Zostałam coachem – więc nigdy nie powiem ci co masz robić.

Czas czytania: 5 minuty

Dziś jest poniedziałek, piszę ten tekst w samo południe, świeci słońce, przed oczami mam las, a serce mam pełne miłości. Jest dokładnie tak jak marzyłam. Mam pracę, którą kocham, wstaje o 6 a o 22 kładę się spać. Obok mnie jest mój przyszły mąż, nade mną czerwony dach, a we mnie spokój. Oddycham codziennie świadomie, nie maluje się, modlę i medytuje. Prowadzimy warsztaty, robimy stronę internetową i codziennie marzymy.

Wszystko przecież od tych marzeń się zaczęło. To one doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem.

Każdy ma w sobie taki wewnętrzny głos, który podpowiada nam co robić. Mój jest delikatny, ale stanowczy i zawsze ma racje. Nawet jak zagłuszam go przekonaniami, które mi nie służą. Ten głos codziennie walczy z moim ego o podjęcie decyzji. Najtrudniejszą walkę stoczyli jednak kilka miesięcy temu o pracę. Małam dwa wyjścia. Mogłam zostać w stabilnej, naprawdę dobrze płatnej i szanowanej wśród społeczeństwa pracy albo wybrać samodzielną, trudną i niedocenianą, a nawet wyśmiewaną pracę. To był wybór pomiędzy znanym i nieznanym. Pomiędzy byciem na wysokiej pozycji, mając asystentów do pomocy, a pozycją małego dziecka, ucznia, który z oczami jak pięć złotych odkrywa świat. Wybór pomiędzy bezpieczeństwem finansowym i powiększaniem oszczędności, a pracą za minimalne stawki.


Dlaczego coaching?

Zostałam coachem z dwóch powodów: bo najlepsze co umiem robić to pomagać innym ludziom oraz to, że niezwykle mnie ludzie interesują. Ostatnio usłyszałam, że byłam coachem zanim dostałam dyplom i coś w tym jest. Podobnie jak w pracy w produkcji filmowej myślę, że coachingu nie da się nauczyć. Trzeba posiadać jakieś podstawowe predyspozycje jak słuchanie, empatia, ciągła chęć uczenia się czy ogromna potrzeba pomagania. Warto też być skierowanym na cel i cierpliwym.

Coaching dla mnie jest podróżą, w której klient jest głównym bohaterem. Przeszedł już długą drogę, aby dojść do miejsca, w którym znalazł się teraz. Tak jak w filmie i literaturze w naszym życiu następują zwroty akcji, jakieś momenty, po których wiele się zmienia. To może być jakieś wydarzenie, myśl czy odczuwany brak czegoś, co ciężko określić. Czasami to bolesny przystanek, niekiedy mur nie do przejścia, a bywa też tak, że chcemy po prostu więcej. Udowodnionym jest, że każdy człowiek ma wyjątkowy potencjał, nie wszyscy będą mieli go szansę odkryć. Coaching skraca ten dystans. Poprzez pytania otwierają się nowe możliwości. To proste pytania, problem w tym, że nigdy ich sobie sami nie zadajemy, bo nie jest łatwym patrzeć na siebie z dystansu, oddzielić uczucia i emocje, nazwać je, zrozumieć. Ten proces uczy siebie, rozwija, jest wielką szansą na nowe odkrycia. To podróż, która ma swój cel, ale to droga pozwala zwiększać świadomość i dokonywać wyborów. Co najlepsze i najważniejsze coach nie uczy, nie daje rad, nie ocenia, nie podpowiada, tylko towarzyszy, mówi co dostrzega, dopytuje, jest ciekawy, ale i troskliwy.

W książce „Pozwól, że opowiem Ci bajkę” Jorgea Bucaya jest taki fragment, który w punkt opisuje to, co czuje, jeśli chodzi o coaching:

„Jest to terapia, której nie można określić, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju, ponieważ jest zbudowana na konstrukcji dwóch osób, jedynych i nieopisywalnych: ciebie i mnie. Osoby te uzgodniły ze sobą, że w tym momencie zwrócą większą uwagę na proces rozwoju jednej z nich — twojej. Jest to terapia, która nikogo nie leczy, a jedyne, co robi, to wskazuje pewnym osobom drogę do wyleczenia samych siebie. Terapia, która nie dąży do wywołania żadnej reakcji, lecz działa jako katalizator zdolny do przyspieszenia pewnego procesu, który i tak by się pojawił wcześniej czy później, z terapeutą lub bez. Terapia, która — przynajmniej z tym terapeutą — coraz częściej przypomina proces dydaktyczny. I na koniec, jest to terapia, która przywiązuje większą wagę do czucia niż do myślenia, do planowania, do bycia, a nie posiadania, do teraźniejszości, a nie do przeszłości czy przyszłości. O to właśnie chodzi: teraźniejszość — odpowiedziałem. — W tej kwestii istnieje różnica pomiędzy moimi poprzednimi terapiami, a tą: nacisk, jaki kładziesz na teraźniejszość. Wszyscy terapeuci, których dotąd poznałem lub o których słyszałem, interesują się przeszłością, przyczyną, źródłem problemu. Podstawowym pytaniem zadawanym sobie przez terapeutów należących do tego nurtu jest „jak?” A nie „dlaczego?” To znaczy, jak osiągnąć poszukiwany cel. Odpowiedzi na twoje pytania nie mam ja, lecz ty.” 


Co wiem?

Nauczyłam się dzięki mojej nowej pracy tak samo dużo o ludziach, jak i o sobie. I to, co wiem na pewno, to, że:

⊛ każdy jest absolutnie wyjątkowy, niepowtarzalny i piękny
⊛ wszyscy mierzymy się z podobnymi problemami
⊛ ludzie i ich potencjał to jest coś fascynującego
⊛ ogromną wartością jest kochać i być kochanym
⊛ bardzo chcielibyśmy wiedzieć „co dalej?”
⊛ to, co ma znaczenie jest w nas gdzieś głęboko zakopane
⊛ niewiele tak naprawdę o sobie wiemy i często się nie doceniamy
⊛ wiedzieć jest czasami trudniej, niż nie wiedzieć
⊛ mistrzem tego całego coachingu jest klient
⊛ cisza jest nieraz lepsza, niż tysiące mądrych słów
⊛ łzy oczyszczają dusze
⊛ niekiedy cel wyjściowy, to czego chcemy na pierwszy rzut oka jest powierzchnią pod którą kryje się istota i prawda


Gdzie jestem?

Zbliżam się właśnie do umownego pierwszego etapu w pracy coacha, czyli do przepracowania 100 godzin. To umożliwi mi podejście do egzaminu ICF (International Coach Federation), dzięki któremu otrzymam międzynarodowy certyfikat. Nie jestem fanką dyplomów, jestem fanką efektów. Czy ten certyfikat coś zmieni? Nie. Każdy człowiek, który pozwala mi uczestniczyć w swojej podróży coś zmienia. Jego szczęście coś zmienia. Efekty i zrealizowane cele coś zmieniają. Ludzie, którzy chcą więcej wiele zmieniają.

Coaching uczy mnie pokory, bo każdy człowiek jest inny i nie ma jednej instrukcji obsługi. Coaching uczy mnie cierpliwości, bo uświadamia mi, że czasami nie liczy się wielki cel, ale małe zmiany. Coaching uczy mnie, że szczęście nie jedno ma imię. Coaching zmienia mnie, jak zmieniła mnie miłość, las i wdzięczność.

Jestem niezwykle wdzięczna ludziom, którzy zgodzili się ze mną pracować i zaufali mi otwierając drzwi do swoich serc. Pozwolili mi uczyć się i otworzyli się na wszystko, co chciałam im dać. Nigdy Wam tej pomocy nie zapomnę.

Dziękuje za każdy dzień, w którym dane jest mi towarzyszyć ludziom w odkrywaniu jacy są piękni i jak wiele może się wydarzyć przez godzinę, a ile przez dwa tygodnie.

2 660 Wyświetleń
Follow:
Udostępnij:

Komentarzy: 2

  1. Wiadomo kto :)
    30 marca 2021 / 08:58

    Cudowne. W końcu prawda o tym jak wygląda coaching 🙂

    • Katarzyna Stefańska
      Autor
      20 maja 2021 / 09:53

      Dziękuje!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *