KOREA POŁUDNIOWA – KRAJ, W KTÓRYM MŁODOŚĆ KUPISZ NA ULICY.

W Korei Południowej znalazłam się za sprawą projektu, o którym wspominałam już przy okazji artykułu o Japonii. Realizując amerykański format programu telewizyjnego, dla polskiej stacji, drugim przystankiem był właśnie Seul w Korei Południowej. Kiedy wcześniej słyszałam Korea, myślałam szaleństwo, technologia (Samsung, LG, KIA) oraz niebo na pograniczu piekła zgotowanego w Korei Północnej. Kraj jednak zaczął mnie zaskakiwać jeszcze na długo przed tym, jak się tam znalazłam.

Zapraszam na spacer po Korei, w której będziesz o rok starszy, jednocześnie doświadczając śmierci, przenocujesz w najdroższym apartamencie na świecie, już nigdy nie napiszesz swojego imienia kolorem czerwonym oraz poznasz szaleństwo na punkcie muzyki K-POP. Jeszcze jedno — zapomnij o nawigacji, bo Google Maps w Korei nie istnieje.


POWIEDZENIE KOREAŃSKIE

Już za bramą domu rozciąga się inny świat. 

Korea Południowa jest jednym z najgęściej zaludnionych państw na Ziemi. Zamieszkuje ją ok. 51 mln ludzi, z których prawie połowa mieszka w Seulu. Stolica kraju to zachwycająca nowoczesna architektura z ciągłym dostępem do technologii i życiem trwającym 24 godziny na dobę. To jedno z najważniejszych i najszybciej rozwijających się ośrodków biznesowych w Azji. Korea jest na tyle rozwiniętym technologicznie krajem, że jako pierwsza wprowadziła cyfrowe podręczniki, a z Internetu można korzystać nawet podczas jazdy samochodem.

PODRÓŻ W CZASIE

Pobyt w Korei Południowej można nazwać podrożą w czasie. Nie tylko dlatego, że po przekroczeniu koreańskiej granicy zegarki trzeba przestawić o 7 godzin do przodu, ale także dlatego, że automatycznie stajemy się tam o rok starsi. Koreańczycy mają bowiem zupełnie inny system liczenia wieku. W Polsce dziecku, które przyszło na świat, nalicza się najpierw godziny, dni, miesiące, a następnie lata. W Korei każdy noworodek tuż po urodzeniu ma jeden rok. Oznacza to, że jeśli dziecko przyszło na świat 31 grudnia 2018 r., to 1 stycznia 2019 r. będzie miało już 2 lata, mimo że na świecie żyje tylko dwa dni. To pewnie jeden z powodów, dla których koreańczycy tak pielęgnują kult młodości.

BEZ MAPY

Google Maps w Korei nazywane jest pieszczotliwie aplikacją widmo. Kiedy o tym czytałam, byłam przekonana, że to bzdury, dlatego moje zdziwienie po wylądowaniu w Seulu było autentyczne. Aplikacja Google Maps po prostu zniknęła z mojego telefonu. To było trochę przerażające, zwłaszcza że czytałam wcześniej, iż niektóre teorie mówią o tym, że nawigacja Google Maps jest blokowana celowo, aby uniemożliwić północnym sąsiadom dokładniejszą inwigilację. Jedynym zastępczym rozwiązaniem jest aplikacja Never, która nie posiada nawigacji pieszej, ani rowerowej. To było bardzo uciążliwe i sprawiło, że miałam poczucie uzależnienia od map Google w telefonie. Także wdzięczność na dziś: Google Maps.


POWIEDZENIE KOREAŃSKIE

Chata zaczyna, się starzeć od płotu, a człowiek od głowy.

Cała historia związana z Koreą Południową zaczęła się jednak jeszcze w Polsce przy okazji Researchu do programu telewizyjnego. Wtedy właśnie miałam okazję, poznać Koreę szukając niestandardowych informacji na temat kraju. Przeglądałam Internet w poszukiwaniu ekstremalnych doświadczeń, jak również szalonych miejsc, które dla widza będą ciekawe. Korea już wtedy mnie zafascynowała, choć wiedziałam, że w ciągu kilku dni nie uda się zobaczyć wszystkiego. Jedną z rzeczy, na których najbardziej mi zależało było doświadczenie próbnego pogrzebu. I trochę za moim pośrednictwem bohaterowie mogli ten rytuał przeżyć.

ZOBACZYĆ SEUL I UMRZEĆ

Według statystyk, w roku 2009 w Korei Południowej skutecznych samobójstw doświadczyło 40 osób dziennie (!), z czego 30% to ludzie powyżej 65 roku życia. W 2015 roku ta liczba wyniosła 25 osób na 100 tysięcy mieszkańców. Nie bez powodu mówi się, że Korea to kraj samobójców.

Masz dość swojego życia? Nieustanny wyścig szczurów Cię wykańcza? Połóż się w trumnie! To nowy sposób walki Korei Południowej z plagą samobójstw. Taka terapia szokowa ma pomóc choremu otrząsnąć się i odzyskać radość życia. Korzystają z niej całe firmy, wysyłając do trumny swoich pracowników.

Motyw śmierci podobnie jak motyw życia towarzyszy nam nieustannie. Ale kiedy pierwszy raz o tym usłyszałam, byłam zszokowana, jednak jeśli taki sposób działa, to nie ma powodu się temu sprzeciwiać. To trochę tak jak z docenianiem rzeczy po ich utracie. Często jest tak ze zdrowiem, miłością, przyjaciółmi czy rodziną. Uważam, że autor tego pomysłu jest mistrzem świata. W sposób ekstremalny, ale jednak, dał możliwość ludziom doceniania swojego życia. Poprzez spisanie testamentu, człowiek ma możliwość zauważenia, co tak naprawdę jest ważne, jak dużo posiada i jak wiele jeszcze może zrobić. Zamknięcie w trumnie, to doświadczenie poczucia strachu i pustki, najgorsze z możliwych, ale sprawiające, że nie tego chcemy w życiu. Marzyłam o tym, żeby się tam znaleźć, żeby poczuć to miejsce i tę energię na własnym ciele. Jest to wyjątkowe, południowokoreańskie doświadczenie. Inne miejsca na świecie mają różne relacje ze śmiercią. Jednak usłyszymy w nich raczej, że należy udać się do psychologa.

Upalne popołudnie. Wraz z ekipą telewizyjną znajdujemy się w biurowcu Hyowon Healing Center w Seulu. Na czwartym piętrze jest miejsce wypełnione drewnianymi trumnami. Tej energii nie da się opisać, czuje się jakiś nieokreślony strach, ale też poczucie radości z życia, że ono jest, że ja mogę tego doświadczać. Nie mam problemu z docenianiem, ale w tym momencie jeszcze bardziej jestem wdzięczna za życie.


POWIEDZENIE KOREAŃSKIE

Aby rano zobaczyć księżyc, nie trzeba nań czekać od wieczora.  

To nie nowy projekt rakiety odrzutowej. To Signiel Seoul, operated by LOTTE Hotels & Resorts. Ale to przede wszystkim miejsce, w którym można poczuć się obrzydliwie bogatym.

Mieszczący się pomiędzy 76. i 101. piętrem wieżowca Lotte World Tower hotel Signiel Seoul oferuje 235 pokoi z panoramicznym widokiem na Seul. Ten pięciogwiazdkowy obiekt dysponuje barem serwującym szampana, wyróżnioną gwiazdką przewodnika Michelin restauracją, krytym basenem, centrum fitness i zapleczem bankietowym. Podziemne przejście łączy go bezpośrednio ze stacją metra Jamsil (linia 2 i 8). We wszystkich pomieszczeniach można korzystać z bezpłatnego szybkiego WiFi.

Cena pokoju typu Deluxe Suite z widokiem na miasto na 101 piętrze to koszt ponad 4000 zł za osobę za noc.

Widok rzeczywiście zapierający dech w piersiach. Praca w takich warunkach wydaje się być spełnieniem marzeń i była, choć teraz zrobiłabym to w innym charakterze. Jestem przekonana, że jeszcze przyjadę do tego hotelu jako gość, robiąc własne interesy w Seulu.

K-POP – SZALEŃSTWO NA POKAZ

W Stanach Zjednoczonych było Destiny’s Child i The Pussycat Dolls, w Polsce Queens, a w Wielkiej Brytanii Spice Girls. Te girlsbandy zyskały miłość setek tysięcy fanów na całym świecie. To było jednak w latach 90, potem trend zespołów minął, artyści zaczęli rozwijać swoje solowe kariery, a niektórzy całkowicie zrezygnowali z muzyki. Obecnie niesamowitą popularność i sukces zdobywają zespoły K-POP wywodzące się właśnie z Korei Południowej. Największe królowe popu sprzedają ponad 600 milionów płyt.

K-pop (“k” czytamy jak “kej”) to koreański pop i połączenie tańca, electro, electropop, hip-hop i R&B, który powstał w Korei Południowej, ale rozprzestrzenił się w całej Azji (i teraz rozprzestrzenia się po całym świecie). Co istotne ta muzyka jest całkowicie zakazana w Korei Północnej pod karą pozbawienia wolności. 

Dla mnie k-pop to wysoka jakość produkcji muzyki i teledysków oraz zaskakujący trend na dziecięcą urodę, jak również promowanie wokalistów “od dziecka”. Mam na myśli wielki przemysł kryjący się za karierą młodych artystów. W Korei Południowej są specjalne bardzo drogie szkoły, które przygotowują do castingów do zespołów muzycznych. Rodzice, zamiast inwestować w intelektualny rozwój dziecka, szukają najlepszego managera. To dziwne, ale co ja tam wiem o wychowaniu albo może tak po prostu wygląda przyszłość?

Wraz z ekipą mieliśmy okazje być przy produkcji programu telewizyjnego należącego do jednego z najpopularniejszych zespołów muzycznych w gatunku K-POP MOMOLAND. Zespół pod piosenką, którą podlinkowuje obok, ma ponad 345 milionów wyświetleń. To niewyobrażalne. Więcej jednak jest szumu i na ten szum stawiają managerzy, niż to jest tak naprawdę warte. Samo spotkanie z zespołem Momoland kosztowało nas produkcyjnie kilkaset tysięcy złotych, a nie wniosło absolutnie nic.

WIECZNIE MŁODE MIASTO, KTÓRE NIGDY NIE ZASYPIA

Mam wrażenie, że ludzie w Korei Południowej są sfiksowani na punkcie wyglądu. Kliniki chirurgii plastycznej są dostępne niemal z ulicy. Można wejść, zeskanować twarz, zobaczyć jak będzie się wyglądało za 20 lat oraz jak będzie się wyglądało po zabiegu. Wszystko szybko i bezboleśnie. Są nawet poradniki i reklamy jak odjąć sobie kilka lat. Mężczyźni dodatkowo używają makijażu na co dzień. I to wydaje się być całkowicie normalne. A wszystko to, aby ludzi zaakceptowali inni ludzie, bo sami nie są w stanie tego zrobić. Tak jak ciężko jest im pogodzić się z rzeczywistością, tak trudno zaakceptować przemijanie.

Wieczorem jednak upijając w urokliwych barach, wszystko przestaje mieć znaczenie. Wiem, bo tego doświadczyłam na własnej skórze. To wszystko, co piszę wydaje się bajką, ale to projekt, który bardzo mnie stresował i był wyjątkowo trudny. Wszystko to na co amerykanie mieli ponad rok, ja musiałam wyprodukować w 2 miesiące. Przeszkodą był czas, ludzie i pieniądze. Żadne nerwy nie były tego warte. Teraz już wiem. Jednak wracając do tej nocy w urokliwym barze, to spędziłam ją z Rydią (fixerką z Seulu) oraz z Kasią Meciński, która pomagała nam zorganizować program w Japonii i Korei. Ta noc była najlepszym naładowaniem energii i nie miało znaczenia, że skończyła się nad ranem. Dopiero tej nocy poczułam się dobrze będąc wśród ludzi, z którymi mogę się śmiać i przez ten krótki moment nie oceniają mnie oraz chcą dla mnie dobrze.


POWIEDZENIE KOREAŃSKIE

Przed dobrocią i gwiazdy chylą głowę. 

Korea Południowa to kraj wielu skrajności. Mówi się, że to niebo przy piekle Korei Północnej, ale moim zdaniem nic nie jest czarno-białe. Mnóstwo tu zobaczyłam szarości, mimo że z każdej strony bije po oczach kolor. Rodzice w Seulu, mając dostęp do szerokiej wiedzy i informacji, wolą inwestować tylko w karierę taneczną i muzyczną dziecka. Kiedy w Korei Północnej dostęp do wiedzy jest ograniczony. Poprawianie wyglądu staje się tak powszechne, jak jedzenie obiadu. Kiedy w Korei Północnej podstawowe kosmetyki są niedostępne. I wreszcie docenić życie można tam, dopiero przeżywając własną śmierć. Kiedy w Korei Północnej ludzie umierają, nie wiedząc co to życie. Znowu utwierdziłam się w przekonaniu, że ludzie wszędzie są tacy sami. Pragną miłości, akceptacji i bycia potrzebnym. Tu w Seulu potrzebne jest jeszcze odrobinę dobroci, bo wszystko pędzi tak szybko, że ludzie przestają dostrzegać, że ktokolwiek jej potrzebuje.

Zapraszam do obejrzenia mojego krótkiego filmu opowiadającego o Korei Południowej. Kolejny wpis już niebawem o Indonezji. 


Hej, dużo czasu zajęła mi praca nad tym tekstem. Proszę, zostaw po sobie jakiś ślad – polub ten wpis na facebookunapisz komentarz albo udostępnij ten artykuł u siebie. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie to uzasadnienie, że moja praca ma jakiś sens. Dziękuję, że jesteś.


 

Follow:
Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *