Motywacja to zmiana.

Bernard Minier, „Krąg”

Zmieniamy się. Wszyscy. Bezpowrotnie. Jakaś część w człowieku pozostaje niezmieniona: rdzeń, czyste serce, które wynosimy z dzieciństwa. Obrasta ono jednak kolejnymi warstwami i dziecko, którym byliśmy, ulega zniekształceniu, aż stanie się dorosłym, kimś tak różnym i tak zwyrodniałym w stosunku do pierwowzoru, ze gdyby to dziecko mogło spojrzeć na siebie z zewnątrz, nie rozpoznałoby dorosłego, którym się stało, i z pewnością byłoby sobą przerażone.

Jesteśmy pokoleniem wielu pasji. Chcemy biegać i tańczyć, uczyć się włoskiego i podróżować, prowadzić bloga, mieć pasje, aktywnie działać w życiu społecznym, dużo zarabiać, mieć mnóstwo znajomych. Chcemy, aby świat kręcił się wokół nas, mimo że jesteśmy zbyt skromni, aby o to prosić lub zbyt leniwi, aby o to walczyć. Wolimy znać się na wszystkim po trochu, niż zaryzykować, odłożyć na bok mniej ważne rzeczy i stać się ekspertem jednej dziedziny. Tyle rzeczy może się jeszcze wydarzyć, tyle umiejętności może nam się przydać. Skąd mamy wiedzieć, dokąd nas to życie poprowadzi?

Nie chcemy jeszcze się określać. Nie chcemy deklarować niczego raz na zawsze. Nie chcemy palić za sobą mostów. Nie chcemy mówić otwarcie o tym, co nam leży na sercu, bo czasami nie wypada, czasami wystawiamy się na niezrozumienie, tylko sporadycznie, tak nam się wydaje, popłaca mówienie prawdy o sobie.

Chcemy uciec od tych poważnych momentów, w których jesteśmy wystawiani na próbę, odłożyć je w czasie, włożyć do skrzyni i zakopać trzy metry pod ziemią. Kupujemy kalendarze, notesy, ściągamy aplikacje, ograniczamy ilość snu i płacimy tysiaka za jedzenie na dowóz. Stajemy się wszyscy tacy sami, wpisani w system, niepewni o swoją przyszłość, za młodzi, by umierać i za starzy, by coś zmieniać. Boimy się ryzykować, dlatego wybieramy bezpiecznie utarte ścieżki. Boimy się być sobą, bo wolimy być zlepkiem cudzych oczekiwań. I tak żyjemy, bo trzeba żyć.


ZMIANY – PRZYJDĄ NA PEWNO

Paul Arden, „Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie”

Świat jest taki, jakim ty go widzisz. Więc spójrz na niego inaczej, a twoje życie się zmieni.

I zapomnieliśmy dawno, że najlepsze rzeczy w naszym życiu powodowały zmiany. One nigdy nie pozostawiają nas w monotonii, one nie sprawiają, że stoimy w miejscu, one zawsze są źródłem motywacji i naszej przemiany. Najbardziej się ich boimy, nigdy ich nie chcemy i zawsze odpychamy od siebie. A one są zwrotną w życiu, nową energią, mocnym wykrzyknikiem.

Właśnie zrezygnowałam z pracy. Dla większości najlepszej na świecie. Podróże, mnóstwo pieniędzy, bezpieczeństwo, poznanie nowych ciekawych ludzi, bycie chwalonym, potrzebnym i niezastąpionym. Poczucie zwycięstwa, sukcesu i radości. Kiedy opowiadam ludziom, o tym, że już nie będę pracować, cały czas spotykam się z pytaniami: co teraz będziesz robić? Jak masz zamiar żyć? Za co? Masz 30 lat, a nie masz mieszkania, rodziny? Co ty robisz ze swoim życiem? Jak sobie to wyobrażasz? Jesteś niepoważna? Na początku jeszcze obracałam to w żart albo odpowiadałam, że potrzebuje przerwy. Ale teraz myślę sobie, że chce być szczera ze sobą i z innymi. Rzuciłam pracę, bo jestem najlepsza w tym, co robię i nie jest to przechwalanie się, ani kokieteria, ale naprawdę wiem, że zawodowo nic nie jest w stanie mnie złamać. Pokieruje każdym statkiem, dogadam się z każdą załogą i dopłynę do każdego portu. Kto normalny i zdrowy psychicznie rzuca pracę w momencie, kiedy jest najlepszy w tym, co robi? Nikt. Poza mną. Bo według mnie życie polega na zmianach i na odkrywaniu. Kto wie, w czym jeszcze jestem dobra, albo w czym zła, czego jeszcze mogę się nauczyć, czego spróbować? Każdy praca, której poświęcamy czas, to rezygnacja z czasu, który możemy wykorzystać jeszcze lepiej. Tylko czy na tym polega życie? I czy życie w ogóle na czymś polega?

Ostatnio ktoś mi powiedział, że jestem niedojrzała emocjonalnie, że żyje, jakbym miała 20 lat i, że nie umiem chodzić po ziemi, tylko cały czas fruwam. Taka niby wada. Bo normy społeczne wymagają, abyśmy mocno i twardo stąpali, po ziemi, brali kredyty, aby gospodarka rosła w siłę, abyśmy tworzyli rodziny, bo każdy tak robi, bo taka jest biologia. A ja chcę latać, chcę świat zdobywać, chce się bać, chce poznawać nowe rzeczy, chcę się uczyć, chce odkrywać, chcę być sobą.


I NA PEWNO – BĘDĄ DOBRE

Terry Pratchett, „Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie”

Jeśli nie zamienisz swojego życia w opowieść, staniesz się tylko fragmentem cudzej historii.

Nie pracuje, nie znaczy, że nie pracuje. Mocno pracuje nad sobą, ciężko pracuje by takeandbe ujrzał świat, pracuje nad pracą magisterską i zawsze pracuje nad projektami w mojej głowie, nawet jak nie widać tego na pierwszy rzut oka. Może jestem nienormalna, może otaczam się szalonymi ludźmi, może nie rozumie mnie świat, a może ten normalny świat jest obłąkany i pomylony. Nie wiem na czym polega życie i czy wystarczy po prostu być dobrym i uczciwym, ale warto wprowadzać zmiany, bo to one najwięcej mówią nam o nas samych. One sprawiają, że się o sobie uczymy. One wystawiają nas na próby i one weryfikują ten świat.

Zmiany są dobre, pod warunkiem, że tak je przyjmujemy, i tak na nie patrzymy, i tak o nich mówimy, i takich się spodziewamy. Zmiany są dobre, kiedy oczekujesz, że są dobre. Obiecuje, że tak jest.

Elif Şafak, „Czterdzieści zasad miłości”

Spróbuj nie opierać się zmianom, które napotykasz na swojej drodze. Zamiast tego daj się ponieść życiu. I nie martw się, że wywraca się ono czasem do góry nogami. Skąd wiesz, że ta strona, do której się przyzwyczaiłeś, jest lepsza od tej, która cię czeka?

Follow:

SPOSÓB NA SUKNIE – DLACZEGO TO NIE BĘDZIE PROGRAM O SUKIENKACH?

Kiedy dowiedziałam się, że nasz girl power team production ma wyprodukować program o sukniach ślubnych, byłam średnio zadowolona. Wiadomo, kocham swoją pracę i włożę serce w każdą produkcję, ale tematyka ślubna? Naprawdę? Naprawdę program tego typu mają produkować dziewczyny, które ze ślubem mają wspólnego tyle, że kiedyś na jakimś były? Poza tym, co trudnego może być w realizacji programu o kieckach? A jednak Pani Producent od początku powtarzała, że będzie to wielkie wyzwanie. Niech Was zatem nie zwiedzie tytuł, bo było dokładnie tak jak przewidziała – to zdecydowanie moje największe wyzwanie zawodowe.

Nie – nie szyją się w nim suknie ślubne. Nie – nie pracowali przy nim ślubni zapaleńcy. Nie – nie występowały w nim puste dziewczyny, dla których liczy się tylko wygląd. I nie – nie było łatwo.


NIE SZYJĄ SIĘ SUKNIE ŚLUBNE

lydia-harper-252256

Choć z pozoru wokół nich kręci się cała historia. Choć nie szyją się suknie, ale szyją suknie niezwykle utalentowane krawcowe, które swoją pracą nieraz udowadniają, że z kawałków materiału można zrobić dzieło sztuki. Pod okiem niesamowitej projektantki Magdaleny Sochy-Włodarskiej powstają zaskakujące kreacje, które wraz z historią sukienki doprowadzają do ekstremalnych emocji i wzruszeń. Mam wrażenie, że sukienka w tym programie jest tylko symbolem, bowiem historie ludzkie toczące się wokół niej są kluczem w każdym odcinku. Materiał może być tylko kawałkiem szmaty, ale jeśli ten materiał ma niespełna 70 lat i przetrwał pokolenia to, czy ktokolwiek ma odwagę tak go nazwać. Jeżeli ten materiał nosi w sobie momenty szczęścia, wzruszeń, walki o marzenia i zalążki nowego życia to, czy jest to tylko sukienka, czy aż sukienka?

A jeżeli kobieta, ubierając nową suknię odzyskuje wiarę w siebie, nabiera pewności i staje się piękna to czy można tę magię spłycić do kawałka materiału?

Pewnie tak jak Tobie wydawało mi się, że tak. Ale trzeba to przeżyć, doświadczyć i obejrzeć, aby dowiedzieć się, że nie – to nie jest kolejny program o sukienkach ślubnych.


NIE PRACUJĄ ŚLUBNI ZAPALEŃCY

charisse-kenion-229492

Myślę, że oprócz teamu produkcyjnego większość ludzi pracujących przy tym programie to mężczyźni. Zarówno operatorzy, dźwiękowcy, montażyści, jak i większość ekipy realizacyjnej to wbrew wszystkiemu nie jest płeć piękna. Mieliśmy ponad pięćdziesiąt dni zdjęciowy. Budowaliśmy scenografie w studiu, ale i jeździliśmy po całej Polsce. I tu spotkało mnie kolejne zaskoczenie, mężczyźni nie tylko okazali się mieć fenomenalne wyczucie, ale i zdarzało im się płakać, kiedy pojawiały się naprawdę wzruszające momenty. Może to i lepiej, że nie tworzyli tego programu ludzie na co dzień zajmujący się tematyką ślubną, bo robiliśmy ten program z sercem i wyczuciem, a nie z suchą wiedzą. Pracowało przy tym programie prawie siedemdziesiąt osób, nie boję się napisać, najlepszych na rynku, począwszy od szefów studia, kierownika planu, runnera, pionu operatorskiego, dźwiękowego, genialną stylistkę, najlepsze wizażystki, fryzjerzy, obsługa planu i wiele innych osób, którym nie wiem jak dziękować, bo bez nich naprawdę nie powstałoby nic. I nie jest to przesadne czarowanie czy podlizywanie się tylko naprawdę szczera prawda. Nie wyobrażam sobie zrobić tego programu z innymi ludźmi.


NIE WYSTĘPUJĄ ZWYKŁE DZIEWCZYNY

jake-thacker-113197

Ślub dla wieku kobiet to jeden z najpiękniejszych dni w życiu. To zazwyczaj jedyny moment, aby poczuć się  naprawdę wyjątkową, aby wszystkie oczy były zwrócone na mnie, to dowód miłości i to wspomnienie, które pozostaje na zawsze. A jeśli ma zostać na zawsze, to powinno być idealnie. Ale przecież żadna z nas nie jest idealna i dziewczyny biorące udział w tym programie doskonale o tym wiedzą. To nie o perfekcyjność tutaj chodzi, a o uczucia, symbole i ideały. O przekazywanie wartości, o rodzinę, o tworzenie i o miłość. Zarówno tą nową, którą mają zamiar za chwilę przypieczętować, jak i o miłość do bliskich, o której nie mają zamiaru nigdy zapomnieć. To nie będzie Amerykański sequel, to będzie Polska walka o siebie.


NIE BYŁO ŁATWO

pro-image-photography-126737

Największym problemem zazwyczaj był czas, a raczej jego ciągły brak. Bywało jednak też bardzo niebezpiecznie, aż do stopnia interwencji policji i karetki pogotowania. Pracowaliśmy jednak w poczcie czoła jak mrówki – nic nie było w stanie nas złamać. Wiem jednak na pewno, że było warto, bo jeśli robimy program, w którym ktoś odnajduje siebie, ja odnajduje wspaniałych ludzi, a ludzie odnajdują szczęście, to chyba to jest właśnie praca z pasją.

Gdzie: TLC
Kiedy: 17.10.2017 
O której: 21:30
Follow:

Jeśli się nie uda, to się nie uda.

Komu z nas nie zdarzają się porażki, nieporozumienia i sytuacje, w których nic nie idzie po naszej myśli? Jesteśmy przekonani, że wszystko zależy od nas i tkwimy w stresie spowodowanym naszymi wciąż o krok dalej od nas ambicjami. Obwiniamy się o niepowodzenia i nieszczęścia. Ile razy wręcz nie podejmujemy prób, w obawie przed złym i okrutnym losem, który tylko czeka aby podłożyć nam nogę. Denerwujemy się wciąż za dużo i zdecydowanie za bardzo. Boimy się czegoś, co tak naprawdę nigdy się nie wydarzy. Nie podjęte próby i ryzyko mszczą się na nas w przyszłości, a mimo to nie uczymy się na błędach. Głównie dlatego, że nikt nam nigdy nie powiedział, że jeśli się nie uda, to tylko się nie uda. Po prostu, bez zbędnych ceregieli. Świat się nie zawali, rzeki nie wyschną, a życie będzie toczyć się dalej.


Nie ma pytań bez odpowiedzi. Czy aby napewno?

joshua-fuller-229095

Na studiach mamy takie kreatywne i inspirujące zajęcia o wdzięcznej nazwie Design thinking. Uczymy się na nich jak wprowadzać projekty w życie, jak dzielić je na etapy, jak pracuje nasz mózg, ile jesteśmy w stanie się skupić, jak sprawnie i umiejętnie zarządzać zespołem, bez względu na to czy jest to wielka organizacja czy grupa wolontariuszy. Dzięki tym zajęciom do końca życia wiedzieć będę, że nigdy nie należy oceniać, bo każde negatywne słowo pozostawia w drugim człowieku mikro traumę, która może w nim siedzieć do końca życia. Można kogoś mądrze krytykować i umiejętnie dawać do zrozumienia jakie ma wady, a co powinien poprawić. Napisałam o tym, dlatego, że na zaliczenie tego przedmiotu trzeba przeprowadzić wywiad z osobą, która ma problem. Nieważne jaki problem, trzeba jednak zagłębić się w daną osobowość, a przede wszystkim nie skrzywdzić jej i nie starać się rozwiązywać jej problemu.

Wywiad ma trwać 5 minut, musi być zarejestrowany oraz opisany. Banał. No właśnie nie do końca. Wybrałam Edytę ode mnie z pracy, choć jest piękną i na pozór bezproblemową osóbką o wielkim sercu, problemy ma jak każdy. Kiedy przygotowywałam się do rzekomego wywiadu, nie wiedziałam właściwie od czego zacząć. Siedziałam nad pustą kartką ponad godzinę, kiedy zaczęłam wreszcie wymyślać pytania.

Pytania dotyczyły bezpośrednio problemu z jakim zmaga się Edyta, ale również ogólnie dotyczyły życia. Na każde pytanie wcześniej próbowałam odpowiadać sama, żeby sprawdzić czy aby nie wkraczam w jakąś intymną sferę lub nie próbuje czegoś sugerować. Dwa pytania szczególnie sprawiły mętlik w mojej głowie. Tak, że na odpowiedziami zastanawiam się do dziś.

Co zrobiłaś dziś, aby jutro żyć tak jak pragniesz?

Jeśli życie jest grą, to jaka jest główna zasada?

A Ty jakbyś odpowiedział?

pawel-kadysz-100


Nie będę się na zapas przejmować.

kristopher-roller-188180

Wiem, że nie warto z własnego doświadczenia, a nadal śmiertelnie się boję i zawsze przejmuje na zapas. Głównie tym, że zawiodę innych, że źle odbiorą moje postępowanie, że błędnie ocenią moje zachowanie. Boję się jak każdy, głównie rzeczy, które nigdy nie miały, nie mają i z pewnością nie będą miały miejsca. Jest jednak takie wyobrażenie, zwłaszcza w Polsce, że przecież lepiej założyć porażkę i mile się rozczarować, niż pozytywnie myśleć i mieć wielki zawód. Nasze głowy są zatem po sufit wypełnione zmartwieniami i najczarniejszymi scenariuszami. Właściwie nie przestajemy zakładać najgorszego, choć gdyby się tak przyjrzeć, to jak wreszcie zdarza się coś złego, wcale nie jesteśmy na to w większym stopniu przygotowani czy bardziej odporni. Zawsze jest to dla nas zaskoczeniem i za każdym razem boli tak samo bardzo. Powstaje więc pytanie: po co w ogóle się martwić? I czy życie bez zmartwień byłoby utopią? Życie w cudownej krainie to też niej jest rozwiązanie. Skrajności zawsze są złe, nie ma znaczenia, czy idziemy z głową uniesioną wysoko czy bez przerwy spoglądamy w dół. Mam taką koleżankę, która jest niesamowicie pozytywna, uśmiechnięta i pewna siebie. Czy można w tych cechach przegiąć? Ależ właśnie można. Można być tak pewnym siebie, że aż aroganckim i chełpliwym nie przyjmującym i nie umiejącym sobie radzić z żadną krytyką. Można być uśmiechniętym i na pokaz miłym w celu manipulacji innymi. I wreszcie można być tak pozytywnym, że ślepym. Odsuwającym od siebie cierpienie, brzydotę i strach. Życie bez świadomości zmartwień to ignorancja, ponieważ to radzenie sobie z problemami sprawia, że jesteśmy silni. Ale reakcja na problemy i strach przed ich pojawieniem się do dwie różne sprawy.

Kiedy zatem słyszymy jakieś słowo np. “zwolnienie”. Natychmiast w głowie pojawiają nam się skojarzenia “popadnę w długi”, “nie spłacę kredytu”, “stracę bliskich”. Te skojarzenia wywołują kolejne negatywne emocję, bo jeśli stracę bliskich, to zostanę samotny, a jeśli zostanę samotny, to nie będę potrzebny i tak dalej i tak dalej. To mikro myśli, które gdzieś tam zapisują się na zwojach mózgu, nawet jeśli są błyskawiczne, a my szybko je wypieramy. Czyli słowo “zwolnienie” mimo, że nie ma nic wspólnego z rzeczywistością wywołało lawinę negatywnych i złych emocji.

A wystarczy skierować nasze myśli w zupełnie odwrotnym kierunku. Słowo “zwolnienie” już zawsze kojarzyć z “nową szansą”, “wolnością”, “zmianą”, “wsparciem od bliskich”. Odzwierciedlenie negatywnego słowa może nieść za sobą pozytywne skutki i emocje. Oczywiście to jedna z najtrudniejszych umiejętności, ale z pewnością do opanowania. A skoro tak jest, to spróbujmy od dziś myśleć na odwrót.

Bo chyba trzeba zacząć żyć teraz dobrze, ponieważ po pierwsze po co żyć źle, a po drugie jest później niż nam się wydaje.

mitchell-hollander-205952

Follow:

ZNAKI zapytania.

Albert Einstein zwykł mawiać: “Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć.”. Mój były szef był całkowicie przeciwnego zdania, uważał, że zadawanie głupich pytań świadczy o człowieku. Ja natomiast myślę, że głupie odpowiedzi bardziej o nim świadczą. Pewnie dlatego już tam nie pracuje ;-). Ale tak na poważnie to czy my rzeczywiście zostaliśmy nauczeni zadawać pytania? Taka prosta rzecz. A przecież wiele razy słyszeliśmy, że nasze pytania są głupie, że dawno powinniśmy znać odpowiedzi. Problem w tym, że pytania i odpowiedzi kojarzą nam się ściśle ze szkołą i edukacją. Wzbudzają w nas nie wytłumaczalny strach i niepewność. Ale ponad wszystko wymagają od nas zaangażowania, myślenia i analizy. Łatwiej jest bowiem nie zadawać pytań i nie szukać odpowiedzi, bo życie bez nich wydaje się mniej skomplikowane. Zwłaszcza jeśli są to pytania, które musimy zadać sobie sami. Pytania o życie, pracę, dalszy kierunek czy nasz wpływ na cały świat? Nauczyliśmy się na pamięć maksymy “Carpe diem” ale nie przerobiliśmy podstawowej lekcji jaką jest nasz własny wpływ na siebie. Bo właściwie kiedy ostatnio usiadłeś przed sobą i zapytałeś: stary kim jestem? dokąd zmierzam? jakie mam cele? po co tu jestem? co chcę zostawić po sobie na świecie?


Zarządzanie sercem

oi_utj7dkzg-volkan-olmez

Wychowani w ciasnych mieszkaniach, na wielkich osiedlach i wśród wszechogarniających problemów oglądaliśmy świat przez dziurkę od klucza. Przyzwyczajaliśmy się do warunków, ciężką pracę i cierpienie wyssaliśmy z mlekiem matki. Od czasów szkolnych mierzyliśmy się z wyborami, nie mając wiedzy i doświadczenia dokonywaliśmy ich idąc za tłumem. Nie wiedzieliśmy co jest dla nas dobre i co wybrać aby było lepiej. Bagaż w postaci szkolnego tornistra zamienialiśmy na bagaż życiowych doświadczeń, niekoniecznie zależnych od nas. I wreszcie osiągnęliśmy wiek pełnoletności, który miał wszystko zmienić, wtedy miało być tylko łatwiej, wszystko miało od nas zależeć. Marzyliśmy o utopii, która okazała się pułapką, to pierwsze nadużyte zaufanie wobec ludzi i świata. Każdy bowiem znał kogoś, kto miał lepiej od nas, kto miał bogatych rodziców, kto niczego nie musiał, komu wszystko przychodziło łatwo. Nie pytaliśmy wtedy dlaczego tak jest i jakie to niesie za sobą konsekwencje, byliśmy jednak wściekli na niesprawiedliwość świata – zawód numer dwa. Później było tylko gorzej kazano nam decydować tu i teraz, nikt nie pytał o okoliczności, i bez względu na to jaką decyzję podjęliśmy komuś ona przeszkadzała, ktoś nas za nią oceniał, ktoś nie mógł nas zrozumieć. I znaleźliśmy się tu gdzie jesteśmy teraz. Z tą całą walizką złych i dobrych uczuć, złych i dobrych doświadczeń, złych i dobrych ludzi po drodze. Teraz właśnie zatrzymaj się, STOP.

To, co przeżyliśmy, czyli cała nasz przeszłość ma ogromne znaczenie, zbudowała nas, albo pogrążyła, ale teraz właśnie przestaje mieć znaczenie. Zacznijmy, bowiem zarządzać sobą sercem. Potrzebujemy zadać sobie 10 pytań do życia, do siebie, do świata. Tylko my bowiem znamy na nie odpowiedzi, pytanie tylko czy chcesz je zadać?

  • Jesteś tu, czyli gdzie?
  • Kim jesteś teraz?
  • Gdyby pieniądze przestały mieć znaczenie, co byś robił w życiu?
  • Czy w życiu nie ma nic za darmo?
  • To, co robię teraz jest ważne czy wartościowe?
  • Pomagasz czy przeszkadzasz?
  • Po co jestem na świecie?
  • Czy dbasz o siebie?
  • Czy kochasz siebie?
  • Czy wierzysz w siebie?

Zapytaj mnie czy cię kocham

qqmkgh_tmcw-anete-lusina

Zadawanie pytań i szukanie odpowiedzi czyni cię otwartym na nowe rzeczy, nowych ludzi, a przede wszystkim sprawia, że nabierasz pewności siebie i odwagi do podejmowania decyzji. Większość rzeczy, których nie mamy, a o których marzymy nie dostajemy tylko dlatego, że nie mamy odwagi o nie prosić. Nie potrafimy mówić głośno o swoich potrzebach, chowamy je głęboko przed światem, żeby przypadkiem nie wyjść na próżnych (a bo marzymy o nowych butach), żeby przypadkiem nie wyjść na nudnych (a bo marzymy o nowej książce) i żeby wreszcie nie wyjść na zdesperowanych (a bo marzymy o miłości). Zakopaliśmy głęboko umiejętność słuchania i ciekawość świata. Coraz szybciej się nudzimy i coraz mniej rzeczy sprawia nam frajdę. A wystarczy zadać sobie podstawowe pytanie pod koniec dnia: za co jestem wdzięczny? Wtedy nagle proste rzeczy stają się cudami szytymi na miarę, niewyobrażalnymi i pięknymi. Codziennie o 23:55 mam powiadomienie na telefonie zadające pytanie: za co jesteś wdzięczna? I muszę znaleźć choć jedną rzecz w trakcie dnia aby odpowiedzieć sobie na pytanie. I okazuje się, że tych rzeczy jest mnóstwo, ale przestałam je dostrzegać, bo biegła ślepo za… no właśnie za czym? I komu chciałam coś udowadniać? Dlaczego nigdy nie potrafiłam się zatrzymać? Pytanie rodzi pytania, więc to bardzo czasochłonna zabawa, ale bardzo twórcza i sprawiająca, że zmienia się perspektywa, że świat nabiera znaczenia, że ludzie zaczynają być ważni i potrzebni. Czy zastanawiałeś się kiedyś to cię kocha? Ile jest osób na świecie od których usłyszałeś kocham cię? A co za tym idzie, ilu osobom powiedział, że je kochasz? W całym życiu, i rok temu, i wczoraj, i dziś. I dlaczego tak jest?

Kiedy przestajemy odkrywać świat, świat przestaje odkrywać nas. Przestaje nam mieć wiele do zaoferowania, bo widzi brak zaangażowania. Dokładnie tak jak miłość rozpada się, kiedy przestajemy go pielęgnować, kiedy przestajemy dostrzegać tego co wkoło nas. Jak się bowiem posiejesz, tak się zbierzesz.


Ciekawość to pierwszy stopień do piekła

bm0xrfeqm0a-michael-ramey

Ale brak ciekawości to piekło na ziemi. Nie dajmy sobie wmówić, że stare powiedzenia mają jakieś znaczenie, że kształtują świat, bo to my ten świat kształtujemy i zmieniamy. Tylko głupcy próbują nam wmówić, że na nic nie mamy znaczenia, bo problemy globalne przekraczają nasze możliwości. Mamy wpływ na wszystko co dzieje się wokół nas, a to niczym efekt motyla niesie za sobą ogromne konsekwencje. Pytanie tylko czy rozsiewamy dobro czy zło? Bo kto wie czy będziemy tu 90 lat i nigdy nie wrócimy? Może to jest jakiś bardziej zaawansowany plan. A jeśli nawet nie, to poczucie zmiany tego świata jest jak pomaganie komuś, czyli radość i satysfakcja, której nie da się kupić czy załatwić. Znaki zapytania, to nadal znaki, które sprawiają, że droga, którą podążamy zmierza w dobrym kierunku. Wystarczy tylko zadać pytanie i znaleźć na nie odpowiedź.

Follow:

Mapa marzeń – ty się śmiejesz, a ja realizuje.

Strefa komfortu, coaching, motywacja czy właśnie mapa marzeń to często powód do żartów i kpin. Znane wszystkim filmy na youtubie “jesteś zwycięzcą” czy “ważna wiadomość” zyskując kilka milionów wyświetleń stały się pretekstem do wygłupów. Zastanawiam się tylko czy oglądają je, kpią i żartują ludzie spełnieni, czy tacy, którzy z sukcesem mają jakiś wewnętrzny problem. A może rzeczywiście cała ta motywacja to bzdura wyssana z palca, robiąca ludziom wodę z mózgu i siejąca wszechogarniające zło. Myślę, że wszystko zależy od podejścia. Jeśli cele i marzenia oraz motywacja służąca do ich realizacji są dla nas odległe i niepotrzebne, to nie powinniśmy się wściekać, kiedy nasze życie nie zmierza w kierunku jaki sobie wyobrażaliśmy. Jeśli wstydzimy się marzyć o pieniądzach, to znaczy, że ich nie potrzebujemy. Jeśli nie myślimy o dobrym zdrowiu, to nie zasługujemy na nie. I wreszcie jeśli nie doceniamy ludzi wokół nas, nie czujmy się zawiedzeni, kiedy ich stracimy.

Zastanawiając się dlaczego ludzie nie robią mapy marzeń doszłam do wniosku, że po prostu to czasochłonne i trudne. Zdecydowanie łatwiej jest to wyśmiać. Szkoda, bo to naprawdę działa. Pokaże wam to dzisiaj na swoim przykładzie.


Magia czy podświadomość?

zrzut-ekranu-2016-12-12-o-21-57-10

Pierwszą mapę marzeń zrobiłam jakiś czas temu, później tylko uzupełniałam ją o kolejne marzenia. Od tego czasu większość rzeczy, które chciałam, o których marzyłam i które umieściłam na tej mapie po prostu się spełniły. Czasami nawet zastanawiałam się dlaczego? Dlaczego wcześniej mimo, że czegoś naprawdę mocno chciałam, nie dostawałam tego, nie osiągałam tego i zawsze było bardzo to odległe, bez względu na mijający czas. Nie potrafię wytłumaczyć fenomenu mapy marzeń, gwarantuje wam jednak, że działa.

Czym właściwie mapa marzeń jest?

“Mapa marzeń jest niczym innym jak umową z losem. To zamówienie do naszej podświadomości napisane w jej języku, czyli w języku obrazów i emocji. Z kolei dla naszego umysłu racjonalnego mapa marzeń przedstawia się jako zabawa, niegroźna, czasem infantylna zabawa z obrazkami. Niech i tak będzie. Grunt, że działa.”

karinasep

Mapa marzeń to kwadrat podzielony na  dziewięć równych części. Każda z nich odpowiada za inną strefę naszego życia. Zabawa polega na tym, że w każdy z kwadratów powinniśmy wkleić obrazki odzwierciedlające nasze marzenia, pragnienia i cele. To coś w stylu popularnej Bucket List, ale silniejsze, bo działające na naszą podświadomość i mające czas realizacji – ROK. Jak to działa? Samo zastanowienie się i wypisanie marzeń to już wielki krok milowy do ich realizacji, ponieważ, kiedy wiemy czego konkretnie chcemy uruchamiamy nasze myśli, które przenoszą góry. Na przykład, jeśli chcemy podróżować, to nic nie znaczy. Ale jeśli zakładamy, że do końca roku pojedziemy do Portugalii to już 50% sukcesu. Kolejne 30% to zobaczenie Portugalii na obrazkach, w internecie, w przewodnikach, w katalogach biur podróży. 10% to umieszczenie ulubionego zdjęcia Portugalii na naszej mapie marzeń. Ostatnie 10% to nasze myśli i działanie. Udowodniono bowiem, że nasza podświadomość działa emocjonalnie na obraz.


Prawda czy fałsz?

paykyb-8er8-ian-schneider

Pierwsza moja mapa miała być eksperymentem, nie do końca wierzyłam w jej siłę. Nie dałam sobie wmówić, że jakiś zbiór obrazków jest w stanie zmienić moje życie. To, co stało się już po pół roku niezwykle mnie zaskoczyło. Okazało się bowiem, że mapa, którą miałam na tapecie komputera, na ścianie w mieszkaniu i ta sama przyklejona w moim kalendarzu stała się nie szaleństwem, jak myślałam, ale rzeczywistością. Chcę pokazać Wam teraz jak to się u mnie odbywało.

Oto moja pierwsza mapa:
mapa-kasia

Podsumowanie:

  1. Jeżdżę Suzuki Swiftem, dokładnie takim jak na zdjęciu, tylko czarnym.
  2. Piszę ten post na klawiaturze MacBooka pro, dokładnie takim jak jest na zdjęciu.
  3. Mam perfumy Chanel Chance, które zawsze chciałam mieć.
  4. Przeczytałam dwie książki Dalajlamy “Sztuka szczęścia” oraz “Ścieżka buddyzmu tybetańskiego”. Staram się czerpać z nauki Dalajlamy i żyć według jego zasad.
  5. Przeczytałam wszystkie książki Reginy Brett, napisałam do niej list i dostałam na niego odpowiedź.
  6. Nie przestałam wierzyć w Boga, wręcz przeciwnie poznałam Dominikanów, urzędujących na Służewiu, którzy wiele wnoszą w moje życie.
  7. Dostałam świetną książkę o Maryl Streep, z którą wbrew pozorom mam dużo wspólnego.
  8. Mam w swojej biblioteczce wszystkie książki poświęcone branży filmowej wyd. Marzec.
  9. Uczę się systematycznie, z sukcesami angielskiego. Native Speaker Darren z USA jest bardzo dumny.
  10. Pracowałam przy filmie fabularnym. O czym marzyłam.
  11. Stworzyłam w swoim domu kącik do pracy.
  12. Przeczytałam całą książkę Waltera Isaacsona “Steve Jobs”.
  13. Napisałam kolejny scenariusz.
  14. Studiuje w szkole filmowej w Łodzi.

Po pół roku powstała kolejna mapa:

zrzut-ekranu-2015-12-12-o-17-54-49

I kolejne podsumowanie:

  1. Mam ipada mini.
  2. Mam iphona 7.
  3. Jestem zdrowa.
  4. Nadal uczę się systematycznie angielskiego.
  5. Czytam regularnie książki.
  6. Piszę bloga.
  7. Pracuje na planach filmów/seriali/programów.
  8. Mam cztery zwariowane koleżanki, z którymi za chwilę wyjeżdżam w podróż.
  9. Byłam w Hiszpanii, Portugalii i Paryżu.
  10. Leciałam samolotem do Londynu.
  11. Mam cudowną i zdrową rodzinę.

Tak, to prawda. Mapa marzeń działa. Jestem na to żywym dowodem.


Dzisiaj czy jutro?

I przedstawiam wam moją obecną mapę marzeń w wersji PRO. Stworzenie takiej planszy zajmuje kilka godzin i moc satysfakcji. Została ona zrobiona w programie https://www.canva.com. Wrócę z podsumowaniem za rok, choć już wiem, że większość z nich spełnię błyskawicznie, inne towarzyszyć mi będą przez cały rok.

zrzut-ekranu-2016-12-12-o-18-25-43


A Ty?

Jak wyglądała twoja mapa? Jakie marzenia zrealizowałeś? Co dobrego się wydarzyło?

Follow: