JEST OK

Świat, który coraz więcej ma nam do zaoferowania, jednocześnie tak samo dużo od nas oczekuje. Narzuciliśmy sobie tempo, aby dorównać ideałom, które nie istnieją. Obserwujemy konta na Instagramie, które oszukują nas, że tak wygląda prawdziwe życie. Chcemy być pięknymi kobietami, o zgrabnej sylwetce, z dwoma fakultetami i umiejętnościami kulinarnymi. Wspaniałymi mamami i drapieżnymi kochankami. Otoczone przez grono cudownych przyjaciół i obdarzone miłością oraz zainteresowaniem tego jedynego. Szukamy idealnych mężczyzn z Instagrama, którzy będą inteligentni i przystojni. Słodcy, opiekuńczy, a zarazem silni i niegrzeczni. Nałożyliśmy na siebie obowiązek bycia ciągle dostępnymi, aktywnymi i pewnymi siebie ludźmi, którzy będąc w ciągłej gotowości, uśmiech mają przyklejony do twarzy. Zużywamy swoją energię, aby pokazać światu najlepszą wersję siebie. Nieważne czy prawdziwą, istotne, że najlepszą. Zapomnieliśmy, że jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy, upadamy, boimy się, płaczemy i częściej nie wiemy, niż wiemy. Świat mówi: „Nie chcę tego widzieć, nie tego oczekuje”. Nieważne jest jednak, czego oczekuje świat, bo… to jest OK.


Jest OK, gdy odwołujesz spotkanie.

Nie masz ochoty, nie możesz, źle się czujesz. Chcesz poleżeć w domu, oglądać netflixa, słuchać muzyki, czy patrzeć się w ścianę. Iść na spacer, sam do kina, nic nie robić. Jeśli ktoś z kim miałeś się spotkać, nie rozumie tego, to nie trać nawet energii na to spotkanie, ono nic nie wniesie do twojego życia. Cały czas powtarzam, że jak ktoś odwołuje spotkanie, to ja się cieszę. To jest czas dla mnie, mogę zrobić z nim, co tylko chcę. Nie dziś, spotkamy się jutro, albo pojutrze lub za pół roku. Nie ma w tym ani nic złego, ani nienormalnego. TO JEST OK.


Jest OK, gdy nie odbierasz telefonu.

Kiedyś nie było telefonów i ludzie żyli. Świat się nie zawali, kiedy widzisz, że ktoś dzwoni i nie masz ochoty odebrać. Moi przyjaciele nieraz nie odbierali telefonu, kiedy walił mi się świat. Czy to oznacza, że są gorszymi przyjaciółmi? Nie. Po prostu nie odebrali telefonu. Nic to nie zmienia, bo to jest OK.


Jest OK, gdy zmienisz zdanie.

Co więcej, gdy zmieniasz zdanie, oznacza, że się rozwijasz, że coś poznajesz, że zmienia się perspektywa. Nie musisz do końca życia twierdzić, że mecze piłki nożnej są bez sensu, albo, że poradniki robią wodę z mózgu. Perspektywa zmienia się w zależności od sytuacji życiowej, w której się znajdujemy, a że życie jest tak cholernie przewrotne, to i nasze nawyki się zmieniają. Jeszcze parę lat temu była ogromną przeciwniczką firmy Apple oraz tatuaży, żeby dziś korzystać z Maca czy Iphona oraz mieć kilka tatuaży.


Jest OK, gdy chcesz pobyć sam.

Bycie samemu jest nawet bardzo zdrowe. I mam taką teorię, że umiemy być z drugim człowiekiem, dopiero kiedy nauczymy się przebywać ze sobą samym. Lubić się i świetnie się ze sobą bawić. Umieć ze sobą rozmawiać i akceptować siebie. Samemu się motywować i uczyć. To wielki wysiłek, o którym nikt nigdy nie mówi. Myślę, że ludzie, którzy to opanowali, są najszczęśliwsi na świecie.


Jest OK, gdy mówisz na głos, co myślisz.

Nawet jeśli to nieprzyzwoite i tak się nie powinno. Pod jednym warunkiem, że nie krzywdzisz innych ludzi. Akurat tu jest zwolenniczką czasami ugryzienia się w język, zamiast odebrania komuś nadziei. Napoleon Hill w jednej ze swoich książek opowiada historię małego chłopca, który pewnego dnia wrócił do domu ze szkoły, wręczając swojej mamie kartkę od nauczyciela. Oczy matki czytającej kartkę stały się pełne łez. Po chwili przeczytała jednak list na głos swojemu dziecku: Pani syn jest geniuszem. Ta szkoła jest za mała dla niego i nie ma wystarczająco dobrych nauczycieli, by go uczyć. Proszę, by go pani uczyła sama. Wiele lat po tym, jak mama chłopca zmarła, przeglądając rodzinne pamiątki, znalazł on kartkę od nauczyciela. Na kartce było napisane: Pani syn jest opóźniony w rozwoju [chory psychicznie]. Nie wpuścimy go więcej do szkoły. Ten chłopiec to Thomas Edison.

Nasze słowa mogą uratować człowieka i mogą zabić człowieka, dlatego tak ważne jest, z kim przebywamy i jakimi słowami my ratujemy innych.


Jest OK, gdy coś odpuszczasz.

Robienie czegoś na siłę jest gorsze niż nierobienie tego w ogóle. Mamy tyle ciśnień wokół. Żeby być bogatym młodym człowiekiem, żeby być pięknym, popularnym i mądrym. Żeby mieć miłość, przyjaźń i pasje. Czasami fiksujemy się na czymś, nie zauważając po drodze, że już nam to nie sprawia radości. Mówimy sobie wtedy, że przecież poświęciliśmy tyle czasu na naukę tego lub na zajmowanie się tym, że bylibyśmy, głupcami rezygnując. A tak ważne jest przecież odpuścić, zrezygnować z napięcia, zaczynać każdy dzień od nowa. Nawet jeśli nie podoba się to innym. Moja mama ma takie powiedzenia: „Daj sprawom się toczyć”. Niech się dzieją, czasami bez naszego udziału, czasami warto poddać się temu, co do zaoferowania ma świat.


Jest OK, gdy nie robisz nic.

To zdanie w moich ustach jest czystą hipokryzją. Bo ja nie umiem nie robić nic i nie umiem akceptować tego, że ktoś nie robi nic. Z drugiej jednak strony czy parę zdań wyżej nie było mowy o zmianie zdania? Myślę, że umiejętność odpoczywania powinna być tak samo ważna, jak umiejętność wielozadaniowości. Tego jednak też nikt mnie nie nauczył. Byłam wychowana w rodzinie, w której ceniło się pracę i ambicję. Dlatego niebawem zaczynam swój mały projekt o nazwie #DONOTHINGCHALLANGE polegający na uczeniu się odpoczywania, medytowania, modlitwy, spacerowania, leżenia, wizualizowania bez zmuszania się do robienia pracy, która zawsze ma jakiś wyższy cel i czemuś służy. Czy to ma sens, czy to możliwe i co z tego wyjdzie? Nie mogę się doczekać startu, choć muszę się do tego projektu trochę przygotować.


Jest OK robienie rzeczy, które pozornie dla świata nie są OK. Bo ludzie, z którymi jesteśmy OK, zawsze rozumieją i o nic nie mają żalu. Bo wszystko i tak sprowadza się do tego, żeby być z samym sobą OK. Dlatego, że będąc OK, przyciągamy OK ludzi, OK sytuacje, OK pracę i OK życie. Może nie jest ono idealne jak obrazki z Instagrama, ale jest wystarczająco OK, aby czuć się w nim dobrze.


Hej, dużo czasu zajęła mi praca nad tym tekstem. Proszę, zostaw po sobie jakiś ślad – polub ten wpis na facebookunapisz komentarz albo udostępnij ten artykuł u siebie. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie to uzasadnienie, że moja praca ma jakiś sens. Dziękuję, że jesteś.


 

Follow:
Udostępnij:

Komentarzy: 2

  1. Eryk z Toastmasters
    7 maja 2019 / 17:06

    Potrzebowałem o tym przeczytać 😉
    Dzięki

    • Katarzyna Stefańska
      Autor
      16 maja 2019 / 16:04

      To ja dziękuje, że poświęciłeś chwilę, żeby posłuchać, co myślę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *