz opinii, przechodzisz jakiś etap, potem piszesz następne rzeczy i następne, inne. Ktoś może podpowie Ci, jak oszlifować ten diament. Ktoś da inne spojrzenie. Dzieło ożywa w kontakcie z odbiorcą, który nadaje mu nowe znaczenie. W ten sposób to, co stworzyłeś, żyje w każdym człowieku, który się z tym zetknął.


4 POWÓD – SZANSA

Internet to medium, które w prosty sposób pozwala nam skontaktować się z każdym człowiekiem na świecie. Ja bardzo w to wierzę. Kiedy dzielisz swoją twórczością, masz szansę trafić na odbiorcę, który jest jednocześnie profesjonalistą, co oznacza, że zna się trochę bardziej niż inni. Kto wie, co może z tego wyjść? Może jakieś zamieszanie, może coś dobrego? No, chyba że nie chcesz zamieszania. Może chcesz po prostu coś sobie stworzyć, a potem sobie to schować. Tylko szuflada, plik na komputerze, zapisany notatniczek zrozumie, przyjmie, przechowa. Może i tak, ale nic nigdy się nie zmieni. Musisz sobie to powiedzieć w lustrze i zaakceptować, że zawsze będzie tak jak teraz.


5 POWÓD – WĄTPLIWOŚCI

Musisz sobie uświadomić, że każdy je ma. Największe talenty, najlepsi sportowcy, najmądrzejsze umysły. Słyszałam kiedyś taką opinię, że zazwyczaj jest tak, że im większy masz talent, tym większe ogarniają cię wątpliwości.

Sądzę, że masz i chęci, i talent. Większy, niż sądzisz ale mniejszy, niż pragniesz. Ale takich co mają i chęci, i talent jest wielu, a mimo to większość z nich nigdy do niczego nie dochodzi. To tylko punkt wyjścia, by cokolwiek w życiu zrobić. Wrodzony talent jest jak siła dla sportowca. Można urodzić się z większymi lub mniejszymi zdolnościami. Ale nikt nie zostaje sportowcem tylko i wyłącznie dlatego, że urodził się wysoki, silny lub szybki. Tym, co czyni kogoś sportowcem jest praca, praktyka i technika. Wrodzona inteligencja jest tylko i wyłącznie amunicją. Żeby ją skutecznie wykorzystać musisz przekształcić swój umysł w precyzyjną broń. – Carlos Ruiz Zafon “Gra anioła”


6 POWÓD – SUKCESY

Ten powód jest realnym dowodem na to, że warto. Podobno jedna z piosenek Edda Sherana (o którym mój przyjaciel twierdzi, że nie umie śpiewać) uratowała życie pewnej nastolatce, Eminem do dziś opowiada w wywiadach, że gdyby nie sukces związany z muzyką dawno siedziałby w więzieniu, a urodzony w 1922 roku Alfred Schreyer ostatnim polski Żyd z Drohobycza, więzień trzech obozów koncentracyjnych i muzyk, mówi wprost: „Muzyka – to moje życie! Teraz jestem w stanie coś zaśpiewać, a nawet podróżować po Europie z moim trio, które się nazywa „Trio Schreyera”. Jednak im bardziej zagłębiałam się w temat, tym bardziej byłam przerażona. Justin Bieber, Shawn Mendes, Torii Kelly, Jacob Sartorius, Jojo Siwa, Kate Upton, Christina Gimmie czy nasze polskie podwórko Tomasz Tomczyk, Krzysztof Gonciarz, Dawid Kwiatkowski i wielu, wielu, naprawdę wielu innych, którzy, nawet jeśli jeszcze nie zostali zauważeni, to stanie się to za chwilę. A pomimo to, ludzi, tacy jak oni to nadal pojedyncze jednostki i szary tłum. To Twoja decyzja, w którym szeregu stoisz.

Poniżej przedstawiam muzyczne dowody, których twórcy najchętniej pozbyliby się z internetu, albo wręcz przeciwnie specjalnie pozwalają im trwać, aby właśnie przekonać innych do dzielenia się.

Edd Sheeran – jeszcze chłopiec z prostą gitarą, bez tatuaży, śpiewający w sadzie.

Justin Bieber – naprawdę myślisz, że to dziecko miało widoczny talent? 

Christina Grimmie – ta amerykańska piosenkarka przyznaje, że bardzo wstydziła się zamieszczać w Internecie covery. 

Kiedy przygotowywałam się do tego artukulu, obejrzałam również mnóstwo filmów z gatunku muzyczny dokument. Głównie po to, aby mieć konkretne podparcie dowodowe. Polecam Wam obejrzeć, to bardzo motywujące filmy, które przekonują, że warto wyjść poza strefę własnego bezpieczeństwa i pokazać co nam w duszy gra.

“Masz talent” reż. David Frankel

Historia prawdziwa z Britain’s Got Talent w tle autorstwa Davida Frankela. Uroczy obraz pokazujący wprost, że warto podzielić się swoją twórczością jest film “Masz talent”. Główny bohater Paul Potts to 40-letni sprzedawca, który do śniadania lubi posłuchać utworów operowych. Nigdy nie skończył żadnej szkoły muzycznej, a jego śpiewanie ogranicza się do czterech ścian domu dzielonego wspólnie z rodzicami. Kiedy postanawia wreszcie podzielić się ze światem swoją twórczością, okazuje się, że los nieustannie zrzucamu kłody pod nogi.

“O krok od sławy” reż. Morgan Neville

Kolejny dowód na dzielenie się własną twórczością to Laureat Oscara za Najlepszy Dokument Pełnometrażowy “O krok od sławy”. Film o wątpliwościach, normalności i byciu zawsze w cieniu.

“Sugar Man” reż. Malik Bandjelloul

Kultowy już, ale warty przypomnienia sobie “Sugar Man” czyli jeden z najbardziej pozytywnych i zarazem smutnych filmów. Historia Rodrigueza to opowieść o sile skromności, pokory, ale też i tym, ile tak naprawdę zależy od szczęścia i trafienia w życiu na odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie. Pomyślcie co, by było, gdyby Rodriguez wychowywał się teraz w dobie Internetu.

“Boska Florence” reż. Stephen Frears

Wisienkom na torcie jest oparty na faktach autentyczny film  “Boska Florence” o niesamowitej Florence Foster Jenkins, które kochała muzykę ponad życie. I udowodniła, że jeśli się czegoś chce i wierzą w ciebie inni ludzie (lub chociaż tak myślisz), to można to osiągnąć nawet za wszelką cenę.


Gdybym bała się dzielić, tym co piszę, nigdy byście tego nie czytali. I nigdy nie powstałyby wpisy, które sprawiły, że ktoś się uśmiechnął, albo poczuł podniesiony na duchu, albo pomyślał: “ale idiotka, jestem lepszy niż ona” lub “ej ja też tak mam”. Jak zaczynałam, pisałam tak źle, że moi przyjaciele wytykali mi błędy ortograficzne. Stylistycznie nie dało się tego czytać, a jednak chwytało za serce. I to serce jest kluczem, i w dzieleniu się, i w odwadze, bo jeśli ono słucha to zawsze warto. Bo ono nie ocenia, nie dostrzega błędów, nie krzywdzi i zawsze rozumie.

Ten artykuł powstał dla moich przyjaciół Pauliny Jeronim i Damiana Podrazy, którzy według mnie mają wszystko, aby przekazywać swoją twórczość dalej. Myślę jednak, że każdy odnajdzie w nim cząstke siebie. Bo warto właśnie w sobie poszukać czegoś, co może dla naszego wewnętrznego krytyka jest słabe, a mimo to sprawia nam radość i po prostu to róbmy, a gdy poczujemy, że jesteśmy gotowi podzielić się tym ze światem – nie zastanawiajmy się ani chwili. Po prostu to zróbmy. Mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, że porwą Wasze serca, Paulina z Damianem, jak również, Wy dacie swoją twórczością porwać moje i wiele innych.


Cześć, długo pracowałam nad tym tekstem. Proszę, zostaw po sobie jakiś ślad – polub ten wpis na facebookunapisz komentarz albo udostępnij ten artykuł u siebie. Dla Ciebie to tylko moment, a dla mnie to dowód, że moja praca ma jeszcze jakiś sens. Dziękuję, że jesteś.

 

Follow:
Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *