Motywacja to zmiana.

Bernard Minier, „Krąg”

Zmieniamy się. Wszyscy. Bezpowrotnie. Jakaś część w człowieku pozostaje niezmieniona: rdzeń, czyste serce, które wynosimy z dzieciństwa. Obrasta ono jednak kolejnymi warstwami i dziecko, którym byliśmy, ulega zniekształceniu, aż stanie się dorosłym, kimś tak różnym i tak zwyrodniałym w stosunku do pierwowzoru, ze gdyby to dziecko mogło spojrzeć na siebie z zewnątrz, nie rozpoznałoby dorosłego, którym się stało, i z pewnością byłoby sobą przerażone.

Jesteśmy pokoleniem wielu pasji. Chcemy biegać i tańczyć, uczyć się włoskiego i podróżować, prowadzić bloga, mieć pasje, aktywnie działać w życiu społecznym, dużo zarabiać, mieć mnóstwo znajomych. Chcemy, aby świat kręcił się wokół nas, mimo że jesteśmy zbyt skromni, aby o to prosić lub zbyt leniwi, aby o to walczyć. Wolimy znać się na wszystkim po trochu, niż zaryzykować, odłożyć na bok mniej ważne rzeczy i stać się ekspertem jednej dziedziny. Tyle rzeczy może się jeszcze wydarzyć, tyle umiejętności może nam się przydać. Skąd mamy wiedzieć, dokąd nas to życie poprowadzi?

Nie chcemy jeszcze się określać. Nie chcemy deklarować niczego raz na zawsze. Nie chcemy palić za sobą mostów. Nie chcemy mówić otwarcie o tym, co nam leży na sercu, bo czasami nie wypada, czasami wystawiamy się na niezrozumienie, tylko sporadycznie, tak nam się wydaje, popłaca mówienie prawdy o sobie.

Chcemy uciec od tych poważnych momentów, w których jesteśmy wystawiani na próbę, odłożyć je w czasie, włożyć do skrzyni i zakopać trzy metry pod ziemią. Kupujemy kalendarze, notesy, ściągamy aplikacje, ograniczamy ilość snu i płacimy tysiaka za jedzenie na dowóz. Stajemy się wszyscy tacy sami, wpisani w system, niepewni o swoją przyszłość, za młodzi, by umierać i za starzy, by coś zmieniać. Boimy się ryzykować, dlatego wybieramy bezpiecznie utarte ścieżki. Boimy się być sobą, bo wolimy być zlepkiem cudzych oczekiwań. I tak żyjemy, bo trzeba żyć.


ZMIANY – PRZYJDĄ NA PEWNO

Paul Arden, „Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie”

Świat jest taki, jakim ty go widzisz. Więc spójrz na niego inaczej, a twoje życie się zmieni.

I zapomnieliśmy dawno, że najlepsze rzeczy w naszym życiu powodowały zmiany. One nigdy nie pozostawiają nas w monotonii, one nie sprawiają, że stoimy w miejscu, one zawsze są źródłem motywacji i naszej przemiany. Najbardziej się ich boimy, nigdy ich nie chcemy i zawsze odpychamy od siebie. A one są zwrotną w życiu, nową energią, mocnym wykrzyknikiem.

Właśnie zrezygnowałam z pracy. Dla większości najlepszej na świecie. Podróże, mnóstwo pieniędzy, bezpieczeństwo, poznanie nowych ciekawych ludzi, bycie chwalonym, potrzebnym i niezastąpionym. Poczucie zwycięstwa, sukcesu i radości. Kiedy opowiadam ludziom, o tym, że już nie będę pracować, cały czas spotykam się z pytaniami: co teraz będziesz robić? Jak masz zamiar żyć? Za co? Masz 30 lat, a nie masz mieszkania, rodziny? Co ty robisz ze swoim życiem? Jak sobie to wyobrażasz? Jesteś niepoważna? Na początku jeszcze obracałam to w żart albo odpowiadałam, że potrzebuje przerwy. Ale teraz myślę sobie, że chce być szczera ze sobą i z innymi. Rzuciłam pracę, bo jestem najlepsza w tym, co robię i nie jest to przechwalanie się, ani kokieteria, ale naprawdę wiem, że zawodowo nic nie jest w stanie mnie złamać. Pokieruje każdym statkiem, dogadam się z każdą załogą i dopłynę do każdego portu. Kto normalny i zdrowy psychicznie rzuca pracę w momencie, kiedy jest najlepszy w tym, co robi? Nikt. Poza mną. Bo według mnie życie polega na zmianach i na odkrywaniu. Kto wie, w czym jeszcze jestem dobra, albo w czym zła, czego jeszcze mogę się nauczyć, czego spróbować? Każdy praca, której poświęcamy czas, to rezygnacja z czasu, który możemy wykorzystać jeszcze lepiej. Tylko czy na tym polega życie? I czy życie w ogóle na czymś polega?

Ostatnio ktoś mi powiedział, że jestem niedojrzała emocjonalnie, że żyje, jakbym miała 20 lat i, że nie umiem chodzić po ziemi, tylko cały czas fruwam. Taka niby wada. Bo normy społeczne wymagają, abyśmy mocno i twardo stąpali, po ziemi, brali kredyty, aby gospodarka rosła w siłę, abyśmy tworzyli rodziny, bo każdy tak robi, bo taka jest biologia. A ja chcę latać, chcę świat zdobywać, chce się bać, chce poznawać nowe rzeczy, chcę się uczyć, chce odkrywać, chcę być sobą.


I NA PEWNO – BĘDĄ DOBRE

Terry Pratchett, „Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie”

Jeśli nie zamienisz swojego życia w opowieść, staniesz się tylko fragmentem cudzej historii.

Nie pracuje, nie znaczy, że nie pracuje. Mocno pracuje nad sobą, ciężko pracuje by takeandbe ujrzał świat, pracuje nad pracą magisterską i zawsze pracuje nad projektami w mojej głowie, nawet jak nie widać tego na pierwszy rzut oka. Może jestem nienormalna, może otaczam się szalonymi ludźmi, może nie rozumie mnie świat, a może ten normalny świat jest obłąkany i pomylony. Nie wiem na czym polega życie i czy wystarczy po prostu być dobrym i uczciwym, ale warto wprowadzać zmiany, bo to one najwięcej mówią nam o nas samych. One sprawiają, że się o sobie uczymy. One wystawiają nas na próby i one weryfikują ten świat.

Zmiany są dobre, pod warunkiem, że tak je przyjmujemy, i tak na nie patrzymy, i tak o nich mówimy, i takich się spodziewamy. Zmiany są dobre, kiedy oczekujesz, że są dobre. Obiecuje, że tak jest.

Elif Şafak, „Czterdzieści zasad miłości”

Spróbuj nie opierać się zmianom, które napotykasz na swojej drodze. Zamiast tego daj się ponieść życiu. I nie martw się, że wywraca się ono czasem do góry nogami. Skąd wiesz, że ta strona, do której się przyzwyczaiłeś, jest lepsza od tej, która cię czeka?

Follow:

“Misja pies” czyli jak się pracuje z Joanną Krupą?

Cały czas dostaje mnóstwo pytań o pracę przy nowym programie dla telewizji TVN pt. “Misja Pies”. W związku z tym, że kończymy powoli zdjęcia mogę zdradzić Wam tajniki mojej pracy oraz współpracy z Joanną Krupą, o którą dostaje najwięcej pytań.

Kiedy dostałam propozycje pracy jako kierownik produkcji przy programie na główną antenę TVN produkowanym przez firmę Golden Media bardzo bałam się podjąć wyzwanie. Nie dlatego, że obawiałam się, że sobie nie poradzę, ale dlatego, że wielkość przedsięwzięcia oraz tematyka programu były mi dotychczas obce.

“Misja Pies” to misyjny i wdzięczny program, który opowiada o adopcji psów oraz o kłopotach behawioralnych czworonogów, choć jak się przekonaliśmy wszyscy w ekipie głównie o problemach właścicieli. Program jest nie tylko rozrywkowy, ale i edukacyjny. My jako ekipa nauczyliśmy się przede wszystkim tego, że jak jest problem to jest rozwiązanie i , że problem jest zawsze w nas oraz w efekcie końcowym tego, że to od siebie powinniśmy zacząć naprawianie świata czy naszego czworonożnego przyjaciela.

andrew-branch-192535


Joanna Krupa – mistrz świata

890a873e6c23040c28a9cd8c75d8.1000

zdj. http://www.telemagazyn.pl/artykuly/misja-pies-joanna-krupa-rozpoczyna-swoja-misje-4-marca-w-tvn-wideo-zdjecia-55829.html

Często pytacie: jaka jest? jak się zachowuje? jak wygląda na żywo? Po ponad 30 dniach zdjęciowych mogę z całą pewnością stwierdzić, że Joanna Krupa jest mistrzem świata. Ta kobieta nie tylko jest piękna, niemal idealna, ale jest przede wszystkim profesjonalistką i człowiekiem o ogromnym sercu. W trakcie nagrywania programu mieliśmy do czynienia z bardzo trudnymi warunkami atmosferycznymi, zdarzało się, że nagrywaliśmy kilkanaście dubli na mrozie -13, Joanna Krupa wówczas z uśmiechem na ustach powtarzała wszystko o co poprosił reżyser. Oprócz wytrzymałości i cudownego charakteru jest również bardzo twórcza i utalentowana. Program reality show wymagał od nas niekiedy reakcji na zaistniałą sytuacje, Joanna Krupa odnajdywała się w każdych warunkach i potrafiła świetnie się do nich dopasować. Nigdy nie oceniała, zawsze była miła, serdeczna, uprzejma i niezwykle empatyczna. Takimi również ludźmi otacza się Asia. Fryzjer Łukasz Urbański oraz charakteryzatorka Gosia Urbańska to ludzie dzięki którym, zarówno moja praca, jak i praca całej ekipy była przyjemnością. Gosia oprócz tego, że zna wszystkie tajniki pięknego wyglądu potrafi również wesprzeć dobrym słowem, nawet, kiedy sytuacja jest trudna, a praca wymaga od nas zaangażowania kilkunastu godzin dziennie. Łukasz natomiast jest profesjonalistą w każdym calu, można na niego liczyć zawsze, a jego uśmiech sprawia, że się chce.

W całej produkcji programu zdarzyło się tak, że cała ekipa nie tylko okazała pełen kunszt w trakcie realizacji, ale świetnie dopasowała się do trudnych warunków pracy ze zwierzętami. Tacy ludzie na planie to istny skarb!


Dlaczego warto?

jesse-schoff-56768

W trakcie zdjęć spotykaliśmy się z wieloma sytuacjami, które bardzo często były wzruszające, jak uratowanie życia suczce o imieniu Lea, która skrzywdzona zmierzała błyskawicznie do śmierci głodowej, ale również niezwykle zabawnych jak pies szczekający na telewizor. Była uciekająca Akita, ale i szczeniak terroryzujący właścicieli. Behawiorystka i psi psycholog Aneta Awtoniuk czyniła cuda zarówno z psam, jak i z właścicielami. A Franciszek Paśko lekarz weterynarii pokazał, że pies wymaga tak samo wiele uwagi i zadbania jak każdy człowiek. Było dużo łez i dużo radości. Byliśmy między innymi w Gdańsku, w Poznaniu, w Płocku, w Warszawie, czy w Mszanie Dolnej. Naprawiliśmy relacje wielu właścicieli psów, do dziś dostajemy informacje zwrotne od zadowolonych uczestników. Jeśli w życiu chodzi o naprawianie świata to mam poczucie, że poprzez produkcje programu “Misja Pies” zrobiliśmy wszystko, aby był on choć odrobine lepszym. Zobaczcie jak my widzimy tą zmianę i dajcie feedback czy warto.

simone-dalmeri-110419


Fajnie jest kochać swoją pracę i wykonywać ją z przyjemnością. Jestem ponadto wdzięczna, że poznałam tak cudownych, wartościowych i zdolnych ludzi, że dostaje informacje zwrotną, że jest dobrze oraz, że moja producentka Joanna Romanowska tak bardzo we mnie wierzy każdego dnia.

Dziękuje Wam również za wszystkie smsy, komentarze, snapy i za to, że jesteście, kibicujecie i oglądacie efekty naszej pracy.

Zrzut ekranu 2017-03-06 o 21.16.30

Jeśli przegapiliście pierwszy odcinek łapcie: http://player.pl/programy-online/misja-pies-odcinki,5066/

Follow:

Nie wiedzieć co będzie jutro, czyli praca FREELANCERA w przemyśle filmowym.

Pracuje od 11 lat, więc właściwie można pomyśleć, że nie wyobrażam sobie życia bez pracy. Pracowałam już na wszystkie możliwe umowy, z różnorodnymi benefitami i w różnych społecznościach. Wykonywałam dziesiątki zawodów i zajmowałam różne stanowiska. Od kelnerki, sprzedawcy, telemarketera, kasjera, doradcy, asystenta, konsultanta, testera, aktorki, aż po managera. A jednak zaczynając pracę w przemyśle filmowym ciężko było mi przywyknąć do trybu “od projektu do projektu”. Ponieważ nigdzie tak jak tutaj nie musisz non stop być w działaniu, bez przerwy w poszukiwaniu, a mimo to nigdy nie zaznasz stabilizacji czy bezpieczeństwa. Dlatego, że nie da się wykonywać tego zawodu bez pasji i miłości do niego. Tak więc, kiedy kończysz projekt i stać cię na chwilę odpoczynku masz ogromny niedosyt. Automatycznie szukasz kolejnych zajęć, a ponad wszystko chcesz być potrzebną częścią dzieła. Chcesz dzielić się tą pasją, energią i miłością. Bo to poczucie spełnienia jest bezcenne. Czy praca w przemyśle filmowym jest zatem pracą marzeń? Dla mnie tak, jednak każde marzenie okupione jest pasmem porażek, wysiłku i ciężkiej pracy.


Jak żyć?

photo-1465145498025-928c7a71cab9

No właśnie, jak przetrwać w takiej niepewności? Kiedy nie wiesz właściwie czy jutro jest pewne, czy dostaniesz pracę i czy 10 będzie wypłata. Odpowiedź na te pytania to odpuszczanie. Czasem po prostu trzeba sobie odpuścić i dać sprawom toczyć się samym. Jeśli jesteś dobry nie musisz się bać, choć łatwo jest mówić, bo strach towarzyszy nam nieustannie. Ale z własnego doświadczenia wiem, że praca zawsze będzie. Wystarczy tylko chcieć, nie zawodzić innych i ufać sobie. Bo tak naprawdę to sami wiemy, że będzie dobrze, dopuszczamy jednak do siebie obawy, ponieważ wiąże się to z niepewnością. Ale czy w czasach, w których przyszło nam żyć jest jeszcze cokolwiek pewnego? Czy jest taki zawód, który daje nam poczucie jakiejkolwiek pewności. Przecież wyznacznikiem pewności nie już teraz ani wiek, ani doświadczenie, ani wykształcenie, ani nawet często pieniądze. Więc bez odpuszczania sobie i zachowania dystansu, ani w przemyśle filmowym, ani wykonując jakikolwiek inny zawód nie przetrwamy. Ani ty, ani ja.


Chcieć więcej, chcieć lepiej

photo-1461151304267-38535e780c79

Praca przy produkcjach filmowych i telewizyjnych ma jeszcze jedną pułapkę: ciągle chcesz więcej i ciągle chcesz lepiej. Jako organizator produkcji uczestniczę często przy każdym jej etapie. Od scenariusza, przez dokumentacje, obsadę, dobór ekipy, plan, postprodukcje i dystrybucje. I w każdym z tych etapów uczę się czegoś nowego. Zaczynam rozróżniać dobry produkt od złego. Poznaje ludzi, którzy dzielą się ze mną swoją wiedzą i doświadczeniem. Ale i oglądam więcej, aby wiedzieć co właśnie jest produkowane, czego potrzebują widzowie oraz jakie wartości i problemy porusza świat. A wtedy zauważam, że na rynku dzieje się masa dobrych rzeczy. Dobrych realizacji, z wielkim przesłaniem. I o niczym bardziej nie marzę niż być częścią tego rynku. Co bardzo często nie jest łatwe. Najlepsze rzeczy w naszym kraju produkują najlepsi ludzie. Zatrzymuje się więc na napisach końcowych i zaczynam zastanawiać się jak do nich dotrzeć, jak dać się poznać, jak koniec końców z nimi pracować. Ale aby pracować przy dobrych produkcjach, nie wystarczy jednak być dobrym, trzeba jeszcze mieć szczęście, wytrwałość i umiejętność bycia w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie.  A ponad wszystko nigdy nie można się poddawać, czasem nawet warto patrzeć na tych ludzi codziennie, chociażby na małej tablicy, aby kiedyś będąc w ich towarzystwie czuć się naturalnie i aby naprawdę wierzyć, że praca z nimi jest realna. Bo jak powiedział Henry David Thoreau amerykański pisarz, poeta i filozof: “Nie wystarczy być pracowitym jak mrówka. Trzeba wiedzieć, w co tę pracowitość inwestować.”

img_5856

Jeśli zatem pracujecie w jakiejkolwiek branży zachęcam Was do posiadania tablicy z ludźmi, których chcecie poznać i z którymi chcecie pracować. Moja tablica cały czas ewoluuje, z niektórymi świetnymi producentami i reżyserami pracowałam, z niektórymi właśnie pracuje, do niektórych wracam, a za niektórymi bardzo tęsknie. Tablica to taka mała rzecz, a jednak duży impuls do działania, bo teraz patrzę na ich zdjęcia, a zaraz spojrzę im w oczy.


Jutro należy do nas

board-1647323_1920

Jest tylko jeden warunek: zaczniemy jutro tworzyć dziś. Praca w przemyśle filmowym to bycie i myślenie zawsze dzień przed. To planowanie, organizowanie, realizowanie i tworzenie. To również całkowite oddanie, przy zachowaniu dystansu i czasem odpuszczenie. Tak po prostu, żeby nie zwariować.

Follow:

Jeśli na nic ci się nie przydam, a nadal mnie szanujesz.

Interesowność. Czy to tylko dbanie o własne dobro? Czy może już całkowite zakłamanie? To wrodzony egoizm? Czy walka o przetrwanie? Nie wiem, ale myślę, że dobre traktowanie ludzi bez względu na ich pozycje, status materialny i wykształcenie jest warte więcej niż wszystkie zarobione pieniądze. Zastanawiam się tylko czy współczynnik dobra i współczucia zależy od wychowania, doświadczeń czy może jest zmienny i wyuczony. Bo z jednej strony nikt nie rodzi się zły, a z drugiej strony przeraża mnie wszechobecna znieczulica. Wszyscy ludzie na naszej drodze pojawiają się z jakiegoś powodu, kształtują nas i pokazują własny sposób patrzenia na świat. A my albo to kupujemy, albo nie. Kiedy byłam mała, wydawało mi się, że ludzie, którzy zarabiają duże pieniądze są mili, dobrzy, kulturalni, a ponad wszystko szczęśliwi, myślałam bowiem, że nie muszą borykać się w swoim życiu ze strachem o jutro. Bo przecież jakie mogą mieć problemy? Kiedy jednak stałam się duża, okazało się, że pieniądze nie są wyznacznikiem niczego. Współczucia, skromności, pokory i chęci współpracy nie da się kupić za żadne pieniądze. I można ich mieć dużo, a mimo to być zepsutym do szpiku kości. I można ich nie mieć w ogóle, a mimo to być spełnionym i dobrym.


NIKOMU NIE MOŻNA ŻYCZYĆ ŹLE

man-399968_1920

Myślę, że dobre serce w dzisiejszych czasach to skarb. To filozofia życia, która eliminuje wszystkie bariery. To największa zaleta ze wszystkich. Bo kiedy masz dobre serce wszystkich ludzi mierzysz jego miarą. Najpierw liczy się dla ciebie człowiek obok, później własne korzyści. Kiedy byliśmy w trakcie realizacji etiudy mojej ukochanej reżyserki Ani Pawluczuk, spędziłam kilka dni u niej w mieszkaniu. Stara kamienica w Łodzi, zbudowana z pięknej czerwonej cegły. A w niej ludzie, którzy niekiedy stawiali tam pierwsze i ostatnie kroki w swoim życiu. Pewnego dnia, przed którymś z kolei dniem zdjęciowym, wyszłyśmy na korytarz. Obie (choć pewnie Ania bardziej) byłyśmy zestresowane i pełne obaw o to, czy zdjęcia pójdą zgodnie z planem. Na tym korytarzu spotkałyśmy starszego mężczyznę, sąsiada Ani, który powiedział wtedy jedno zdanie, którego pewnie ani ja, ani Ania nigdy nie zapomnimy tj. “Liczy się człowiek, nie materiał.”. I świat stanął w miejscu, bo choć obie jesteśmy z tych, które ponad wszystko cenią sobie ludzi, to praca, którą wykonujemy często sprawia, że to jednak “materiał” jest najważniejszy. Bo ambicje, bo pieniądze, bo czas, bo energia. A ten mężczyzna, który całe życie miał wymalowane na twarzy, podarował nam kawałek swojego serca, jakby dokładnie wiedział, że właśnie tego teraz potrzebujemy.

Takich ludzi w naszym życiu jest pewnie garstka, ale to właśnie oni sprawiają, że nagle zatrzymujemy się zadając sobie pytanie: dokąd tak biegnę? W imię czego?

W swoim codziennym życiu spotykam jednak ludzi, którzy materiał stawiają na pierwszym miejscu. I wtedy zastanawiam się: dokąd do cholery zmierza świat? Czy oni nie spotkali tego Pana na drodze? Czy nikt nigdy nie podarował im serca na dłoni? Przez co musieli przejść? Co mają do stracenia? Skoro nie mają zaufania do ludzi, skoro traktują ich jak zbędny pachołek na drodze, skoro mają potrzebę przeszkadzać im w tworzeniu czegokolwiek. Mam wrażenie, że ci ludzie w pięknie uprasowanych koszulach, z dokładnie zrobionym makijażem i w szybkich drogich samochodach są tak bardzo pogubieni i niepewni, że jedyne co mają to właśnie “materiał”, który ich zniewala i to jemu podporządkowują cały swój świat. I zastanawiam się wtedy, co musi się stać, żeby zauważyli człowieka obok i żeby potraktowali go jak najlepsze doświadczenie, jak możliwość, nie przeszkodę. Czy w życiu jest tak, że każdy z nas w pewnym momencie sobie wszystko przewartościowuje, czy może są tacy, którzy przez całe życie przejdą mając za cel nadrzędny uprzykrzanie go innym? Innym, ale tylko tym, od których nic nie zależy, którzy nie przydadzą im się w życiu, którzy w niczym im nie zaszkodzą. Bo, kiedy już spotykają ludzi, którzy mają jakiś wpływ, zmieniają taktykę i zaczynają ich lubić.

Rodzice nauczyli mnie, że nie tylko nikomu nie można życzyć źle, ale że każdemu trzeba życzyć dobrze. Ale nauczyli mnie również, że może być tak, że spotkamy się na drodze w zupełnie innych okolicznościach. I tak ktoś, kogo traktowaliśmy jak niepotrzebny przecinek na naszej drodze, może stać się wykrzyknikiem, który o nas decyduje. Życie jest takie przewrotne, że nigdy nie wiesz czy role się nie odwrócą, czy nie przyjdzie nam spotkać się i spojrzeć sobie w oczy. Czy chciałbyś abym to ja traktował cię jak “materiał” i w żadnym wypadku nie widział w tobie człowieka?


LUDZIE CIENIE

face-984031_1280

Szacunek powinien być przedmiotem obowiązkowym w szkole. Im wcześniej poznalibyśmy jego definicje, tym łatwiej byłoby nam używać go w praktyce. Szacunek do wszystkich, nie tylko do tych, którzy nam się przydadzą, od których zależy nasz pensja czy pozycja. Nie tylko do tych, którzy mają nas w garści, którzy o nas decydują, od których coś chcemy. Ale właśnie do tych ludzi, od których pozornie nie czerpiemy korzyści, którzy nie mają żadnej mocy sprawczej, którzy niczego materialnego nam nie dadzą. Bo oni dają nam dużo więcej, bo to czasem od nich zależy świat, bo to oni produkują materiał, który często stawiamy za cel nadrzędny. Bo są cieniem, dzięki któremu świecimy największym blaskiem. Bo bez nich najzwyczajniej na świecie nie byłoby nas. Zauważamy i doceniamy własne ambicje i sukcesy, ale często zapominamy, że za nimi stoją ludzie, których spotykając odwracamy wzrok i których nie darzymy zasłużonym szacunkiem. Nie musimy się lubić, po prostu się doceniajmy i szanujmy.

Bo i ja i Ty byliśmy, jesteśmy, albo będziemy cieniem, w którego blasku pławią się inni.

I ja i Ty byliśmy, jesteśmy albo będziemy blaskiem, który ma swój cień.

Follow:

Jakie ryby, taki plan.

Nigdzie, tak jak na planie zdjęciowym nie poznaje się ludzi. Tam nie tylko walczy się ze swoimi słabościami, wadami i przeciwnościami losu, ale również z cudzymi. Tak ekstremalne zetknięcie się ludzi z różnymi bagażami doświadczeń powoduje często eksplozje emocji. Człowiek podczas każdej realizacji uczy się przede wszystkim pokory, umiejętności słuchania oraz metody porozumienia. Bo wyobraźcie sobie kilkanaście godzin spędzonych na zimnie, w deszczu, często w bardzo trudnych warunkach, z ludźmi, których po pierwsze nie znacie, a po drugie musicie w błyskawicznym czasie znaleźć nić porozumienia. Nigdzie też nie zaobserwujecie tak natychmiastowej chemii między ludźmi, która w warunkach planowych jest najważniejsza, bo to ona sprawia, że plan idzie do przodu, ludzie mają wspólny cel i nawet jeśli są przeciwności (a zawsze są), to w sekundzie pojawia się rozwiązanie. Nie ma bowiem czasu na kłótnie, upartość czy udowadnianie sobie kto ma racje, kiedy łączy nas: “Kochani, musimy to zrobić!”.

IMG_0290Fajne na planie jest również to, że dzięki tej chemii, która działa dobierasz sobie ludzi, z którymi w przyszłości chcesz współpracować i na których bez względu na okoliczności możesz liczyć. Kategoria wpisu to ludzie, a takim właśnie człowiekiem jest Radosław Mazur.


Ekipa z którą współpracowałam przez tydzień przy nagraniu sprawiła, że pracowało mi się komfortowo. Nie mogę jednak narazie zdradzać szczegółów, choć wpis pojawi się na pewno w odpowiednim czasie. Chcę tylko uchylić rąbka tajemnicy o pracy na planie. Tak wiec, operatorzy, chłopcy z Wrocławia byli genialni w swoim fachu. Nie tylko proponowali, ale błyskawicznie dopasowywali się do trudnych warunków i nagłych zwrotów akcji. Dodatkowo byli zgrani i każdy z nich wiedział jaki efekt chcemy uzyskać. To musi być jakaś intuicja planowa, że nagle ludzie rozumieją się bez słów, każdy wie co do niego należy, robiąc to najlepiej jak potrafi. Produkcja to osoby pełne pasji i zaangażowania oraz serca wkładanego w pracę. Mimo drobnych uchybień, które zawsze się zdarzają dali nam odczuć pełną opiekę i komfort na planie. Prowadząca okazała się słuchającą i pełną determinacji kobietą, która nawet w ekstremalnych warunkach daje radę i pokornie współpracuje z całą ekipą. Osobą, która mnie najbardziej wspierała na planie był właśnie Radek, z którym wcześniej już współpracowałam, lecz przy mniej wymagającym projekcie.IMG_0294

Radosław pokazał, że ma nie tylko genialny zmysł organizacyjny, ale i wyczucie miejsca oraz błyskawiczne dostosowanie się do sytuacji. Jego wyobraźnia i kreatywność pomogły zbudować mi format. W dodatku jest człowiekiem pokornym, pomocnym i pełnym zaangażowania. W ciągu tygodnia, naprawdę trudnych zdjęć nigdy mnie nie zawiódł i proponował rozwiązanie na każdy pojawiający się problem. Radosław ma jeszcze jedną zaletę, świetne poczucie humoru, które nieraz rozładowało napięcie na planie. Wspomnę jeszcze tylko o sile spokoju, cierpliwości i rzetelności oraz umiejętności bycia wielozadaniowym. Zawsze sobie powtarzałam, że właśnie takich ludzi chciałabym mieć przy sobie w pracy, tak podobnych do siebie, a jednocześnie tak różnych aby idealnie się uzupełniać.

IMG_0300

Z wielką łatwością przychodzi nam zawsze wytknięcie komuś błędów oraz pokazanie co robi źle. Jednak rzadziej mamy chęć i umiejętność chwalenia. A ja chcę, żeby wszyscy wiedzieli, kiedy mają okazje pracować z kimś naprawdę dobry. Z kimś na kogo mogą liczyć i kto ich nie zawiedzie.

To był naprawdę dobry plan.

IMG_0277

Zrzut ekranu 2015-10-24 o 20.24.57

IMG_0298

IMG_9582

IMG_9742

 

Follow: